|
|
tej nocy zażyłem standardową mieszankę oczekując LD, rzeczywistość chyba troszke przerosła oczekiwania... 18:00 zasypiam zmęczony po nieprzespanej nocy 23:34 pobudka. galantamina + cholina + czekolada z orzechami 100gr nie jestem w stanie zasnąć do godziny około 5-6 aż robię się zbyt zmęczony i zaczynam odczuwać powoli nadciągającą senność. Co jakiś czas przelatuje mi przez głowę kròciutki gwizd, ktory tak naprawdę jest małą namiastką wibracji. Gwizd kojażę z wyciem startera starego UAZ-a, nie za bardzo wiem jak go powtòrzyć a tymbardziej wzmocnić. Wyobrażam sobie pròbę odpalenia łazika właśnie. Wycie powraca tym razem jest dłuższe. Powtarzam raz po raz i jakoś nabieram pewności, że w końcu odpali. Jak tylko jeden z piskòw zamienia się w kròtką wibrację, następne wibracje są coraz dłuższe aż załącza się ta najdłuższa. zaczynam widzieć szary obraz z szumem i czarnymi kreskami. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że moje ciało chrapie. Z jednej strony jestem podekscytowany, ale po przewierconych ponad 6 godzinach w łòżku czuję że jestem zbyt zmęczony psychicznie żeby to spartolić. Stwierdzam, że niech oddzielą się rece i po chwili jakby przestaje czuc ich wage, potem nogi potem reszta. Jestem juz gdzies na zewnątrz przed budynkiem z napisem APTEKA i obserwuję postac w fioletowej kurtce z kapturem, dziwie sie, gdzie tu w uk maja polskie apteki. Potem jestem w pokoju gdzie jest szafa jak u rodzicow z tym ze o wiele dlusza no i kot siostry z ktorym się bawie, ktory jakby pomaga wspiąć się na szafę jednocześnie słyszę rzeczywisty głos siostry stwierdzającego, że kot szaleje. myślę sobie, że chciałbym zobaczyć wierzę eifla i zaczynam odczuwać miasto pod sobą nastepnie juz nie odczuwam ciala i wszystko zmienia sie w sen...
|
|