Dzisiejszej nocy obudziłem się samoistnie około 4. Przewracałem sie z boku na bok i nie mogłem zasnąć... właściwie to nie chciałem, bo wiedziałem, że za jakiś czas przyjdą wibracje. Po ponad godzinie pojawiły sie wibracje. Były zdecydowanie za słabe, troce trudno było wyjść ale jakoś dałem rade. Dostroiłem się dosłownie zajebiście. Nawet słyszałem swoje stapnięcia po podłodze. Otworzyłem elegancko drzwi i zacząlem iść przez korytarz. W jednej chwili pomyslalem, kurna bede ciagle to samo robił? Wróciłem się do pokoju i poprosiłem o pomoc MTJ... gdzieś mnie pociągnęło, utraciłem widoczność w tym czasie i całe to zajbiste dostrojenie. Wylądowałem w jakimś zamkniętym pomieszczeniu. Na jednej ścianie było okno, na przeciwnej ścianie drzwi. Podszedłem do drzwi i chciałem je otworzyć, lecz zaraz po dotknięciu drzwi zniknęły, a zamiast nic powstała twarda sciana (kontury drzwi pozostały). Postanowiłem spróbować z oknem, stało sie to samo co wcześniej z drzwiami. Chyba przez fatalne dostrojenie wróciło mnie do ciała.
Dalsza część jest zupełnie oderwana, moze to LD moze OBE, nie pamiętam jak się zaczęło:
Jestem na jakiejś autostradzie, dookoła pustynia... w pewnym miejscu cięzko pracujacy robotnicy, dowiaduje się od podświadomości, że tu przebywa mój niedawno zmarły wój - Grzegorz. Możliwe, że zakare, możliwe, że sam siedzi w swoich systemach przekonań (w fizycznym świecie był dosyć ostrym alkoholikiem). Pamiętam, że byłem zaskoczony. Nieopodal tego miejsca mieściło się miasto. Poleciałem na wzniesienie, z którego było widać je całe. Pękny widok. Podobny do tego:
http://www.frontiernet.net/~freitag/Korat/...tCityAerial.jpgPamiętam, że odwiedzałem jakieś przeróżne miejsca w tym mieście: parki, place zabaw, chyba nawet wesołe miasteczko. Kolejną rzeczą jaką pamiętam dosyć dobrze to przygoda z Darkiem i chyba Zbyszkiem (pisze chyba bo nie pamiętam dokładnie kto to był, ale cos mi sie tak świta). Pamiętam, że we trójkę (już pod wieczór - byłem tam dosyć długo). Przemierzaliśmy ulice tego miasta... był jeden numer - chodziło o to by zatrzymać komunikacje miejską. Ja zająłem się tramwajem i kilkoma samochodami, Darek (który o dziwo wygładał jak Neo z Matrixa, ale ja czułem, że to Darek) coś z przejściem dla pieszych... oczywiście używaliśmy siły umysłów. W pewnym momencie chciałem przewalić i "przesunąć" tramwaj "delikatnie" na boczek. Niestety coś mi nie szło za genialnie i odezwał się "Zbyszek": Pieczywo! Ale tu też działa prawo (... i tu nie pamietam o jakiego fizyka chodziło). Odpowiedziałem, że szkoda i zrobiłem ładną sztuczke: wprowadziłem samochód typu Tracker (nie wiem czy to jest fachowa nazwa, jestem zero z samochodów) za pomocą niewidzialnej bazuki w nie małe obroty dookoła jego własnej osi. Przeszlismy dalej chodnikiem czy tam ulicą - misja się cyba udała :D Zmierzaliśmy do domu Darka. Jeszcze po drodze spotkaliśmy kilku policjantów, którzy chcieli utrudnić nam życie, ale wystarczyło poczęstować ich kulami z moich palców (tak, zrobiłem pistolety z ręki - tego typu:
http://img160.imageshack.us/img160/4929/gunrm2.jpg ). Aż iskry poszły! Dom Darka byl na malutkim wzniesieniu, ale moge się mylić co do tego. Teraz najważniejsze, wchodzimy do domu, a ja dostaje niesamowitego olsnienia. "Ja pierdziele, chłopaki ja tu kiedyś byłem, nie pamiętam kiedy, ale przypomina mi się, że Twoja córka Darek. Była jeszcze mała i o ile się nie myle spała gdzieś w swoim łóżku. Możliwe, że oprowadzałeś nas/mnie wtedy po dom, a poźniej o czymś dyskutowaliśmy." "Serio pieczywo? Ja nie pamiętam." Rozglądam się po domu i za krótką chwile Darka córka wychodzi z łazienki. Przywitałem ją serdecznie. "Ja Cię pamiętam, kiedyś tu już byłem! Troche wyrosłaś!" Chyba się tylko uśmiechnęła (nie pamiętam). Wyrosła i nie tylko do góry, szczerze mówiąc myła troszeczke "przy kości". Darek i Zbyszek w tym czasie siedzieli w (chyba gościnnym) pokoju. Paintowy rysunek mieszkania:
http://img126.imageshack.us/img126/192/now...pabitowacb8.jpgNie wiem dlaczego ale kojażyło mi się to piętro z poddaszem. Wyjaśniłem Darkowi, że wcześniej (ten raz, który mi się przypomniał) mógł być jego pewnego rodzaju projekcją, w którą sie wbiłem. Skończyliśmy temat i jeszcze troche powygłupiałem się przed astralnymi kolegami. Obaj już mnie wyganiali do ciała :P powiedzieli żebym znikał, a nie sobie żartował z nic. Rzeczywiście wciągnęło mnie do ciała. Podszedłem do kompa i zaczałem wszystko wypisować, a nawet rysować mapę miasta. Pyk, i obudziłem się tym razem w fizycznym ciele :)
ps. Jedyne prawo, które byłoby sensowne na tamtą okoliczność to prawo Gaussa:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Gaussa_(grawitacja) Nie znam się za bardzo, ale chyba wyjaśniałoby dlaczego nie moglem ruszyć tramwaj.
ps2. dodam, że Darek tylko na poczatku wyglądał jak Neo, później przed wejsciem do mieszkania zmieniał sie w prawdziwego Darka :)