|
|
Nie bez powodu zamieściłem taki tytuł tego wpisu. Cofnąłem się bowiem do wydarzenia sprzed ponad 10 lat czyli jak ledwo odrosłem od ziemi. Od początku: Czasami podczas wychodzenia ląduje w starym mieszkaniu, w którym za dzieciaka mieszkałem. Tak było i tym razem. Jestem na balkonie, patrze w dół na podwórko i widzę grupkę dzieciaków biegających z jednego końca placu na drugi i z powrotem. Zleciałem na dół, powoli bo faza nie była dość dobra. W tej grupce dzieciaków wyłapałem siebie. Uklęknąłem, złapałem go/siebie za ramiona; nie bał/em się. Jako dziecko miałem trochę pyzowatą twarz. Po chwili jego/moja twarz zmieniała się na taką jaką mam teraz. Wyglądało to trochę śmiesznie bo głowa nie była proporcjonalna do reszty ciała. Przytuliliśmy się do siebie i po chwili straciłem świadomość. Jednak fajnie się czułem.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||