Technika wielokrotnego budzenia się po kilku godzinach snu jest skuteczna- udało mi się dzisiaj wyjść.:-)
Nie do końca było to zamierzone- nie spodziewałabym się, że będąc w stresie można doświadczyć odmiennych stanów świadomości- a jednak.
Ostatnio mam trudny okres w pracy- nadmiar obowiązków, nadgodziny- nie wyrabiam się, a do tego wciąż mam kolejne wizytacje. Firma tnie koszty i zwalnia ludzi na potęgę. To wszystko wywołuje u mnie strach, żyję w ciągłym stresie, ostatnio w nocy budzę się kilka razy (nad ranem) i nie mogę zasnąć. Ta sytuacja spowodowała, że na jakiś czas postanowiłam odpuścić sobie oobe.Do tej pory myślałam, że aby doświadczyć tego stanu, muszę być spokojna, zrelaksowana, panować nad myślami.
Dzisiaj miałam wyjątkowo ciężką noc. Położyłam się o 23, nastawiłam budzik na 6. Pierwszy raz obudziłam się po pierwszej, ale od razu zasnęłam, kolejne wybudzenie o godz. 4.23 (spowodowane atakiem paniki)umysł był tak rozbudzony, że wiedziałam, że za nic nie zasnę. Postanowiłam wykorzystać okazję i zastosować technikę opisaną przez Deimonda- zaczęłam wizualizować sobie, że pływam-po chwili poczułam, że ciało astralne się kołysze. Pomyślałam to dobry znak, lecz niestety zasnęłam. Obudziłam się po ok. 10 minutach, znów atak paniki, umysł rozbudzony jak po espresso, więc znów zaczynam wizualizację. Tym razem wyobraziłam sobie, że odrywam się od ciała i unoszę się. Po kilku minutach poczułam wibracje (nigdy wcześniej ich nie odczuwałam), podkręcałam je siłą woli (chyba) do takiego stopnia, że stały się wręcz nieprzyjemne. Zaczęłam, unosząc się, odrywać od mojego ciała fizycznego- widziałam je bardzo wyraźnie. Oobe nie trwało jednak długo- może 2 minuty. Pamiętam, że pomyślałam o pracy i cofnęło mnie.
Po raz kolejny obudziłam się przed 6, wiedziałam, że budzik zaraz zadzwoni, zmieniłam godzinę pobudki na 6.20. Pomyślałam – spróbuję jeszcze raz: znowu wizualizacja- nie udało się- zasnęłam. Ocknęłam się we śnie(chyba)- brałam gorący prysznic- mówię w myślach to chyba nie oobe, a może? Pomyślałam, że gdyby to było oobe to mogłabym polatać. Nagle poczułam, że tracę świadomość (jakbym mdlała), robi mi się błogo i przyjemnie ciepło- stałam się wodą, która spływa po ścianie kabiny:-). Niesamowite uczucie- nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego we śnie, nawet nie potrafię opisać, co wtedy czułam. W każdej sekundzie odczuwałam zmianę swojej formy- to było harmonijne, naturalne przeobrażenie, któremu towarzyszyły bardzo przyjemne doznania- relaks, błogość, ciepło.
Trwało to kilka sekund, po czym rozproszone cząsteczki wody połączyły się stopniowo i znów stałam się sobą :-). Z pod prysznica „wypłynęłam” unosząc się w powietrzu. Postanowiłam wyjść z mieszkania, stanęłam na parapecie. Przez chwilę wahałam się czy wyskoczyć, ponieważ byłam naga, mokra, a na dworze cholernie zimno. Pomyślałam jednak, że ostatnio podczas oobe nie odczuwałam chłodu, więc i tym razem pewnie też tak będzie- skoczyłam i faktycznie- temperatura była idealna. Postanowiłam kogoś odwiedzić- uniosłam się w powietrze, ale nie wiedziałam, w którą stronę się udać i obudziłam się.