|
|
Tej nocy znów próbowałem utrzymywać ciągłą świadomość skupiając się na czakrze trzeciego oka. Wyłączyłem z tego skupianie się na oddechu - wydaje mi się, że właśnie przez koncentrację uwagi również na oddechu wczoraj zarwałem nockę. Do tego zastosowałem się do rady, aby patrzeć w dół. Niestety oczy same kierowały się w górę - to chyba przez kierowanie uwagi na czakrę. Dziś było inaczej niż wczoraj - albo przez oczy, albo przez "pominięcie oddechu", traciłem często świadomość na parę chwil. W miarę szybko zasnąłem, niestety nieświadomie. Miałem jakieś tam sny. Właściwie to mi wyszło 4+1 bo gdy się obudziłem po około 4 godzinach, spisałem sny, pochodziłem po necie i poszedłem spać dalej :> . Obudził mnie telefon po 3 następnych godzinach. Pogadałem z ojcem, coś tam chciał ode mnie. Potem poszedłem spać dalej. I pojawiło się to na co czekałem - LD. Może i nie przez świadome zaśnięcie, ale zawsze to LD ;] Sen był dość długi, więc nie pamiętam dokładnie co się działo, zanim odzyskałem w nim świadomość. Szedłem sobie jakąś wiochą gdzie było sporo przystanków autobusowych. Zakręciłem w stronę jednego. Gdy dochodziłem do przystanku, jakaś kobieta powiedziała coś w stylu "Wszedłeś w mój sen, tu nie jeżdżą autobusy". No i bingo - skapnąłem się, że śnię :> . Poszliśmy chyba na inny przystanek. O czymś tam sobie chyba rozmawialiśmy, ale nagle zacząłem tracić ostrość. Myślę no kurwa nie! Pierwszy LDek od X czasu a tu już pobudka? Ni chuja. Obraz już prawie zanikł, wszystko stało się mniej intensywne. Położyłem ręce na ziemi i zacząłem ją pocierać. Jakość snu się poprawiła :> . Wziąłem trochę tej ziemi do rąk i trę w rękach. Chyba mniej więcej w tym momencie świadomość we śnie znacznie mi spadła bo nie zdziwiło mnie nawet, że mam na rękach gumowe białe rękawiczki, potem spadła jeszcze bardziej. Obraz stał się mniej rzeczywisty, bardziej jakby z filmu animowanego. Spostrzegłem, że stoję przy jakiejś fabryce. Podszedłem bliżej i zacząłem się dusić (tutaj już miałem tylko ułamek świadomości), bo jak się okazało fabryka emitowała dużo gazów trujących zanieczyszczających środowisko. Pomyślałem - czas spierdal*ć. Uciekam dusząc się, patrzę - jest nawet jakiś protest ekologów :> . Idę dalej i znalazłem się nagle na rynku w swoim mieście. Przechodzę wokół niego... i dzieje się coś dziwnego. Jednocześnie przechodzę wokół rynku i oglądam fakty w TVN... Ciężko to wytłumaczyć - jakby 2 sny jednocześnie. W faktach same złe wiadomości. Nagle przypominam sobie, że przecież śnię :> . Obraz z faktami znika - zostaje tylko rynek. Przechodzę do końca i wychodzę z niego. Myślę, co by tu porobić? Wiem! Polatam! Tak - kilka LDeków już miałem, ale nigdy nie latałem - raz tylko próbowałem podczas pierwszego LD i dziwnie się to skończyło. No więc stoję sobie na ulicy i wkręcam : "jestem bardzo lekki...". Nie zdążyłem dokończyć a zacząłem się unosić. Żebyście mogli zobaczyć minę Tomasza Lisa (nie wiem skąd on się tam wziął ;] ) gdy zobaczył, jak odrywam się od ziemi ;] . Unoszę się ciągle w górę, przyśpieszam. Osiągam zadowalającą wysokość. Hmm. Jak to się kurwa zatrzymuje? Przyśpieszam, lecz cały czas jedynie unoszę się w górę. Jestem już ponad chmurami. Stop! Kurwa ja chcę polatać, ale nie w kosmosie! Robi się ciemno, jestem naprawdę wysoko i unoszę się wyżej z niesamowitą prędkością - jakby ktoś wystrzelił mnie z katapulty. Zaczynam odczuwać strach. Obraz zanika, ja próbuję go jeszcze odzyskać, ale nic z tego. W końcu sen się kończy - całkowity brak obrazu. Wciąż próbuję powrócić do LD :> . W końcu otwieram oczy. Ogólnie LD był bardzo wyraźny. Poziom świadomości może nie taki jak w tych najlepszych LDkach, ale wystarczający. Jednak coś było nie tak ze świadomością... tylko nie wiem co. :/ W każdym razie zła passa trwająca 2 miechy została przerwana. Czuję, że teraz znów będzie z górki.
|