|
|
Tak, jak zamierzałem, po położeniu się wczoraj do łóżka przystąpiłem do wywoływania stanu wibracji. Tutaj już bez zdziwienia, wibracje wywołałem sprawnie i niemal na zawołanie po kilku głębokich oddechach. Zacząłem więc manipulować odczuciem wibracji w moim ciele. Wychodziło mi to mniej więcej sprawnie. Udawało mi się zwiększać odczucie wibracji w ramionach na zmianę z wibracjami w nogach. Tułów reagował na zmianę jakości wibracji, zwiększając je i zmniejszając. Zauważyłem jednak dwie rzeczy. Pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę, to że ilość odczuwanych wibracji w obrębie głowy był znacznie niższy, niż w obrębie innych części ciała. Podczas, gdy np. ramiona wibrowały o przyjemnej sile, głowy czasem nie czułem wcale. Przywołało mi to na myśl moje wcześniejsze doświadczenia z OBE. Przypomniałem sobie, że próbując wywołać OBE w przeszłości miałem często wrażenie, że jakaś siła przytrzymuje moją głowę, jakby ciążyła najbardziej i nie pozwalała mi się oderwać od ciała. Być może jest to kwestia naenergetyzowania okolic głowy? Jest także druga ciekawa obserwacja, którą poczyniłem. Zaobserwowałem 2 rodzaje wibracji. Jeden rodzaj – bardziej „aksamitny”, lekki, jakby organiczny – występował w momencie, kiedy wibracja miała być odzwierciedleniem mojej energii „własnej”. To było jak lekkie odczuwalne ciepło, które wydostawało się na zewnątrz mojego ciała co najwyżej na kilka cm. Inny rodzaj wibracji pojawiał się w momencie, kiedy wyobrażałem sobie, że opuszczam moje ciało. Wówczas wibracje były bardzo wyraźnie odczuwalne, szybko ogarniające całe moje ciało. Ich częstotliwość była znacznie wyższa, niż „moje własne” wibracje. W obu przypadkach odczuwanie wibracji jest dla mnie bardzo przyjemne i czułem się podekscytowany, lecz fenomen zachodzenia dwóch rodzajów wibracji zupełnie mnie zdumiał. Ten rodzaj wibracji pojawia się i nawet potęguje, kiedy w umyśle wyobrażam sobie ognistą tattwę trójkąta, który wielu mistyków traktuje, jako swoisty portal. Zaczynam coraz mocniej odczuwać jego potęgę, jednak chcąc zwiększyć go do wielkości mojego ciała, traci kształt, rozmywa się we wszystkie strony, aż wreszcie pozostałość po nim w postaci różnokształtnej plamy, zupełnie nie przypomina pierwotnego wzoru. Ciekawe jest, że po chwili z tej „plamy” ponownie zaczyna się formować niewielki trójkąt. Teraz, pisząc te słowa, przyszło mi do głowy, że być może muszę nauczyć się obcować z energią trójkąta stopniowo. Najpierw muszę nauczyć się utrzymywać go w umyślę o jego własnych kształtach, a z czasem, nabierając wprawy, zacznie sam rosnąć, kiedy przyjdzie na to właściwy moment. Byłem kiedyś dosyć niecierpliwym człowiekiem. Od pewnego czasu uczę się tej cnoty. Ciekaw jestem, jaki faktycznie ma moje odczuwanie energii wpływ energii księżyca. Wczoraj była pełnia. Graham Nicholls pisze w swojej książce, że jemu najłatwiej przychodzą podróże poza ciałem na 4 dni przed pełnią. Zostawiam więc ślad, żebym mógł kiedyś się do tego odnieść… sobota, 6 czerwca 2020
Ze środy na czwartek, kładąc się spać, postanowiłem, że spróbuję wywołać OBE. Niestety nie udało mi się osiągnąć celu, lecz w łatwy sposób wywołałem wyraźne wibracje na całym moim ciele. Wystarczyło kilka głębokich oddechów, wprowadzenie się w stan lekkiego transu i wyobrażenie, że opuszczam ciało, że zaczynam „wyjeżdżać” / „wysuwać się” ze swojego ciała w górę. Niemal natychmiast pojawiły się wibracje, które, utrzymując wyobrażenie opuszczania ciała, się pogłębiały. Same wibracje nie trwały zbyt długo i w delikatny sposób, po woli zaczęły odchodzić. Postanowiłem pogłębić stan transu, aby wywołać jeszcze mocniejsze wibracje i, być może, tym razem uzyskać OBE. Udało się jednak wyłącznie – i znów z dużą łatwością – wywołać stan wibracji, nieco mocniejszych niż poprzednio. Zaczęły jednak po chwili maleć. Podjąłem jeszcze jedną próbą. Zakończyła się tak samo, jak ta poprzednia – połowicznym sukcesem, czyli wibracjami bez OBE. Samo doświadczanie stanu wibracji przypomina próbę uruchomienia silnika samochodu, w którym brakuje paliwa. Na początku jest rozruch, nawet przez chwilę się utrzymuje, ale po chwili gaśnie. Jedyna różnica jest taka, że gaśnie po woli. Przypomina może bardziej grającą zabawkę, kiedy kończy się energia w bateriach. Dźwięk spowalnia, obniża się stopniowo głośność, aż wreszcie zupełnie ustaje. Nie znalazłem do tej pory sposobu na wydłużenie stanu wibracji, aby zapobiec jego przygasaniu. Dziś przeczytałem jedno ćwiczenie, polegające na przekazywaniu swojej energii partnerowi. Zainspirowało mnie to do utworzenia innego ćwiczenia. Wywoływanie stanu wibracji – dla samej wibracji oraz wpływanie na jej odczuwanie: miejscowe zwiększanie/zmniejszanie intensywności, przepuszczanie fal energii w różnych stronach, „wypychanie” wibracji w postaci mojej energii poza moje fizyczne ciało, skupianie jej na różnych elementach dookoła mnie. Jestem dziś po wizycie u mojej przyjaciółki Ani M. Krótka noc, bo wcześniej wstaliśmy, aby jechać do Warszawy. Odczuwam lekkie zmęczenie i chcę jeszcze wziąć prysznic. Mam nadzieję, że nie zasnę od razu przy pierwszej próbie wywołania stanu wibracji. piątek, 5 czerwca 2020
Wczoraj zastosowałem pierwszy raz nagranie z afirmacjami, mającymi na celu indukcję LD. Przez pierwsze 35 min jest cisza – to czas, do zapadnięcia w pierwszy sen. Następnie pojawiają się nagrane przeze mnie afirmacje, które są powtórzone 2 razy. Trwa to około 5 minut. Po kolejnych 25 minutach te same afirmacje są powtórzone pojedynczo. Mam wrażenie, że przyniosło to efekt w postaci wyraźniejszego odbioru moich snów, a także lepszego ich zapamiętania. sobota, 30 maja 2020
W tym roku kończę 27 lat i powróciła do mnie kilka miesięcy temu silna potrzeba powzięcia ćwiczeń w kierunku świadomego wychodzenia z cielesnych granic czasu i materii. Moje pierwsze doświadczenie z pobytu poza ciałem, doświadczenie pełne i świadome pochodzi z okresu drugiej klasy liceum. Ezoteryką interesowałem się od znacznie wcześniejszych lat, jak również od bardzo małego dziecka wyczuwałem obecność innych istot. Często to przerażało moją mamę, szczególnie, kiedy któraś z takich istot stanęła pomiędzy nami... Poniżej postaram się ubrać w słowa to, co osiągnąłem w trakcie jednej z pierwszych prób. Wierzę, że przyczyni się to, do mojego dalszego rozwoju, podsunie mi pomysły i zwróci uwagę na coś, co mogę ulepszyć. Do spróbowania po raz pierwszy namówił mnie ówczesny przyjaciel Patryk, który wtedy opowiadał mi o możliwościach, jakie istnieję poza ciałem. Zainteresowało mnie to. Postanowiłem poszukać w internecie informacji, które stanowiłyby pomocny materiał w celu osiągnięcia tego stanu. Znalazłem kilka opisów, technik, a także BWGen. Pewnego razu wszystko mi sprzyjało. Jesienią podajże 2004 roku wykorzystałem okazję, że zostałem w mieszkaniu sam (z trzema psami, co niestety ma tu negatywne znaczenie), a to nie było częste. Był już wieczór. Zamknąłem się w pokoju, pamiętam to jak dziś... Zapaliłem świecę. Ustawiłem jeden z programów na BWGen i nałożyłem słuchawki. Położyłem się wygodnie głową ku zachodowi. Czułem się bardzo dobrze, byłem wypoczęty. Relaksacja postępowała bardzo sprawnie i etap wibracji był ledwo zauważalny. Ledwo zauważalny, bo nieomal natychmiastowo znalazłem się poza ciałem…! Wciąż pamiętam to uczucie. Nagle zorientowałem się, że znajduję się tuż pod sufitem wysoko w powietrzu i to cudowne nowe doświadczenie „widzenia całym ciałem”. To doświadczenie głęboko utkwiło w mojej pamięci. To tak jakbym swoją świadomością obejmowałem całe pomieszczenie, widziałem równomiernie dookoła mnie – tego, który unosił się w powietrzu, widziałem całym ciałem. Widziały moje dłonie, widziały moje stopy, brzuch, plecy i całe to widzenie było skierowane na zewnątrz, oraz nie wykraczało poza mój pokój… BUM!! Zupełnie jakbyś siedział na tarasie widokowym i rozkoszował się nowymi doznaniami, radując się w pełni, pływając w tej chwili i nagle się okazuje, że za tors masz przyczepioną linę, a na drugim jej końcu zaczepiony jest spadający w przepaść pod tobą ciężki kamień. Nagłe szarpnięcie powoduje, że spadasz w dół i nie ma odwrotu, bez znaczenia, jak bardzo chciałbyś tam dalej siedzieć. Nagle usiadłem na łóżku i serce waliło mi tak mocno, że każde jego uderzenie mogłem odczuć w mojej głowie, w moich dłoniach i stopach, wszystkie jednym były łomotem. Coś mnie sprowadziło do ciała w bardzo brutalnym sposób. Tym czymś była trójka rozszczekanych psów, które usłyszały wychodzącego z domu sąsiada. Mieszanina strachu, gniewu, ale też wspomnienia sprzed chwili tego nadzwyczajnego stanu pozostawiły we mnie odcisk tego dnia. Tak, zbyt szybko i zbyt drastycznie zakończyło się moje pierwsze pełne Doświadczenie spoza Ciała. Ps.: Pisząc ten wpis olśniła mnie pewna myśl. Czy to możliwe, że powinienem przebaczyć tym zwierzakom, których wściekłe szczekanie zassało mnie spowrotem do ciała?? |