|
|
No więc, Anarchista powrócił. Niezbyt spektakularnie, w pewnym momencie zauważyłem, że moje myśli staję się bardziej paniczne i zaczynam się bać bez powodu. Ogarnia mnie strach i nienawiść. Niepokój. Tracę poczucie rzeczywistości (mam to i bez niego). Poszukuję Boga. Kiedyś było (z nim) inaczej. Zwyczajny bunt wobec rodziców. I faktyczne umiłowanie anarchii. Teraz w nią nie wierzę. Dobra, kończę z tym Poza tym, takie uczucie, siadam z zamkniętymi oczami, pochylony, dle przyspieszenie dociskam powieki i zaczynam się obracać. Nie fizycznie, ale bardzo realnie. Wiem, co w danym momencie powinienem mieć przed oczami. Nie mogę obrócić się o więcej niż 180 stopni. Jak do tego dojadę zatrzymuję się i zaczynam kręcić się w drugą stronę. Po pewnym czasie obracanie się już nie działa i dokładnie wiem, co będę widzieć jak otworzę oczy. Z dużą dokładnością, nawet jak nie pamiętam dokładnie w jakim kierunku byłem zwrócony. Co o tym sądzicie?
Położyłem się spać normalnie, nie mogłem zasnąć więc jak zawsze odleciałem w wyobraźnię. U mnie umysł zazwyczaj wysiada szybciej niż ciało i nie mogę znaleźć sobie wygodnej pozycji do spania. Więc leżę, marzę (jak zareagowałby świat na wieść, że umarłem, nie wytrzymałem na myśl o zostawieniu małej siostry), kręcę się... Dzwoni budzik, 3.35 (na 4+1, jakby mi się chciało). Próbuję zasnąć. Nie idzie, powtórka. Jest jasno, zasłaniam głowę kołdrą. Zmieniam pozycję raz jeszcze. Moje ciało zaczyna drżeć i sztywnieje. Od razu pomyślałem że to wibracje, ale to było to nieprzyjemne i trochę się przestraszyłem. A ponieważ, jak to napisałem w tytule, jestem głupi i się tego przestraszyłem, przerwałem wibracje. Miałem wątpliwości czy to naprawdę były one, ale jak nie, to co innego? (macie pomysły to piszcie, żart). Spojrzałem na zegar, 5.30 coś. Sądziłem że koło szóstej. A potem myślałem że chcę to powtórzyć, a z drugiej strony bałem się zamknąć oczy. Dalsze opisy nic nie wnoszą.
|