|
|
Miałem LD'eka.Miałem strój i zdolności wojownika ninja. Byłem w jakimś miejscu wyłożonym kostką i stał tam taki wielki stary dom. Jacyś ludzie (jak z matrixa) się na mnie rzucili. Biłem się z nimi na dachu. Potem pojawił się jakiś pobity kardynał, którego miałem chyba bronić.Ktoś go przewrócił a on złapał się jedną ręką za krawędź dachu. Chciałem pomóc ale ktoś mnie pchnął i zleciałem, chwyciłem się drabiny. Widziałem że kardynał za chwilę spadnie więc puściłem się drabiny, przetoczyłem się w miejsce w które powinien spaść kardynał i złapałem go, a drugi ninja dokończył robotę na górze. Potem schowałem się za ścianą i zauważyłem że na parkingu stało pancerne audii.Zacząłem rozmawiać z kardynałem, ale nic nie pamiętam z tego dialogu. Potem rzuciłem granatem pod samochód, dupło i nic się nie stało. Widziałem kolesia z okularami przeciwsłonecznymi za kierownicą.Popatrzyłem sobie na plecy i zauważyłem katanę. "hmm czegoś mi tu brakuje" pomyślałem i dodałem sobie kałacha xD było już lepiej. Potem się krzątałem bez celu. Mam wrażenie że sen chciał się zmienić ale nie dawałem mu. Odzyskałem panowanie nad snem. Podbiegłem pod ten samochód i przewróciłem go na dach z pomocą mojego sprzymierzeńca i na dachu popchaliśmy go do środka tego domu i odpaliłem jakąś bombę, która zniszczyła cały dom i gruzy przygniotły ten samochód. Chyba za długo gram w assassin's creed
Czasami sobie myślę "Kurde ten świat jest niesprawiedliwy" czasem nauczyciel nieuczciwie oceni czasami jestem w czymś gorszy. Ale teraz myślę sobie. "Kurwa! Jak ten świat może być uczciwy skoro od początku istnienia naszej cywilizacji istniała segregacja społeczna. Ludzie bez praw, bez pieniędzy patrzyli jak królowie (faraonowie i inni władcy) pławią się w luksusie i cieszą się nieograniczoną władzą. I "cud" jakim było czyjeś życie, nie było warte nic. Tylko poczucie własnej wartości pozwala na prawdziwe szczęśliwe życie (nie wiem zbyt wiele o życiu bo żyję dopiero 15 lat, ale chyba nikt nie ma prawa powiedzieć, że jestem do niczego). Jeżeli Chrystus naprawdę żył, to nauczył mnie pewności siebie. Dlaczego?Ogłosił że jest synem Boga i żaden władca nie mógł go pozbawić tego przekonania, szedł na śmierć (może) wiedząc że nie jest synem Boga, ale kto mógł temu zaprzeczyć? Może czuł się bardziej wartościowym człowiekiem niż jakiś król? Czyż nie byłoby to egoistyczne? Dobra, pewnie brzmi to kuriozalnie ( eee, poznałem nowe słowo xD ) ale: "Lepiej być szczęśliwym w tym życiu niż mieć nadzieję na szczęście w następnym" Ezio Auditore da Firenze Pozdrawiam
Pracowałem z czakrami i czułem się super rozluźniony, niestety byłem zmęczony i usnąłem. sen: Śniło mi się że biegałem z ak-47 (kałach ;) i strzelałem do jakiegoś przypakowanego mutanta. Byłem w tunelu i wyskoczyło jakieś zombie Pamiętam jeszcze że oglądałem pogodę i pamiętam że w niedziela ma być deszcz. Niedawno się skapnąłem że dziś jest deszczowa niedziela ;p
Kilka razy czytałem by zastąpić strach i inne nieprzyjemne uczucia miłością. Często mam tak gdy obserwuję zmiany w moim ciele to nagle mam nagły napad strachu. Tętno przyspiesza, oddech też i zaczynam się robić spięty. Więc gdy czuje, że się zaczyna myślę sobie KOCHAM TEN STAN i jakoś mija ;-p Wczoraj źle się czułem, więc nie odniosłem żadnego sukcesu. SEN: Spałem nieprzykryty i zrobiło mi się zimno, ale to olałem i śniło mi się, że jestem w jakieś lodowej krainie, byli tam moi znajomi.
Oglądałem wczoraj kac vegas i parszywą 20 dowcipnisiów (tam było że taka babka włożyła tą rurkę od gaśnicy mężu w gacie i odpaliła ;p ) pamiętam, że w garażu stał mercedes właśnie z kac vegas, szukałem kasy 80 tys (tyle ile w filmie) samochód zaczął się palić i zacząłem je gasić gaśnicą taką jak w parszywej 20 ;) Drugi sen to że wspinałem się po drzewie, które dzisiaj ścięto. Taki proroczy sen ;p |
Moje Albumy
|