|
|
Dobra miałem napisać do do kumpla, ale za dużo pisania więc napiszę tutaj. trochę drastyczne ;p Dobra pamiętam, że byłem świadomy że śpię, ale nie miałem władzy. Miejsce było nieprzyjemne. Stare domy, ciemno i jakaś taka nieprzyjemna atmosfera. Idę do pewnego domu, który nie wiem skąd wydał mi się znajomy. Ten dom wyglądał jak rzeźnia. Jest w nim jakiś walnięty dziad, który mył ręce we krwi, na stole widziałem martwego, czarnego kota. (Czemu akurat kot? Ja lubię koty!) Ogólnie ten dziadek był jak jakiś wampir, bo w tym domu było w ch*j martwych kotów. Poprosiłem go o coś, a on okazał się w miarę miły i dał mi jakieś świecące kulki. Gdy wychodziłem powiedział że nie cierpi tych pie*rzonych futrzaków. Uśmiechnąłem się nie wiem czemu. Miałem wrażenie, odzyskałem świadomość w połowie snu. Nie wiedziałem o co biega z tym wszystkim. Gdzieś poszedłem, ale już tego nie pamiętam. Dziękuję, pozdrawiam.
|
Moje Albumy
|