MetaVirus


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V  < 1 2 3 >
entry 17.11.2007 - 20:16
wpis usunięty bo nie tyczy się tematu, poza tym jest na forum ;]

entry 15.11.2007 - 21:46
Ostatnio pare dni cały czas jadę na "świadomości świadka" a wczoraj pare godzin przed snem poćwiczyłem szinę (czy jak na to badziewie wołają). Walłem też w kime na 20 minut koło 17:30. Przed samym położeniem się do łużka (w nocy) zaczynał mi się lekki kac po kilku prowarach.

W nocy miałem niesamowicie realny, wyraźny, klarowny i ch wie co jeszcze sen. Był tylko trochę "pofragmentowany", ale w tak niewielkim stopniu, że można uznać go za ciąg scen całkowicie wiążącyc się ze sobą. We śnie moje myśli były uporządkowane i logiczne - prawie całkowicie w takim stopniu jak na jawie. Gdy zdażało się coś nieprawdopodobnego lub małoprawdopodobnego, lub po prostu dziwnego zdawałem sobie z tego sprawę. Po prostu miałem dziwny rodzaj świadomości we śnie. Czemu dziwny? Bo pomimo że była ona dobrej jakości długo nie mogłem skapnąć się że śnię :/
Świadomość we śnie nie była ciągle taka sama, lecz "nasilała" się z każdą chwilą. Najbardziej na początku oraz na końcu snu - mógłbym to określić jako podwojenie poziomu świadomości w ciągu paru pierwszych sekund snu i znaczny jest wzrost w ciągu paru ostatnich sekund snu. W pozostałej (środkowej) części snu świadomość przybierała na mocy bardzo powoli.

Sen:
Byłem w pracy, z nieznanego mi powodu wyszedłem w pewnej chwili sam nie wiem gdzie. Zatrzymała mnie "po drodze" grupka osób z którymi zacząłem rozmawiać, z tej grupy jednego gościa znam z widzenia w realu, jednego lub dwóch czułem że znam, tzn może nie znam, ale wiedziałem dokładnie kim te osoby są. Jeden był dziwnie ubrany - strój zakrywał nawet twarz. Czułem jednocześnie że są przyjaźnie nastawini i odczuwałem jakiś dziwny niepokój że zostałem zatrzymany - jakby gdzieś mi się śpieszyło. Po chwili zacząłem oddalać się od nich w szybkim tępie i weszłem przypadkiem na jakąś eksluzywną imprę. Szli za mną, a ja z nieznanego powodu uciekałem przed nimi (ale nie biegem - po prostu nie chciało mi się z nimi przebywać). Doszedłem znów do miejsca gdzie pracuję. Tu nastąpiła dziwna sytuacja której nie opiszę ;) . Po chwili "dogoniła" mnie ta grupka i poczułem nagle jakby zagrożenie ze strony jednego gościa. Całość tego zdarzenia była na tyle dziwna, że pomyślałem "coś tu niegra". Zaczęłem się od nich znów oddalać - tym razem prawie biegnąc. W pewnym momencie wreszcie do mnie dotarło że to chyba sen. Od razu pomyślałem - po co biegnąć skoro można się po prostu unieść w powietrze :> . Niestety miałem dziwne trudności z oderwaniem się od ziemi a parę sekund puźniej nagle się obudziłem (w momencie gdy zacząłem odrywać się od ziemi).

Podejrzewam, że przebudzenie nastąpiło, bo w momencie gdy skapłem się że śnię odczuwałem lekki lęk (gonili mnie ;) ).
Nie wiem dlaczego sen był tak klarowny, tym bardziej, że nie licząc LDków wszystkie moje sny jakie pamiętam zawsze były bardzo fragmentaryczne, zderealizowane. Podejrzewam, że to przez tą praktykę ŚŚ. Co prawda z tego co mi wiadomo klarowność snów niewiarygodnie podnosi się u niektórych osób, które ćwiczą czasem szinę, ale ja to robiłem pierwszy raz i tylko kilka minut, więc to raczej nie przez to...

entry 10.11.2007 - 17:51
To się robi wkurwiające... Od miesiąca nie miałem LD, a dziś kiedy w końcu się udało, pamiętam go tylko cząstkowo :/

Pamiętam że byłem w jakimś dziwnym pomieszczeniu i zmieniałem intencją kolory różnych przedmiotów - taki eksperyment, czy też nauka ingerencji w senny świat. Możliwe że świadomość odzyskałem właśnie z powodu zmiany koloru jakiegoś elementu snu (ale nie jestem pewny), bo stosuje to jako Reality Test od jakiegoś czasu - zwracam uwagę na jakiś przedmiot, odwracam wzrok w drugą stronę, myślę o zmianie koloru tego przedmiotu, po czym znów kieruje na niego wzrok. Dodam tylko, że do tej pory udało mi się zmienić kolor jakiegoś przedmiotu tylko we śnie ;) ;) .
Do snu wracając - zmiana koloru może być nawet widowiskowa. Gdy zmieniłem kolor jednego przedmiotu w jednej chwili nie patrząc na niego przez chwilę też wyglądało to ciekawie, ale gdy zmieniałem kolor przedmiotu patrząc na niego cały czas.... po prostu wygrywa :) . Kolor zaczął się pojawiać w jednym miejscu przedmiotu i rozchodził się na cały przedmiot...

Na razie mam dwa podejrzenia dlaczego pamiętam LDek tylko częściowo.
1. Spałem 14 godzin a zwykle sypiam 3 lub 4.
2. Był to sen w fazach nREM. Za tym by przejawiaj fakt że we śnie nie było intensywnych kolorów zanim ich nie wygenerowałem (wszystko było raczej w ciemnym odcieniu).

entry 29.10.2007 - 23:01
Ostatnio zasypiając zastosowałem odliczanie od 1000 w dół... do końca nie doszedłem ale może następnym razem ;)

W pewnym momencie, podczas odliczania, zauważyłem że układ mojego ciała jaki odczuwam, bardzo nieznacznie, ale jednak różni się do stanu faktycznego.
Najpierw odczuwałem że kciuk jest dociśnięty i wywiera nacisk na palec wskazujący, a raczej odwrotnie. Gdy docisnęłem go faktyktycznie po jakimś czasie zaczęłem odczywać, że kciuk i palec wskazujący oddalają się od ciebie, choć nic takiego nie miało miejsca. Chwile potem na drugiej dłoni zaczęły pojawiać się podobne odczucia. Potem doszło do tego jeszcze poczucie, że palce u nóg są podkurczone, choć w rzeczywistości były wyprostowane...

entry 22.10.2007 - 22:37
Że opisałem to już na forum, to tylko zacytuję:


Z nocy 14/15.10.2007 :
CYTAT
Pojawiły się hipnagogi. Zazwyczaj gdy się pojawiają, trochę to pozbudza moją świadomość. Tym razem pobudziły ją dużo mocniej niż zwykle. Po za tym były jakieś dziwne. Tzn. nie były ciągłe jak zwykle, tylko pojawiały się cyklicznie z kilkusekundowymi przerwami i same trwały kilka sekund. Najdziwniejsza była pierwsza hipnagogia. Obraz był bardzo wyraźny i przedstawiał jakąś stronę internetową. Kiedy kursor kliknął na jeden z linków na tej stronie usłyszałem głos, który zadał pytanie retoryczne "Ile jeszcze będziesz próbował". Co dziwne od razu skojarzyłem o czym mówi (zanim jeszcze doszłem do wniosku że pytanie może być kierowane do mnie i zanim wogóle uświadomiłem sobie że to pytanie), pomimo że wcześniej nic złego w tym "próbowaniu" nie widziałem ;) . Hehe nie powiem o co dokładnie chodzi. Potem włączyło się radio (cały czas piszę o hipnagogii) i reszta przypominała już zwykłą hipnagogię. Kolejne także można zaliczyć do zwykłych, chociaż oprócz ich krutkotrwałości i przerw między nimi ciekawe jeszcze jest to, że ta pierwsza całkowicie mnie rozbudziła a po mimo to następne się pojawiały po paru sekundach.



Z nocy 21/22.10.2007 :
CYTAT
Leże sobie z intencją osiągnięcia WILD. Tym razem zastosowałem jeszcze odliczanie od 100 w dół żeby alphe osiągnąć... Hipnagogi jak zwykle się pojawiają, ale tym razem jakieś dziwne - słysze tykanie zegarka - dużo szybsze niż powinno być w rzeczywistości. No tak ale ja nie mam zegarka... to hipnagogi zapewne - pomyślałem. Zwróciłęm na nie uwagę, co powinno skutkować ich za nikiem... A tu zonk - hipnagogie trwają dalej. Otwieram oczy - hipnagogie trwają dalej :> . Kieruje wzrok w miejsce z którego je słyszę - nadal nie znikają. Po chwili "żródło dźwięku" zaczyna się przemieszczać w różnych kierunkach. Inaczej mówiąc tak jakby ktoś przesuwał zegarek. Tykanie staje się coraz wolniejsze i cisiejsze, aż po ok 20 - 25 sekundach znika. Kontynuuje próbe WILD... i po paru minutach powtórka :/

entry 18.10.2007 - 00:16
Dzisiaj po południu zrobiłem sobie małą drzemkę (pierwszy raz spałem w dzień od dużego X czasu).

Dziwi mnie to że w ogóle zasnąłem, bo mam z tym mały problem ale do rzeczy).

Miałem ciekawy, bardzo psychodeliczny sen... Przez jego większą część byłem w pracy, a chwilowo także w pobliżu budynku gdzie pracuję. Sen nie był tak wyraźny (obraz) jak moje normalne sny, ale za to był niesamowicie intensywny jeśli chodzi o myśli i emocje.
Nic nie trzymało się kupy - jedna sytuacja zmnieniała się w inną, kompletnie nie mającą z poprzednią nic wspólnego. Myśli były chaotyczne. Raczej brak myśli był chaotyczny jak kolwiek to zabrzmi ;) . Wszystko odbywało się w zajebiście przyspieszonym tępie - tak "myślałem", poruszałem się, odczuwałem emocje.
Odczuwałem dezorientaje i tatalne stany lękowe.
Całość odczuć przypominała BARDZO ciężkie schizy wywołane przez THC.
W pewnym momencie odzyskałem świadomość i po paru sekundach się obudziłem... Przez conajmniej 30 minut po tym śnie bolał mnie łeb, byłem rozkojarzony i ogólnie rzecz biorąc nie mogłem dojść do siebie.

entry 08.10.2007 - 23:49
Dziś nastąpił przełom... lub regres.

Zacznę od tego że do tej pory nie byłem specjalnie pprzekonany do zjawiska zwanego OOBE, ze względu na to, że interpretowałem je zbyt dosłownie (Out of Body Experience), a trafiłem tu przypadkowo gdy zafascynowałem się LD.
Męczyło mnie to że tak wiele osób w to wierzy i twierdzi że tego doświadcza...
Od kilku tygodni zaczełem więcej czytać na ten temat i częściej wchodzić na nasz czat. Czytałem i starałem się analizować to co tam piszą bardziej doświadczeni niż ja.
Cały czas spotykałem się tylko z dwiema opiniami (przynajmniej tak mi się wydawało):
1. OBE to LD.
2. OBE to coś innego niż LD.
Jako sceptyk OBE przychylałem się do wersji pierwszej...

W swoim życiu pamiętam tylko 2 LD.

Drugie pojawiło się wskutek ćwiczenia przez 3 dni na jawie "świadonmości świadka" (tak mi się wydaje) i pojawiło się spontanicznie (właściwie pojawiłą - świadomość).
Pierwsze miałem 4 miechy temu (czy coś koło tego). Było to LD przez WILD bez żadnych metod typu 4+1 czy innego badziewia ;) . Po prostu położyłem się spać i zachowałem świadomość aż do momentu pojawienia się snu. Był on (sen) bardziej emocjonalny niż ten drugi, ale być może to przez to, że pierszy raz przeżywałem LD. Stał się jeszcze bardziej emocjonalny gdy próbowałęm latać i stało się coś dziwnego o czym napiszę dalej....

Do tej pory byłem przekonany, że mój pierwszy LD'ek to zwykłe LD. Dzisiaj pod wpływem rozmowy na czacie zastanowiłem się nad tym jeszcze raz, mając już pewną "wiedzę teoretyczną na temat OBE".
I mnie jakby olśniło - wiele faktów z tego LD zgadzało się z tym co przeczytałem na necie lub "usłyszałem" na naszym czacie o OOBE:
- sen ten był bardzo emocjonalny.
- pod wpływem jakiegoś zdarzenia (u mnie była to chęć latania) stało się coś dziwnego - tam gdzie chciałem polecieć (mój dom odległy o 3 000 km) zamiast latać po prostu się przeniosłem w to miejsce, a następnie w kilka innych (już mimowolnie). ważne jest to że w tym momencie "sen" stał się jeszcze bardziej naładowany emocjami.
- gdy chciałem latać zobaczyłem swoje ciało - oderwanie się od niego było nawet bolesne :) .
- pojawiło się wirowanie, choć nieco inne niż to o którym często czytałem (tak mi się wydaje - że inne).
- następnego dnia (po obudzeniu) cały dzień byłem w lekkim stanie euforii... Jak na "czysto" (bez wspomagania farmakologicznego ;) ) ten stan euforii był właściwie nie lekki a bardzo silny :) .
- po przeniesieniu do chaty widziałem w trybie 360 stopni, nie wiem czy wcześniej też, ale napewno dopiero w tym momencie zdałem sobie z tego sprawę.
itd itp.
- sen był przez WILD ;)
- gdy obserwowałem chate czułem jakby to było prawdziwe. Choć z tego co pamiętam pewne szczegóły się nie zgadzały

//część textu została usunięta

PS.
Podziękowania dla wszystkich uczestników czatu z którymi dyskutowałem, a w szczególności dla Ketrab'a - powiedział nie wiele, ale za to dość mądzrze... albo sobie wkręcam ;)

entry 03.10.2007 - 04:56
Od jakiegoś czasu (pare dni) ćwiczę "świadomość świadka" oraz wykonuje sporadycznie Testy Rzeczywistości. Dzisiaj próbowałem zasnąć z świadomością tego faktu, ale nie wyszło.

Zdarzyło się za to coś innego. Miałem zwykły sen, choć nawet ciekawy. Nie wiem czy to dla tego że pierwszą myślą jaka pojawiła się po przebudzeniu było zapamiętanie go, czy dlatego że było tak naprawdę, ale wydawał mi się bardziej... hmm wyraźny (?) niż przeciętny sen.

No ale do rzeczy. W pewnym momencie skapłem się że to sen. Chyba dlatego, że ostatnie co pamiętam z jeszcze nieświadomych scen mojego snu, to to, że akcja toczyła się w mieszkaniu w którym nie mieszkam od ... chyba 10 lat, z udziałem moich znajomych z podstawówki i liceum jednocześnie, a chwile potem akcja toczyła się już na ulicach reykjaviku (gdzie mieszkam teraz). Tzn. nie poznałem tych ulic, ale chyba po prostu wiedziałem że to reykjavik. To wywołało jakiś chwilowy niepokój (?) we mnie (ta dziwnoś, nierealność), więc skapłem się że śnię. Tak mi się wydaje ;) .
Gdy już miałem tą świadomość (że śnię). Zaczełem iść przed siebie ulicą. Gdy skupiłem się na obrazie ulicy, zauważyłem, że mimo, iż ja chodzę, obraz (otoczenie) się nie zmienia. Troche mnie to zdziwiło ( a może wqr wiło?). Po chwili obraz zaczął się zmieniać tak jak powinien (jakbym był w ruchu), ale trochę szybciej niż "szłem". Poza tym raczej się przemieszczałem niż szłem.

W pewnym momencie przypomniałem sobie, że podczas LD należy biegnąć do tyłu. Tak też zrobiłem. Zaczęłem biegnąć w tył, sen zaczął się cofać, przypominało to puszczany do tyłu film. Nagle zaczęłem intensywniej czuś ruchy nóg i całego ciała, jakgdyby odbywały się one w ciele fizycznym. Zatrzymałem się na krzakach czy coś - nie wiem co do było, ale dalej nie mogłem biegnąć w tył, a było to miękkie. Próbowałem dalej biedz.... no i się obudziłem ;( . Już nie lubię kolesia, który napisał gdzieś tu na forum, żeby biegnąć w tył :/ . (żartuję). Run Forest, run! ;)

A po co piszę to od godziny 3:25 do 3:55 w nocy??
Żeby rozbudzić umysł - liczę na klejne LD, oraz żeby nie zapomnieć snu...

UPDATE.
Sory za chaotyczny sposób pisania, ale była 4 rano ;)

entry 30.09.2007 - 00:05
Dzisiaj na forum przewinął się temat Oddychania holotropowego. ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Oddychanie_holotropowe ). Poczytałem trochę o tym, zaciekawiło mnie... no to mówię trza spróbować...

Zacznę od tego że byłem zmęczony na starcie.
Nastawiłem budzik, tak aby zadzwonił za 2 godziny. Robiłem głębokie i coraz szybsze wdechy leżąc na łużku, wydechy odbywały się w sposób naturalny. Zamknąłem oczy. Po jakimś czasie zaczęłem czuć coś w rodzaju przepływu prądu na dłoniach (dziwne wibracje połączone z odrętwieniem), potem to uczucie przeniosło się także na tłów, potem na stopy a na samym końcu również na głowe (wargi nos, podniebienie, nawet trochę na zęby). gdy kontynuowałem trochę mnie sparaliżowało - bardzo ciężko było ruszać nogami, a rękami prawie w ogóle ruszać nie mogłem. Moje ręce stały się bardzo ciężkie. Potem poczułem ból w nadgarstkach, a następnie w kciukach, który się bardzo nasilał. Otworzyłem oczy i popatrzałem na dłonie. Obraz był dziwnie rozmyty a moje palce trochę się podkurczyły. Kciuki były przyłożone do wewnętrznej części dłoni. Kolory widziałem trochę inaczej (intensywniej?)... potem nie wiele pamiętam bo zasnąłem. Gdy się obudziłem (budzik) strasznie mi się we łbie kręciło i ogólnie mnie łeb bolał... Dopiero jakieś 30 minut po przebudzeniu zaczynam dochodzić do siebie...

Ponownie sprubuje najwcześniej dopiero za tydzień

PS.
narazie nie polecam tej metody ;)

entry 24.09.2007 - 21:25
Dawno już się w to nie bawiłem, ale że kumpel mi przypomniał o LD to wracam do tematu.

Zaczne od tego że LD mi się udało jakieś.... 3 miechy temu. Byłem wtedy na Islandii. Utrzymałem świadomość aż do momentu kiedy pojawił się sen. Zaj..iste uczucie być w pełni świadomym poodczas snu ;) . Jak mi się zaczęło nudzić zwykłe śnienie chciałem polatać, ale nie mogłem się unieść. Gdy się bardziej skupiłem uniosłem się, ale wszystko zaczęło strasznię wirować i poczułem ból (?) z tyłu głowy, jakby coś mnie trzymało. Gdy się uwolniłem i obróciłem żeby zobaczyć co to, zobaczyłem..... swoją twarz... nieco zniekształconą. Chwile potem obserwowałem swoją chate. Chyba widziałem w trybie 360 stopni, ale nie jestm pewny (tak na 80%). Trwało to tylko pare sekund, bo potem zaczełem mimowolnie przenosić się w inne miejsca. Potem pamiętam że chciałem się obudzić, więc na chama podnosiłem powieki, ale zamiast się obudzić kilkakrotnie gdy podnosiłem powieki zaczynał się nowy sen... Zaje..ste poprostu ;)

Teraz próbuje znowu osiągnąć LD, astatniej nocy nie wyszło, ale może dzisiaj...

PS.
Kumpel stara się mnie przekonać że LD to to samo co OBE (nawet tak jest napisane gdzieś na tej stronie) i że świadomość może istnieć poza ciałem (tak to zrozumiałem). Ja nie wierzę w OBE ale zamierzam to sprawdzić ;)

3 Stron V  < 1 2 3 >