|
|
Dziś nastąpił przełom... lub regres. Zacznę od tego że do tej pory nie byłem specjalnie pprzekonany do zjawiska zwanego OOBE, ze względu na to, że interpretowałem je zbyt dosłownie (Out of Body Experience), a trafiłem tu przypadkowo gdy zafascynowałem się LD. Męczyło mnie to że tak wiele osób w to wierzy i twierdzi że tego doświadcza... Od kilku tygodni zaczełem więcej czytać na ten temat i częściej wchodzić na nasz czat. Czytałem i starałem się analizować to co tam piszą bardziej doświadczeni niż ja. Cały czas spotykałem się tylko z dwiema opiniami (przynajmniej tak mi się wydawało): 1. OBE to LD. 2. OBE to coś innego niż LD. Jako sceptyk OBE przychylałem się do wersji pierwszej... W swoim życiu pamiętam tylko 2 LD. Drugie pojawiło się wskutek ćwiczenia przez 3 dni na jawie "świadonmości świadka" (tak mi się wydaje) i pojawiło się spontanicznie (właściwie pojawiłą - świadomość). Pierwsze miałem 4 miechy temu (czy coś koło tego). Było to LD przez WILD bez żadnych metod typu 4+1 czy innego badziewia ;) . Po prostu położyłem się spać i zachowałem świadomość aż do momentu pojawienia się snu. Był on (sen) bardziej emocjonalny niż ten drugi, ale być może to przez to, że pierszy raz przeżywałem LD. Stał się jeszcze bardziej emocjonalny gdy próbowałęm latać i stało się coś dziwnego o czym napiszę dalej.... Do tej pory byłem przekonany, że mój pierwszy LD'ek to zwykłe LD. Dzisiaj pod wpływem rozmowy na czacie zastanowiłem się nad tym jeszcze raz, mając już pewną "wiedzę teoretyczną na temat OBE". I mnie jakby olśniło - wiele faktów z tego LD zgadzało się z tym co przeczytałem na necie lub "usłyszałem" na naszym czacie o OOBE: - sen ten był bardzo emocjonalny. - pod wpływem jakiegoś zdarzenia (u mnie była to chęć latania) stało się coś dziwnego - tam gdzie chciałem polecieć (mój dom odległy o 3 000 km) zamiast latać po prostu się przeniosłem w to miejsce, a następnie w kilka innych (już mimowolnie). ważne jest to że w tym momencie "sen" stał się jeszcze bardziej naładowany emocjami. - gdy chciałem latać zobaczyłem swoje ciało - oderwanie się od niego było nawet bolesne :) . - pojawiło się wirowanie, choć nieco inne niż to o którym często czytałem (tak mi się wydaje - że inne). - następnego dnia (po obudzeniu) cały dzień byłem w lekkim stanie euforii... Jak na "czysto" (bez wspomagania farmakologicznego ;) ) ten stan euforii był właściwie nie lekki a bardzo silny :) . - po przeniesieniu do chaty widziałem w trybie 360 stopni, nie wiem czy wcześniej też, ale napewno dopiero w tym momencie zdałem sobie z tego sprawę. itd itp. - sen był przez WILD ;) - gdy obserwowałem chate czułem jakby to było prawdziwe. Choć z tego co pamiętam pewne szczegóły się nie zgadzały //część textu została usunięta PS. Podziękowania dla wszystkich uczestników czatu z którymi dyskutowałem, a w szczególności dla Ketrab'a - powiedział nie wiele, ale za to dość mądzrze... albo sobie wkręcam ;)
|