|
|
6 grudzien 2012 Miałem dzis sen ,wszystko zaczelo sie od jakiegos wypadku
chyba potrącił mnie samochód , nagle wszystko zrobilo sie czarne potem białe przeniosło mnie w jakies miejsce... Stanąłem przed jakąś osobą (mezczyzna) która powiedziała ,raczej zapytała czy chce wrócić i żyć dalej czy zacząć nowe życie. Odziwo nie miałem zadnych obaw że coś złego sie stało, po prostu stanąłem przed wyborem.Pamietam ze miałem 3 wyjscia wrocic i zyc dalej zaczac wszystko od poczatku albo... (dziwne bo nie pamietam 3 wyboru). Pomyślałęm sobie że szkoda było by tego zycia i tego co w nim sie nauczyłem przezylem itd - mówie sobie : "od poczatku" ? i wszystko zaczac od nowa nie nie jakąś taką myśl dostałem ze to co przeżyłem przez ten czas szkoda by było tego wszystkiego i zacząłem sie z ta osoba dogadywac na jakiej zasadzie wróce. Wiem ze sie tak dogadalem ze wroce bez zadnego uszczerbku na zdrowiu i bede zył dalej. Ale chcialem wszystko pamietać , pamietam rózwiez ze sie pytalem na jakiej zasadzie to dziala dostalem odpowiedz ze odrazu sie obudze i wszystko bedzie ok - nic ci nie bedzie bedziesz jak nowy! W koncu sie zdecydowałem , nagle zaczelo sie rozjasniac i bylem z powrotem.Jednak cos bylo nie tak , wiem ze mialem problem podczas chodzenia cos mnie noga bolała , na wysokosci kolana. Pomyślalem moze przez ten wypadek cos jest nie halo ,nagle przeszla mnie taka myśl ze chyba mam druty w nogach poprzykrecane bo mialem zlamaną noge troche mnie to zdenerwowało i mowie przeciez mialem wrocic caly i zdrowy - cycus glancuś. Po chwili znalazlem sie w jakims pomieszczniu , zdaje mi sie ze byla to jakas toaleta.Stanalem przed lustrem i mowie oj nie nie, tak my sie nie umawialismy mialo mi nic nie być , po chwili w lustrze dostrzeglem postac tego pana z ktorym mialem spotkanie powiedział : chwila zaraz bedzie wszystko w porządku... No i sie przebudziłem - pierwsza myśl : " o ja ! , umarłem ale wróciłem ! "
|
|