A wiec, wczorajsza noc byla przesadzona, bo nie dosc ze udalo mi sie zasnac na plecach, co prawie nigdy mi nie wychodzi, to jeszcze w duzych sluchawkach :) az nagle obudzilem sie okolo 2-giej i czulem sie jak przy mocnym relaksie, ale widze ze patrzy na mnie jakas twarz, mialem ja poprostu przed oczami, na poczatku myslalem ze to pod oczyma jakies obrazki sie ulozyly i sobie wkrecam, ale widze ze jest caly czas ta twarz i gabi sie na mnie takim nazwalbym to "surowym" wzrokiem, oczywiscie sie nie boje i rowniez patrze na niego :D wygladal jak jeden z tych prezydentow wykutych w scianie ? w sensie taka szara twarz obrysowana mocno dookola ale o mocnych twardych rysach. Po okolo 10 - 20 sekundach patrzenia na siebie zniknal, wiec ja poglebialem relaks, i zauwazylem ostatnio jedno, gdy leze relaksuje sie wzywam do pomocy NP oraz MTJ poprostu czuje jakby cos cieplego otaczalo mi stopy, i robi mi sie w nich bardzo goraco jakbym spal w skarpetkach narciarskich, gdzie dosc czesto mialem wlasnie klopoty z temperatura stop w ktore bylo mi zimno i musialem wkladac skarpetki. Oprocz tego nic szczegolnego sie nie dzialo, ale pierwszy raz w zyciu bylem tak zrelaksowany jak wczoraj, poprostu odplynalem (swiadomy nadal bylem) momentami nie czulem bicia serca ani oddechu, cos pieknego : ) OOBE nie bylo, ale nie zaluje bo samo doswiadczenie tego relaksu bylo super : )