|
|
Ostatnio mam bardzo realistyczne sny. Nie potrafię odróżnić ich od rzeczywistości ich przebieg jest zwyczajny. Dziś śniło mi się że w młynie są organizowane walki za pieniądze i znalazłem się w młynie nieproszony, musiałem stoczyć 1 walkę za darmo z klasy średniej czyli Ci którzy mają jakiś staż ale jeszcze nie są zaawansowani. Zostałem nieźle poharatany ale koleś z którym się biłem przewrócił się i biłem go leżącego niezbyt honorowo ale obowiązywała tylko jedna skomplikowana zasada: nie ma zasad ;D caly obolały popatrzyłem na ludzi którzy siedzą w tym dłużej i wyszedłem. Sen się urwał ;D Uhhh dawno mnie tu nie było, ale żadnych postępów nie robie. Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu się zrelaksowałem.
Pamiętam 2sny, więc opisze oba Pierwszy, bardziej atrakcyjniejszy. Byłem po szkole, siedziałem z kilkoma osobami (Mańkiem, Gumisiem i chyba bober) Policja stała na przeciwko i nagle dup, na ulicę wychodzą jacyś ludzie i powoli człapią w naszą stronę. To byli zombie (zjedli bobra) chowamy się za płotem i nagle każdy ma w rękach jakąś broń. Miałem shotgun'a jak każdy zresztą i nawalamy te zombiaki. Nie będą opisywał bo nie ma czego po prostu starałem się zakładać same headshot'y ale raz trafiłem w łeb raz w tułów, pamiętam że ciężko było bo ich dużo było. Dobra każdy zmęczony, zwłoki zombiakow we krwi. Nagle ze szkoły wychodzi sagon i mówi mi, że właśnie wrócił od siostry ciotecznej (podobno niezła laska, dlatego mój mózg wybrał właśnie siostrę cioteczną xD ) i mi mówi, że zombie apokalipsa. Cieszył się, że zapierdzielił rzeszę zombiaków. Odpowiedziałem "-jakbym kurwa nie wiedział. Spójrz tu" i pokazałem na ciała. I sen się urwał Drugi bardziej osobisty. Kolega sagon wysłał mi sms'a o 2:58 i mi się śniło, że dostałem tego sms'a na polaku. Fona miałem nie wyciszonego. Dżizas, jak się na mnie polonistka wydarła XD. Całe 2lekcje musiałem mówić co sądzę o jakimś ogrodniku. Kolega pokazał mi coś w książce i tam była mapka Włoch jak w assassin's creed II Chyba za dużo gram xD Na koncie mam przejście każdej części 3x <3
Miałem LD'eka.Miałem strój i zdolności wojownika ninja. Byłem w jakimś miejscu wyłożonym kostką i stał tam taki wielki stary dom. Jacyś ludzie (jak z matrixa) się na mnie rzucili. Biłem się z nimi na dachu. Potem pojawił się jakiś pobity kardynał, którego miałem chyba bronić.Ktoś go przewrócił a on złapał się jedną ręką za krawędź dachu. Chciałem pomóc ale ktoś mnie pchnął i zleciałem, chwyciłem się drabiny. Widziałem że kardynał za chwilę spadnie więc puściłem się drabiny, przetoczyłem się w miejsce w które powinien spaść kardynał i złapałem go, a drugi ninja dokończył robotę na górze. Potem schowałem się za ścianą i zauważyłem że na parkingu stało pancerne audii.Zacząłem rozmawiać z kardynałem, ale nic nie pamiętam z tego dialogu. Potem rzuciłem granatem pod samochód, dupło i nic się nie stało. Widziałem kolesia z okularami przeciwsłonecznymi za kierownicą.Popatrzyłem sobie na plecy i zauważyłem katanę. "hmm czegoś mi tu brakuje" pomyślałem i dodałem sobie kałacha xD było już lepiej. Potem się krzątałem bez celu. Mam wrażenie że sen chciał się zmienić ale nie dawałem mu. Odzyskałem panowanie nad snem. Podbiegłem pod ten samochód i przewróciłem go na dach z pomocą mojego sprzymierzeńca i na dachu popchaliśmy go do środka tego domu i odpaliłem jakąś bombę, która zniszczyła cały dom i gruzy przygniotły ten samochód. Chyba za długo gram w assassin's creed
Pracowałem z czakrami i czułem się super rozluźniony, niestety byłem zmęczony i usnąłem. sen: Śniło mi się że biegałem z ak-47 (kałach ;) i strzelałem do jakiegoś przypakowanego mutanta. Byłem w tunelu i wyskoczyło jakieś zombie Pamiętam jeszcze że oglądałem pogodę i pamiętam że w niedziela ma być deszcz. Niedawno się skapnąłem że dziś jest deszczowa niedziela ;p |
Moje Albumy
|