|
|
Idę w lewo jakas rozmyta droga w ciemnosci jest mama i jakis agresywny pies. zamieram w bezruchu i czekam az pies minie. potem wchodzimy do domu i jest tam pies ktory ma byc nasz, pytam sie dlaczego nas nie broni, ale obcy pies jest za drzwiami wiec po prostu je zamykam Najwidoczniej faktycznie po tamtej stronie snu jestem w szkole/uniwerku. non stop w budynku szkoły uczę się oobe. robie pompke, ktora gdy jak tylko dojde do polowy, konczy sie opuszczeniem ciala. a to podrzucam ubrania bez udziału fizycznych rąk czemu sie nikt nie dziwi a potem rozmawiam z delikatna koleżanką ktòra zaczyna mi ciągnąć... prawą dłoń tłumacząc że to jest jedna z możliwości wyjścia, a to koleżanki mi tłumacza ze jak latam po deszczu to zebym wracal przez szybe, bo wtedy woda zostaje na zewnątrz a następnie mnie motywują do przejścia przez ścianę. przeciskam sie przez mur i jestem w pokoju nieobecnego studenta. przyjmuje pozycje lotosu i zaczynam sie obracac wokol wlasnej osi. we snie spotykam młodszego tate. latam az jestem w lesie raz zima a potem latem, ide przez tak bardzo realny las w strone polany. troche sie obawiam odgłosów w krzakach, wiec wyciagam reke i lece na supermena. przelatuje nad polana/lądowiskiem potem jestem w zniszczonym miescie. widze wuchte autobusow na zlomie przy torach. chce sie zapytac trzech gosci w mundurach kolejarzy ocb, ale nie wygladaja na rozmownych. Jeden z nich wygląda jak kolega z podstawówki Pindol. W tym momencie czuję swoją twarz w poduszce i że muszę zmienić pozycję, budzę się w szkole z twarzą w poduszce, ale zaraz przeca ja sypiam bez okularów. Zmieniam pozycję, wracam do przestrzeni miedzy autobusami a torowiskiem. Leżę czały czas przykryty kołdrą. Przejezdza jeden nowoczesny pociag a po nim chwila przerwy i jedzie kilka roznych wiekowo skladow. Wisze w powietrzu nad nimi, ale jakos nie udaje mi sie dostac do srodka. POBUDKA, powrót do snu, tym razem mniejszy poziom kontroli. jedziemy metrem przez jakby male miasteczko ja opowiadam po włosku o snie. nad woda spotykam wycieczki zwiazane z oobe. przechodzimy przez naprawiony metalowymi płytami betonowy mostek. rozmowy na temat Sugiera i jeszcze jakies kobity co zrobila cos podobnego. We śnie słyszałem nazwisko, ale nie byłem w stanie zapamiętać. Jak juz jestesmy na rodzaju betonowej plazy (woda lewo i na wprost, knajpa w prawo) kelner proponuje nam po piwie, dosyc wymownie. jestem w lozku z dwiema dziewczynami, chce rozłożyć łòżko. nie za bardzo sie da. ta po lewej ma chlopaka ale nie specjalnie sie opiera a ta po prawej mòwi że sport by bardzo dobrze mi zrobil, bo jestem przystojny i to tylko by mi pomoglo. tłumacze dziewczynie czym jest dworek a czym budynek z patio w srodku, chyba kupujemy wlasnie taki budynek drewniany. w jednym z pomieszczeń po lewej jakby kuchnia z jadalnią, opowiesć o kims znanym, kto tam był . gasze swiatlo jest jakis blysk ktorego sie obawiam. ide do lazienki a tam wymontowany sracz. wychodze na korytarz ide w prawo. klop stoi na zewnatrz, staram sie być uprzejmy więc leję na kawałek ziemi pomiedzy plytami chodnikowymi po lewej, żeby młodszy kolega mògł się wysiusiać do klopa po mojej prawej na chodniku. oobe kolonii ciąg dalszy; jedna z grupek (moja lewa) delikatnie oddzielona brązowym małym parawanem. głos z prawej mòwi że najstarszy z nich jest z psychosłużb (koleś jasno-rudawy z łysiną na gòrze około 50-55 lat z brzusiem w czarnym tajszercie), grupka coś deklamuje, jakieś swoje przykazania. przyglądam się małemu skrawkowi papieru z oznaczeniami tych przykazań, ale nic mi to nie mòwi. oferta pracy dla kierowcow po litewsku i łotewsku w kopercie zielonej. wsiadam do ciężaròwki i usiłuje ją odpalić. po wielu beznadziejnych pròbach udaje mi się. wiem że na jakis pogrzeb czy coś podobnego już nie zdąże. mam do przejechania 6000 km, wiem a jednoczesnie głos tuż obok, ktory mowi że tu nie ma ani pierwszego ani ostatniego przystanku. Ruszam prawdopodobnie z Syberii na Zachòd w stronę Słońca widzę na drodze dzieciaki na hulajnogach w oddali jadą tam gdzie ja przygniecioną z tylu cieżarowką.
24/2/2013 doswiadczenie bardziej w stylu hyperreal/neurogroove (lekki posiłek około 00:00, technika rąk20min + samoregulacja ok 20paru minut+plaster 25mg/16h o godz 00:45) zasypiam od razu, czyli okolo 01:00 jest noc leze na zewnatrz na ziemi przy skrzyzowaniu dwóch ulic nieopodal adresu z dziecińswa. jest mi ciepło. wyginam się czując fizyczne ciało. pozycja na wznak. myśli są, ale w bardzo ograniczonej formie, jestem w stanie bliskim tu i teraz silna faza nikotynowa. drzwi od domu się otwieraja, rodzice wypuszczają psa. wstaję, zaczynam iść ulicą, bo wiem że pies mi nie da spać. Pies chwyta mnie delikatnie zębami za prawe przedramię. samodzielna pobudka ponad godzine przed czasem. czuje mocna faze nikotynowa i jestem glodny, sciagam plaster. ...potem już nie udało mi się zasnąć aż do około 18. tego samego plastra przyklejałem przez kilka następnych nocy, sny były kolorowe ale już bez takiej “bani”. To w zasadzie pierwszy plaster jaki kiedykolwiek sobie zapodałem. Pozostałe plastry przecinam na pół i stosuję po kilka razy z przerwami na noce bez plastrów. ogólnie mało ciekawe.
06:47 07/04/2013 Przezroczysta czysta woda. jestem. tam z Miśkiem - nieopodal starego adresu na Pušu 4. jakos w terenie jest ukryty symbol 2 smokow wyżłobiony w skale skomponowany z wodą. Miś przybliża na wyswietlaczu i jest teraz dostepny obraz z satelity. mowie bratu co odkrylismy, ten ma wyjebane, jest jakby lekko wstawiony jade zima autobusem, siedze z przodu ale jakos nie przeszkadza mi brak kierowcy . tablica na przystanku pokazuje mi nastepny przystanek Stratford. mam ukraince z Pragi napisac cv. mam w wymeczonym portfelu 2 zmeczone banknoty, Ruslan ma jakby wiekszy nominal. mam wstac i isc i mysle o tym zeby zostawic w tym miejscu laptopa i chyba spodnie. 6:40 galantamina.+czekolada+cholina 10:41 po przyjeciu mieszanki o 6:40 czytam swoj dziennik snow sprzed roku, wlos sie na glowie jezy. po godzinie klade sie spac. zasnac sie nie udaje, wchodze natomiast w niemaly relaks z h.s. na uszach. lysy stary burmistrz cos pitoli o polityce, ja czuje juz lekkie wibracje. spalem chyba troche za dlugo przed przyjeciem galantaminy, bo prawie 6 godzin wiec szanse na zasniecie male. widze przesuwajaca sie przed oczyma plaska lekko chropowata powierzchnie wyobrazam sobie cos w krztalcie poziomego walca uplecionego z krzyzujacych sie linii. mam wrazenie, ze jego obrot poglebia wibracje. prawa reka lezy na poduszce na wysokosci glowy wyobrazam sobie ze opuszczam ja i klade wzdloz ciala. czuje kolejne delikatne wzmocnienie wibracji i czuje jak reka sie prostuje. czuje tez jak prawa noga wedruje w powietrze. wyobrazam lub mysle ze lewa robi to samo i obie juz tam sa. zaczynam bujac sie pod sufitem, choc nie poczulem odlaczenia reszty ciala. sufit nie przypomina tego w moim pokoju. po chwili sciaga mnie z impetem z powrotem do zwlok i czuje swoja prawice jak dalej lezy na poduszce. gdybym mial umiejetnosc szybszego zasypiania wieczorem, skrocilbym 4+1 do 3+1.
tej nocy zażyłem standardową mieszankę oczekując LD, rzeczywistość chyba troszke przerosła oczekiwania... 18:00 zasypiam zmęczony po nieprzespanej nocy 23:34 pobudka. galantamina + cholina + czekolada z orzechami 100gr nie jestem w stanie zasnąć do godziny około 5-6 aż robię się zbyt zmęczony i zaczynam odczuwać powoli nadciągającą senność. Co jakiś czas przelatuje mi przez głowę kròciutki gwizd, ktory tak naprawdę jest małą namiastką wibracji. Gwizd kojażę z wyciem startera starego UAZ-a, nie za bardzo wiem jak go powtòrzyć a tymbardziej wzmocnić. Wyobrażam sobie pròbę odpalenia łazika właśnie. Wycie powraca tym razem jest dłuższe. Powtarzam raz po raz i jakoś nabieram pewności, że w końcu odpali. Jak tylko jeden z piskòw zamienia się w kròtką wibrację, następne wibracje są coraz dłuższe aż załącza się ta najdłuższa. zaczynam widzieć szary obraz z szumem i czarnymi kreskami. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że moje ciało chrapie. Z jednej strony jestem podekscytowany, ale po przewierconych ponad 6 godzinach w łòżku czuję że jestem zbyt zmęczony psychicznie żeby to spartolić. Stwierdzam, że niech oddzielą się rece i po chwili jakby przestaje czuc ich wage, potem nogi potem reszta. Jestem juz gdzies na zewnątrz przed budynkiem z napisem APTEKA i obserwuję postac w fioletowej kurtce z kapturem, dziwie sie, gdzie tu w uk maja polskie apteki. Potem jestem w pokoju gdzie jest szafa jak u rodzicow z tym ze o wiele dlusza no i kot siostry z ktorym się bawie, ktory jakby pomaga wspiąć się na szafę jednocześnie słyszę rzeczywisty głos siostry stwierdzającego, że kot szaleje. myślę sobie, że chciałbym zobaczyć wierzę eifla i zaczynam odczuwać miasto pod sobą nastepnie juz nie odczuwam ciala i wszystko zmienia sie w sen...
(Wybacz zmienną obecność polskich znaków oraz odpowiedniej iterpunkcji) Od Ld # 1 minęło sporo czasu, miałem w międzyczasie kilka snów, co do których mam wątpliwości czy oby na pewno były one do końca świadome, chociażby z powodu niskiego poziomu kontroli. Dzisiejszy sen był LD ponad wszelką wątpliwość Zasypiam coś około północy: witam sie z rudym pod kosciolem. on cos naprawia. ja stoje i rozmawiam. Zasypiam Pobudka 4:00 galantamina+cholina+czekolada+budzik nastawiony na około 40 minut krótko przed zaśnięciem, następnie wibruje co 10 minut. opóźniam go każdorazowo lekko dotykając bocznego pokrętła zasypiam ostatecznie okolo 7. juz w trakcie zasypiania rodzaj wibracji przelatuje przez moje cialo niczym rozpędzony cyfrowy wąż w starej nokii 3310. mama jest jakby zachwiana, prosi abym ją uwolnił z ogròdka. wskakuje przez wygieta siatke i w tej samej siatce otwieram zamek od srodka. Mam wrażenie jakby mi dawała jakąś radę ktorej nie chcę słuchać. (wibruje budzik w telefonie, poruszam delikatnie bocznym pokrętłem - będzie wibrować co 10 minut) Widzę kanciasty model Volvo z długą maską i nadzwyczajnie kròtkim tyłem, myślę sobie że to pewnie jakiś amerykański wypusk. Leżę w ciężaròwce ktòra prowadzi się sama. Zawracam na zatłoczonym skrzyżowaniu. Słyszę głos J., ktòry woła mnie po imieniu i pyta "czy ty chcesz jeszcze ze mną być?". Odpowiadam w myślach "tak, o ile nie będziesz mnie denerwować". -Jak to się stało, że jesteś w moim śnie, przecież jesteś w pracy. Być może przyśni ci się to wszystko innej nocy, mòwię myślami do J. czując jej uścisk dłoni jedynie. -Dlaczego nie widzę twojej twarzy? pytam i po chwili od lewej strony pokazuje sie prawy profil J. Już widzę jej twarz przede mną, ale to nie jest ona, owszem, głos i dotyk dłoni tak, ale twarz jest inna. Brwi bez zmian, oczy ciemniejsze, ale reszta jakby bardziej okrągła. Wokòł nas jest kilku chłopakòw w wieku lat pewnie 20 o dosyć mało inteligentnych rysach twarzy, ale pozytywnie nastawionych. trzymamy sie wszyscy za ręce w kòłku. Wokòł nas trawa, ogrodzenie ze starej siatki, ruszamy w kierunku jednej ze starszych chałup. (budzik) latam swoją ciezarowka po pokoju, jesteśmy wielkości zabawek. wylatujemy przez okno aż czuję przeciązenie. latam po podwòrzu, na samym środku jest słup z tablicą niebieską a na niej nazwa ulicy jak mniemam, nie jestem w stanie podlecieć kołowym ruchem, więc decyduję się wykonać ruch w krztałcie elipsy. Zbliżyłem się do tablicy i widzę napis jakby MAI 1. podlatuję do drzwi klatki i bez problemu przenikam przez nie, potem następne i jeszcze kolejne. jestem w czyimś mieszkaniu. szukam lustra, bo chce przez nie przejsc. wchodze do sypialni, ktora jest najciemniejszym pomieszczeniem w mieszkaniu. czuję strach, widzę oczy dziecka, ktòre obserwuje mnie z krawędzi łòżka. wchodzę w lustro, widzę światło. (budzik) budzę się i myślę sobie "kurwa co za sen", już mam zamiar się pochwalić trzem dziewczynom wokòł mnie, jedna to była koleżanka ze studiòw, druga udaje moją żonę a trzeciej w ogòle nie znam. Patrze, to nie mòj pokòj. Mòwię do dziewczyn żeby się rozbierały i zaczynały beze mnie. Widze regał z książkami, stòł, biurko. tracę zainteresowanie dziewczynami i szukam lustra. znajduję je nad biurkiem. Ogladam siebie od pasa w gore, usiluje powiekszyc lustro, ale niewiele mi wychodzi. moje odbicie jest jak to w rzeczywistosci (tylko okularow nie zauwazam). Mowie do siebie: "chce zobaczyc jak bym wygladal bardziej napakowany". Zamiast miesni widze wiekszy brzuch, meskie cycki, obwisla starsza twarz i duuzo czarnego zarostu. postanawiam wskoczyc w lustro. po tamtej stronie widze ten sam pokoj odgrodzony ode mnie sciana przezroczystych kafelkow. wiem ze moge spojrzec na wiele wersji tego samego pokoju poprzez rzeczywistosci rownegle, ale w tym momencie wracam do pokoju przelatujac przez szafe a nastepnie pod stolem, gdyz o wiele bardziej interesuje mnie krocze blondynki siedzacej przy tym stole. najwidoczniej jednak i w tym odcinku nie bedzie mi dane... w ogole jakos malo jestem zainteresowany seksem. czyzby skutek masturbacji bezposrednio przed zasnieciem a juz po zazyciu galantaminy i spolki? (budzik) jestem na korytarzu, gosc okolo 50 prosi mnie po rosyjsku o pożyczenie hajsu, grzebie w materacu, ale jakos nie jestem w stanie nic wygrzebac, mimo szczerych checi. mowie mu ze zrobie mu przelew smartfonem, dlubie po monitorze rysikiem udajac, ze wysylam kase, pytam czy juz dostal. on patrzy na zloty zegarek z wyswietlaczem podobnym do mojego smartfona i potwierdza. wychodze na dwor. przygladam sie srodkom lokomocji a tu same miniaturki samochodow. wsiadam w koncu na cos co mialo byc motocyklem. jede miedzy plotem a budynkiem, chce zaostrzyc skupienie i w tym celu postanawiam sie obrocic, ale w czasie jazdy nie da rady. zatrzymuje sie i wykonuje obrot. Ide za rog budynku i postanawiam, ze jak wyjze za plot to znajde tam motocykl kawasaki czy cos, za plotem widze kilka staych mebli. postanawiam ze jak otworze drzwi, to spotkam za nimi doradce. otwieram a z szafy wybiega dziecko, moze karzel i prawi mi o tym ze mam problemy gastryczne i ze tym powinienem sie zajac.( -dobra dobra, bylem u lekarza, wiem wiem gazy mi pokazal na tle miednicy na rtg i kazal mi jesc mniej tlustego). pytam o jakas rade dotyczaca pracy, otwieram mniejsze drzwi i z tamtad wypada malutenka flaszeczka whiskey uderza o podloge, ale sie nie tlucze. (budzik) droga, sloneczny dzien. kilka pojazdow. znow chce motocylk a dostaje rower. jade przez pustynie juz chyba na motorze. jestem w domu z siostra w kuchni i patrzymy na widokowki przyczepione do sciany. wyspa z wulkanem - bylem, nie chce mi sie. siostra chce do watykanu na audiencje u papieza. ogladam dalej, jest pelno widokowek z morzem i statkami, szukam tej jednej z sydnej, taak auuustraliaaaa mysle i nie moge jej znalezc. kolejna z mediolanem, samochody sie na niej poruszaja. (budzik i pobudka) Prawdę powiedziawszy nie wiem ile razy ten budzik dzwonił, co do kolejności niektórych zdarzeń też nie mam absolutnej pewności. Poziom kontroli jak nigdy wcześniej. Jeśli masz pewne intuicyjne interpretacje symboliki, to zapraszam do podzielenia się w komentarzu. Pozdrawiam, ILY |
|