|
|
Raz wstałem z budzikiem na 3.35 próbując coś osiągnąć i przez kolejnych parę dni uważałem że coś robię, coś osiągam, jestem bliżej celu, potem się opamiętałem. Podjąłem wzmożene próby ustalania moich problemów. Kiedy odkryłem, że są one o podłożu seksualnym (moja sprawa) zdołowałem się prawie tak, jak wtedy, kiedy sprecyzowałem gościa po którym mam imię (taki piosenkarz czy jak to nazwać, wiedziałem już wszcześniej, ale dopiero niedawno wpadł mi w łapy kawałek jego twórczości). W każdym razie, nie wszystko, część a resztę można określić jako ograniczenie mojego życia do kategorii: dom, szkoła, jestem sam i przy kompie. I nie mam kolegów, więc podlizuję się facetce od hiszpana. Ja tego tak nie odbieram, ale inni owszem. Dzień obecny jest do dupy bo: a) beznadziejna msza w obcym kościele, dziecięce śpiewy przez pół mszy, ksiądz o głosie prowadzącego telewizyjne progamy dla dzieci (jeśli wiecie o co mi chodzi) a co gorsza reszcie rodziny się podobało; b) po kościele poszliśmy na jakąś imprezę związaną z tradycją kaszub i wszędzie głośniki puszczające na maksa muzyką ludową live; c) jak się oddaliliśmy pół godziny siedziałem i patrzyłem na rybki w rzeczce bo małej się podobało; d) nie pogram sobie w moje simsy bo jest za późno, brat przy kompie i już oglądałem film więc Piratów z Karaibów też dziś nie będziemy oglądać (tradycja, codziennie wieczorem rodzinnie jakiś film a dziś kicha) co jest punktem e); f) oskarżono mnie o zlasowanie bratu majnkrafta (jakiejś wersji próbnej) a tylko chciałem zobaczyć gdzie się przeniesie kiedy umieści się portal w tym jakby piekle (znowu zapomniałem nazwy) i on chciał się zrespawnować przez wpadnięcie do nicości a tu zonk, jakiś błąd z zapisem więc cała rodzinka wydedukowała, że to przeze mnie; g) matka powiedziała, że mnie wpuści na kompa, tylko jeśli powiem jej o swoich problemach (coś tam powiedziałem, przecież tu piszę), z dzisiejszych zonków to chyba wszystko. Teraz plusy: wziąłem się żeby posprzątać chomikowi (po dwóch tygodniach) i obejrzałem w końcu Pulp Fiction (drugi raz, ale dopiero teraz połapałem się o co chodzi), nie wlicza się do punktu e) wad tego dnia bo było osobno od rodzinki a film nie był na dysku od znajomych rodziców, tylko z tesco za 14,99. Ulżyło mi. Chyba powinienem zacząć pisać pamiętnik.
Snów żadnych nie miałem, wczoraj wieczorem nasłuchałem się Kazika (chyba pierwszy raz od miesiąca), a budzik z niewiadomych powodów nie budzi mnie w środku nocy.
|