|
|
heh snilem dzis koszmar;) bylem w ogrodzie wszystko bylo jak w fizyku uciekam z psem za gorke zwiru i wiem ze mam sie tam okopac przed zagrozeniem, pies ciagnie mie dalej i cos uslyszal z miejsca skad bieglismy odwrucil sie w biegu niezdazylem zareagowac i mi sie wyrwal, psa juz nie ma ja zsuważyłem malego bialego kotka nie wygladał na silnego dożego i groznego, ale był przerazajacy nie wiem czemu , zdzielilem go z buta i uciekam jestem przy garazu i jest tam tych kotow kolo siedmiu wszyscy uciekaja przed nimi w chaotyczny sposób podchodze do bialego kotka i zastanawiam sie czemu sie go boje, przerazony daje mu reke do powachania i nagle mie gryzie i zlatuja sie inne koty w sekunde byly juz wszystkie na odleglosci pół-metra, odpycham koty kture zdazyly mie gryźć i nic sie nie dzieje koty szwedaja sie jak wczesniej. w glowie pojawia sie mysl PIERDOLE WRACAM!!! nagle mie olsnilo czego ja sie boje [zamulonych kotow?]przecierz moge w mgnieniu oka przerwac sen i sie obudzić, ale tego nie chce bede musiał przez 5min sie krecic zanim zasne. zostalem w snie i chwycilem pręt z papieru i zaczelem zabawe, po chwile widze grozniejsze koty czarne, bez problemu je pokonuje, pojawiaja sie biale, ale jakies inne dostrajam wzrok (jak w lornetce przekrecam kolka ktore mam na oczach) widze koty maja cos w rodzaju kamiennej kolczatki... tu nie mam pojecia co dzialo sie dalej, ale sen nadal trwał niestety nie pamietam:( koniec nudnego snu nie opisze bo nie widze powodu dla ktorego mial bym opisywac cos tak glupiego;p pozdro
|
Moje Albumy
|