Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Forum OOBE -> Oczy Śmierci
Sagle's blog


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 16.03.2016 - 22:20
…czyli docenić niepamiętania wszystkich snów.
Tak samo jest to ważne jak niepamiętanie wszystkich wcieleń.
Wspólny mianownik: trauma.

Miałem nie pisać już o snach, ale to jest jednak pewne doznanie, ale może od początku…

Przedwczoraj, po prostu sobie siedziałem przed kompem i mi się przypomniał nagle ze szczegółami koszmar z dzieciństwa, który śnił mi się wiele razy, a ostatnio jakieś 10 lat temu.
Próbowałem go tu kiedyś opisać albo coś o nim wspominałem, ale miałem problem z przypomnieniem sobie szczegółów. To właśnie dopóki teraz jeszcze pamiętam, to co mi się przypomniało wtedy: Wielka, jasna, świetlista, bezhoryzontalna przestrzeń, mieniąca się kolorami tęczy. W przestrzeni tej pojawia się cienka czerwona linia, która z początku zaczyna delikatnie, subtelnie falować i zaczyna coraz szybciej i szybciej, zaczyna się pogrubiać i ciemnieć, fale gęstnieją.
Tworzy się nieprzyjemny ścisk, przytłaczające, brązowe tworzywo, struktura. Jestem jakby w tym, uciska mnie, nie mogę oddychać, panikuję, nic nie mogę zrobić, strach.
Przechodzę lub ta struktura się przekształca w olbrzymi równie przytłaczający obiekt, odbierający oddech i emanujący negatywną energią.
Jest coś dalej, jakieś struktury, połączenia jakby neurony już przyjemniejsze, jakieś przemieszczające się światła, ale to już słabo pamiętam, bo rzadko udawało mi się tak zajść w tym śnie. Zazwyczaj budziłem się przy tym ścisku, czasem przy tym obiekcie.

Ale to zapisałem, bo teraz to dobrze pamiętam, a to może trochę nie na temat, choć może fakt, że sobie to przypomniałem miało jakieś znaczenie, tego nie wiem.

Później ćwiczyłem, medytowałem, umyłem się i położyłem się spać.
Po jakimś czasie zaczął się nieświadomy, ale mega mocny, dokładny sen – koszmar.
Na początku przyjemnie, jest nas czterech i pies lub jakieś inne stworzenie, może mały delfin(?). Nie kojarzę ich, ale jakbyśmy się niby znali. Okolica mieszana, jakby widok z okna, ale urozmaicony o skałę, jeziorko i odprowadzoną od niego unormowaną płytami rzekę.
Jeden z kolegów skacze do tego jeziorka na bombę, jest trochę grubszy. Drugi siedzi w tej wodzie.
Trzeci stoi przy tym grubszym, co skakał. Stworzenie pałętało się gdzieś pomiędzy nimi.
Ja byłem z tyłu i jakby nagrywałem to wszystko. Ogólnie sielanka, ładna pogoda i przyjemnie.
Zerwał się wiatr i urwało znak ze słupkiem, który stał między drogą a rzeką. Kolega, który siedział w wodzie na widok wyłamanej rurki ze słupka wpada na pomysł głupiej, psychicznej zabawy.
Chciał sprawdzić kto wytrzyma dłużej uderzenie taką metalową rurką. Podpływa i bierze ten przedmiot. Uderza od razu tamto stworzenie, które od razu po pierwszym ciosie pada martwe.
Podpływa do grubszego i zaczyna go okładać narzędziem, gruby odpływa, ucieka, tamten go jednak dopada, ten nurkuje, szamotanina. Ten z rurą nie przestaję, jak nakręcony, nie reaguje na „słowa”.
Tamten bity już cały czerwony, płynie co sił w moją stronę i… już nie jest gruby.
Wygląda jak obdarty ze skóry, widać wszystkie mięśnie na twarzy, cały czerwony, tylko oczy białe i wpatrzone we mnie, nie ma już sił. Wyciągam rękę po niego, a on usiłuje mnie złapać. Podchodzi ten z rurą, sam się już boję o swoje życie. Wyciągam dalej rękę po tamtego, w jego oczach było wszystko, nadzieja, strach, chęć przeżycia, poddanie, brak siły. To wszystko zaczęło zanikać i rozpływać się w pustce jego oczu, zaczął się topić. Już go prawie miałem. Ten psychopata zamachnął się i oddał decydujący cios. Koniec.

Obudziłem się, grube łzy leciały mi same z oczu, nie mogłem się otrząsnąć, to było tak realne, ja nie mogłem pomóc. Serce mi się krajało. Próbowałem ochłonąć, zastanawiałem się dlaczego to mi się śniło i że nie chcę tego pamiętać. To było mocne doznanie.
Położyłem się, byłem wystraszony, obawiałem się zamknąć oczy, bo widziałem tylko ten moment śmierci i te wołające oczy biedaka. Myślałem, że nie zasnę już tej nocy, ale nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Śniło mi się, że opowiadam o tym śnie swojej siostrze, która z początku średnio zainteresowana, później słuchała.

Rano i cały wczorajszy dzień wspomnienie było wciąż „żywe”. Darowałem sobie ćwiczenia, nie chciało mi się. Odpuściłem sobie również medytację, wiadomo, chyba nie miałaby sensu. Ogólnie to czułem w sobie jakąś nieprzyjemną energię obwiniania siebie. Nawet się nie umyłem, od razu się położyłem, ale nie zasnąłem, chciałem zapomnieć, a jednocześnie rozmyślałem dlaczego i po co ten sen.
I stwierdziłem, że to może jakiś mentalny atak, ale potem nie i już wiem dlaczego, po co i od kogo/czego to przeżycie. Później udało mi się po dłuższym czasie zasnąć. Śnił mi się znowu jakiś nieprzyjemny sen, ale nie aż tak jak ten.

Zdecydowałem się to napisać, ale nie po to, żeby to pamiętać, tylko po to, żeby rozładować i opuścić tą ciężką energię, bo nie mam komu o tym tak dokładnie opowiedzieć.
Niemniej jednak rozumiem, a przynajmniej tak uważam, to była lekcja, ciężki sprawdzian związany z intencją medytacji, która była parę godzin wcześniej. I oznacza, że nie do końca jeszcze jestem gotowy, ale już nie mogę się cofnąć o krok, mogę stanąć w miejscu, przećwiczyć, przeżyć i przetrwać to.

Pozdrawiam ;)

« Następny starszy · Sagle's blog · Następny nowszy »
2 Stron V   1 2 >

Komentarze

post 18.03.2016 - 17:02
Komentarz #1


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 205
Dołączył: 24.12.2012
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 9274



Spokojnie, nigdy Bóg nie daje ci czegoś czego nie jesteś w stanie udźwignąć :) Czasem może nam sie zdawać ż ecoś jest zbyt trudne i cieżkie ale to tylko takie wrażenie.

Co do snu to miałam kiedyś podobny- że ludzie wymyślili sobie psychiczną zabawe na sali gimnastycznej, na podlodze leżały kable , trzeba było uciekać przed goniącą cie osobą i nei stawać na nie bo inaczej raził cie prąd. Czy ocś takiego :P wiem że potem opiekunowie tłumacyzli mi ten sen. W zasadzie przedstawiało to symbolicznie zachowanie ludzi- Ludzie krzywdzą się wzajemnie traktując to jako zabawe, napędza to ich ale zarazem niszczy i prowadzi do upadku (duchowego).

I wiem o co chodzi z tym snem który ,,przeżywa sę" długo po przebudzeniu. Kiedyś miałam coś podobnego, u mnie to byl sen który zaznaczał mocno koniec i początek pewnego etapu w życiu (przejście z mniej świadomego do bardziej). Bo często takiej transformacji towarzyszą mocne emocje które muszą mieć gdzieś ujście po to by nie wyżarły nas od środka. I to w sumie nie tylko emocje związane z transformacją ale też ogólnie by czlowiek mógł przejść na wyższy poziom, emocje które nagromadziły się przez ostatnie lata życia muszą zostać usunięte z umysłu.
Go to the top of the page
post 18.03.2016 - 18:01
Komentarz #2


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 331
Dołączył: 31.01.2013
Skąd: Skądinąd
Nr użytkownika: 9321



CYTAT(Negai1 @ 18.03.2016 - 17:02)
Spokojnie, nigdy Bóg nie daje ci czegoś czego nie jesteś w stanie udźwignąć :) Czasem może nam sie zdawać ż ecoś jest zbyt trudne i cieżkie ale to tylko takie wrażenie.

Faktycznie, to prawda.
Tylko się zastawiam, czy oby zawsze. Gdy tego bardzo chcemy, to raczej nam nie wzbrania?
Faktem jest też, że tamten sen okazał się do przejścia, bo w końcu udźwignąłem to doznanie i wciąż tutaj jestem.
To, że może nam się wydawać coś proste niż jest to racja.
Wtedy parę godzin przed zdarzeniem, medytowałem z intencją o otworzenie się na wszechświat i obudzenie w sobie swojego potencjału, ze stwierdzeniem, że jestem na to gotowy. Wobec tego ten sen potraktowałem jak sprawdzian, który sam chciałem poprzez wyższe JA. Co prawda jeszcze nie doszedłem do tego jaki był wynik, ale to może nie o sam wynik chodzi, lecz o wyciągnięcie pewnych wniosków...
Okazało się to trudniejsze niż się myślało.
Było ciężko, ale się przetrwało.
Okazało się jak jestem wrażliwy, na co i jak to przechodzę.
Dało mi świadomość tego co napisałem powyżej.
Uważam, że takie doświadczenia jak ten sen, ale i np ld czy obe wnoszą dużo do rozwoju wewnętrznego, czasem więcej niż samo życie.
Go to the top of the page
post 18.03.2016 - 18:30
Komentarz #3


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 563
Dołączył: 10.09.2007
Skąd: Ełk
Nr użytkownika: 2037



Sagle, może to zabrzmi trochę dziwnie, wiem, że tak zabrzmi, ale otworzyć się na wszechświat, to właśnie .. to. Nie interpretować tego w kategoriach swoich, człowieczych, być poza tym, olać to, czy to złe, czy nie, mieć wyjeb.. na to co się dzieje.

Takie zachowanie (krzywdzenie) jest zwyczajnie nieetyczne i na Ziemi nie można być obojętnym na krzywdę, czy drugiego człowieka, czy zwierzęcia, przynajmniej tak się uczy dizeci, żeby były wrażliwe. Jednocześnie jednak, traktuje się je tak jak w twoim śnie, waląc rurą i patrząc kiedy pęknie i przestanie być warażliwe.

Ponura prawda o ludziach. Ludzie nie przetrwają. Bóg nie da :p
Go to the top of the page
.
post 18.03.2016 - 18:39
Komentarz #4


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Validating
Postów: 1144
Dołączył: 24.01.2010
Nr użytkownika: 7692



Otworzyłeś się na cały wszechświat i dopadły cię negatywne byty z astrala :)
Go to the top of the page
post 18.03.2016 - 19:02
Komentarz #5


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 331
Dołączył: 31.01.2013
Skąd: Skądinąd
Nr użytkownika: 9321



hej hej, chwileczkę no...
Bo się przyczepiliście do tego jednego słówka, które znaczy tak wiele dla tak niewielu :).
Może sprostuję, co prawda w afirmacji użyłem tego słowa, ale w sensie pozytywnym!
Tzn chodziło mi o Źródło, o połączeniu się z naszym JA, które jest też wszechświatem.
Proszę was, nie reagujcie na to słowo w negatywny sposób, że coś tam...., bo właśnie skupianie takiej energii przez wasze myśli faktycznie może się jakoś zamanifestować i tym dajecie początek i karmicie archonta, który nie jest przyjemny jak wiecie, a ja nie mam zamiaru tolerować.
Go to the top of the page

2 Stron V   1 2 >  
« Następny starszy · Sagle's blog · Następny nowszy »
 
Mój obraz

Moje Albumy