W co wierzę? Nieustannie zadaję sobie to pytanie, ale nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Wierzę w coś. Nie wiem jak to sprecyzować, ale w coś wierzę. W wielkiego Boga i mnóstwo pomniejszych duchów (aniołów czy coś). Nie wierzę natomiast w Szatana. Być może niektóre z aniołów są nastawione przeciwko, ale całe to zło wygenerował człowiek i wymyślił diabłów żeby mieć na kogo zwalić winę. Ale szukam Prawdy. Całe moje życie od pewnego czasu to droga do Prawdy. Nie wiem czym ona jest. Zobaczę Boga, moją duszę i zostanę mistykiem. Albo się zabiję, bo skończy mi się motywacja (znam prawdę i co dalej). Sądzę, że OOBE mogłoby się do tej prawdy przydać, chociaż nie umiem go osiągnąć (za dużo myśli, lenistwo i budzik nawala). A do tego z dupy śledzia kompleks niższości, którego się nie pozbędę konwencjonalnymi metodami ze względu na awersję do psychologów. Nie będę przeklinać. Ciągle sobie myślę że miłość jest dobra i potrzebna. No bo jaka ma niby być? Jednak to jest jedna z tych myśli które pojawiają się w głowie nie wiadomo skąd i robią zamęt. Heh, Jezus mnie kocha, ale czym u cholery jest miłość? tak, to jest to co sądzę o miłości. Ale się rozpisałem, chociaż w sumie na nudnych lekcjach umiem zapisać swoimi dywagacjami na dowolny temat ze cztery A5. Nudy. Dobra, już kończę, to bez sensu, może wieczorem wymyślę coś lepszego, bo totalnie odbiegam od tematu.