I L'OBE YOU's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 10.05.2013 - 18:34
Idę w lewo jakas rozmyta droga w ciemnosci jest mama i jakis agresywny pies. zamieram w bezruchu i czekam az pies minie. potem wchodzimy do domu i jest tam pies ktory ma byc nasz, pytam sie dlaczego nas nie broni, ale obcy pies jest za drzwiami wiec po prostu je zamykam
Najwidoczniej faktycznie po tamtej stronie snu jestem w szkole/uniwerku. non stop w budynku szkoły uczę się oobe. robie pompke, ktora gdy jak tylko dojde do polowy, konczy sie opuszczeniem ciala. a to podrzucam ubrania bez udziału fizycznych rąk czemu sie nikt nie dziwi a potem rozmawiam z delikatna koleżanką ktòra zaczyna mi ciągnąć... prawą dłoń tłumacząc że to jest jedna z możliwości wyjścia, a to koleżanki mi tłumacza ze jak latam po deszczu to zebym wracal przez szybe, bo wtedy woda zostaje na zewnątrz a następnie mnie motywują do przejścia przez ścianę. przeciskam sie przez mur i jestem w pokoju nieobecnego studenta. przyjmuje pozycje lotosu i zaczynam sie obracac wokol wlasnej osi. we snie spotykam młodszego tate. latam az jestem w lesie raz zima a potem latem, ide przez tak bardzo realny las w strone polany. troche sie obawiam odgłosów w krzakach, wiec wyciagam reke i lece na supermena. przelatuje nad polana/lądowiskiem potem jestem w zniszczonym miescie. widze wuchte autobusow na zlomie przy torach. chce sie zapytac trzech gosci w mundurach kolejarzy ocb, ale nie wygladaja na rozmownych. Jeden z nich wygląda jak kolega z podstawówki Pindol. W tym momencie czuję swoją twarz w poduszce i że muszę zmienić pozycję, budzę się w szkole z twarzą w poduszce, ale zaraz przeca ja sypiam bez okularów. Zmieniam pozycję, wracam do przestrzeni miedzy autobusami a torowiskiem. Leżę czały czas przykryty kołdrą. Przejezdza jeden nowoczesny pociag a po nim chwila przerwy i jedzie kilka roznych wiekowo skladow. Wisze w powietrzu nad nimi, ale jakos nie udaje mi sie dostac do srodka.

POBUDKA, powrót do snu, tym razem mniejszy poziom kontroli.
jedziemy metrem przez jakby male miasteczko ja opowiadam po włosku o snie.
nad woda spotykam wycieczki zwiazane z oobe. przechodzimy przez naprawiony metalowymi płytami betonowy mostek. rozmowy na temat Sugiera i jeszcze jakies kobity co zrobila cos podobnego. We śnie słyszałem nazwisko, ale nie byłem w stanie zapamiętać. Jak juz jestesmy na rodzaju betonowej plazy (woda lewo i na wprost, knajpa w prawo) kelner proponuje nam po piwie, dosyc wymownie. jestem w lozku z dwiema dziewczynami, chce rozłożyć łòżko. nie za bardzo sie da. ta po lewej ma chlopaka ale nie specjalnie sie opiera a ta po prawej mòwi że sport by bardzo dobrze mi zrobil, bo jestem przystojny i to tylko by mi pomoglo.
tłumacze dziewczynie czym jest dworek a czym budynek z patio w srodku, chyba kupujemy wlasnie taki budynek drewniany. w jednym z pomieszczeń po lewej jakby kuchnia z jadalnią, opowiesć o kims znanym, kto tam był . gasze swiatlo jest jakis blysk ktorego sie obawiam.

ide do lazienki a tam wymontowany sracz. wychodze na korytarz ide w prawo. klop stoi na zewnatrz, staram sie być uprzejmy więc leję na kawałek ziemi pomiedzy plytami chodnikowymi po lewej, żeby młodszy kolega mògł się wysiusiać do klopa po mojej prawej na chodniku.
oobe kolonii ciąg dalszy; jedna z grupek (moja lewa) delikatnie oddzielona brązowym małym parawanem. głos z prawej mòwi że najstarszy z nich jest z psychosłużb (koleś jasno-rudawy z łysiną na gòrze około 50-55 lat z brzusiem w czarnym tajszercie), grupka coś deklamuje, jakieś swoje przykazania. przyglądam się małemu skrawkowi papieru z oznaczeniami tych przykazań, ale nic mi to nie mòwi.
oferta pracy dla kierowcow po litewsku i łotewsku w kopercie zielonej. wsiadam do ciężaròwki i usiłuje ją odpalić. po wielu beznadziejnych pròbach udaje mi się. wiem że na jakis pogrzeb czy coś podobnego już nie zdąże. mam do przejechania 6000 km, wiem a jednoczesnie głos tuż obok, ktory mowi że tu nie ma ani pierwszego ani ostatniego przystanku. Ruszam prawdopodobnie z Syberii na Zachòd w stronę Słońca
widzę na drodze dzieciaki na hulajnogach w oddali jadą tam gdzie ja przygniecioną z tylu cieżarowką.

 
« Następny starszy · I L'OBE YOU's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz