|
|
Dawno niczego ciekawego nie doświadczyłem, więc postanowiłem się nieco przyłożyć. Chciałem spotkać Jezusa. Za dnia mi się to nie udało. W nocy natomiast postanowiłem zasnąć przy muzyce. W pewnym momencie poczułem, że jestem bliski wyjścia. Nie przeszkadzała mi przy tym słyszana muzyka. Wyszedłem zwyczajnie wstając z łóżka. Obraz delikatnie zafalował i już byłem poza. Niestety znowu nie mogłem zrealizować swoich planów, bo ledwie znalazłem się w Astralu, to już ktoś się zjawił. Niefizyczny gość wykazał się dużym poczuciem humoru. Nie dając dojść mi do słowa chwycił mnie za dłonie i zaczął ze mną tańczyć do słyszanej muzyki. Przerwałem taniec i dałem znać, że chcę porozmawiać. Opowiedziałem mu o mych planach spotkania Jezusa i ... straciłem świadomość. Chyba zasnąłem, bo od tego momentu pamiętam tylko fragmenty. edit. Muszę dodać, że "tancerz" udaremnił mi próbę dotknięcia leżącej obok mnie żony. Ciekawe co by się stało jakbym ją dotknął?
|
Moje Albumy
|