|
|
Dawno nie próbowałem wychodzić z ciała trochę ze strachu trochę z lenistwa. Przebudziłem się o 4.30 pomyślałem że jest to okazja aby spróbować wyjść. Leżałem mniej więcej 40 minut przewracając sie kilka razy z boku na bok, po pewnej chwili popadłem w płytki sen, jechałem autem na tylnim siedzeniu na miejscu pasażera siedział mój kolega, spytał mnie jak to jest z tym wychodzeniem z ciała co przypomniało mi o wyjściu momentalnie zapadłem sie w czerń i zaczeło mi dudnić w głowie na początku przypominało to burzę a później szum z tv za wszelką cenę starałem się w tym czasie poprawić percepcję i wizualizować sobię jak dotykam dywanu jednak po chwili wszystko ustało, stało się czarno i się obudziłem. Paraliż zniknął prawie natychmiastowo. Leżałęm kolejne 30-40 minut czekając na kolejną możliwość wyjścia. Poczułem jak ogarnia mnie paraliz pojawiły sie lekkie wibrację i narastający łomot w głowie chciałem wzmocnić wibrację, mocno się na nich skupiłem, po chwili stały się tak silne że zamieniły się w ból po chwili ustał, zrobiło się czarno, obudziła mnie moja dziewczyna. Leżałem na jej kolanach i zasypiałem. Po chwili okazało się że tak na prawde jeszcze śnię. Spała obok mnie. Po tej próbię wiedziałem że już dzisiaj nie wyjdę więc czekałem aż zasnę. Śniły mi się dziwne rzeczy. Szedłem osiedlem podniosłęm kurtynę a za nią zobaczyłęm hale i trenujących na niej ludzi, wszedłem okazało się że jest to empik a na końcu spotkałem tam człowieka który powiedział mi że jestem bosmanem i kazał płynąć na jamajkę wręczając mi taczkę z ludzkim mięsem xD. Zabrałem więc taczkę i pojechałem nią do domu po drodze spotkała mnie banda dresów i chceli mnie ograbić z tej taczki. Jeden dostał w ryja i poszedłem dalej :) W domu zastałem mamę. Zadzwoniła do babci czy niechce przypadkiem trochę mięsa :P. Obudziłem się.
|
|