|
|
Sen...kilka zombie atakuje mnie i moich znajomych, hehe to pewnie dlatego,że przed snem oglądałem zwiastun "World war z" :), ale mniejsza. Jestem pogromcą zoombie :), nagle zaczyna brakować nam broni, biorę co mam pod ręką , kamienie, jakieś cegły ;), rzucam w umarlaków, ale bezskutku, nie trafiam. Zaczynam tłumaczyć jednemu z potworów, że tak nie można, że musi powstrzymać swoją krwiożerczą naturę. Odziwo, ten zrozumiał moje przesłanie,... Klik... Jestem w miejscu pracy. Dlaczego tak nagle zmieniłem miejsce. To musi być sen. Jest on tak rzeczywisty, że nie jestem do końca tego pewien. Pytam kilku znajomych, by się upewnić. Ci rzecz jasna to negują. Wędruję po zakładzie, nie znajdując nic nadzwyczajnego, co mogło by wskazywać, że to sen, mam jednak tą świadomość. Po "kilku minutach", czuję,że się wybudzam. Leżę gdzieś w szczerym polu :). Co ja tu robię!!! Wracam więc do domu, mijam kilka ulic, po drodze jakieś dziwne tłumy ludzi, przerażony jak mogłem się tam znależć, tego nie pamiętając. Docieram do domu. Zdziwienie rodziców, gdzie byłem tyle czasu.... Zaczynam czuć całkowicie odrętwiałą rękę...budzę się... Odczuwam ulgę, było to fałszywe przebudzenie...
|