|
|
Od razu jak w tytule, bo co prawda nie napisałem tu nic od ponad pół roku, to jednak nie będę tu opisywał teraz wszystko ze szczegółami co robiłem przez ten ostatni czas. Obe i Ld nie doświadczam, a nawet jeśli bym miał to bym nie opisywał tego, bo to nie istotne już dla mnie. Szczerze mówiąc może i nie chcę ale o tym później... miałem kilkadziesiąt niezwykłych snów, ale ich też nie będę tu opisywał. Nadmienię tylko tyle, że były jak filmy s-f jak "Matrix" a może lepsze, ale mniejsza z tym. Wciąż jestem wegetarianinem, ale nie czuję obrzydzenia do mięsa. Toleruję je jak ktoś obok mnie i nikogo za to nie krytykuję. Sam mógłbym jeść nawet pod kilkoma warunkami: gdybym sam wychował, sam zabił i oprawił i przyrządził, ewentualnie upolować dziczyznę... Więc nie chcę jeść tego czegoś ze sklepu, czy nawet kupić sobie surowe, bo nie wiem jak było chowane. Wracając do obe i ld to chciałbym doświadczać nie tylko z chęci samego odczucia bycia wtedy świadomym czy chęci latania ale zaspokojenia wiedzy czy potwierdzenia informacji. Są to potrzeby mojego umysłu, a i tak nie mam gwarancji, że w astralu dowiem się prawdy. W rzeczy samej doświadczenia które już miałem w swoim czasie okazały się wystarczające by się "przebudzić" i rozwijać się, swoją duszę, wyjście z populistycznych schematów, spojrzenie na rzeczywistość z innej strony i zauważenie jak istotne są sprawy duchowe i te wszystkie filozoficzne spojrzenia na samo życie czy to co jest po nim itd co przełożyło się na moje podejście do rzeczywistości a więc zmieniło moje życie. I wegetarianizm jest z tym powiązany, choć uważam, że jedzenie mięsa nie jest niczym złym, ale gdy nie jest ono "skażone" pod wieloma znaczeniami tego słowa, czy to fizycznie, chemicznie czy to w sposób emocjonalny i wyższych energii. Zastanawiałem się nad światem astralnym i stanem obe. Czy ten stan jest "naturalny", prawidłowy i zdrowy dla ciała/ciał i duszy? Jaką naturę ma tamten świat? Analizując przeżycia innych są tam istoty i byty które nie są pozytywne, a więc z takich przesłanek wynika, że nie jest to w 100% świat pozytywny. Ale czy jest w 100% negatywny? Myślę, że nie bo mnie spotkały raczej pozytywne i neutralne chwile, ale zdarzały się niepewne, choć mówię tak po analizie doświadczeń. Nic złego mi się tam nie stało. Nie miałem negatywnych odczuć. Poza wymienionymi wcześniej chęciami, nie odczuwam potrzeby doświadczania obe tak jak nie odczuwam potrzeby jedzenia mięsa. Ogólnie przez ten ostatni czas czuję się zrównoważony, choć to złe słowo. Mam na myśli wewnętrzną równowagę, harmonię. Niczego tak naprawdę nie potrzebuję, ani nikogo. Wszystko co mi potrzebne do fizycznego życia mam. A do życia duchowego jakoś samo przychodzi z życia, sytuacje, wszystko co przynosi kolejny dzień do przeżycia i medytuję to na bieżąco. Czuję w sobie zrozumienie i akceptację. Mam jednak jedno zasadne pytanie, które można odnieść zawsze do każdego momentu życia, a odpowiedź na nie zawsze wnosi wiele, przede wszystkim zrozumienie. Jednak tym razem znikąd nie mam odpowiedzi. Zastanawiam się czy wyższe istoty są w stanie mi na to pytanie odpowiedzieć. Pytanie brzmi: PO CO? Po co istniejemy? Po co istnieje Wszechświat? Po co jest Bóg/Źródło? Po co wszechświat się rozwija, po co są tworzone nowe światy i wszechświaty. Po co to wszystko? Jakby to było gdyby nic nie było? Jak jest nie istnieć - to już kolejne pytania które właśnie mi się nasunęły. Te pytania kieruję jak do samego siebie, jakbym sam był stwórcą tego wszystkiego, wszak to ja kreuję swoją prawdę i swoje spojrzenie na świat, ja obserwuję, a tworzę w głowie, że jest coś takiego jak Bóg/Źródło, Stwórca. Czy to zapętlony fraktal rozwijający i rozszerzający się do zewnątrz i do wewnątrz, w głąb i w poza w nieskończoność. To przytłaczające, ale prawda jest taka, że jest taka jaką chcemy aby była, czyż nie? Alternatyw naszego całego świata, Ziem, wszechświatów, nas w istocie jako jednostki jest w bezliku, a teraz odgrywamy jedną z możliwych linii czasu i włożonych w ten czas konkretnych wydarzeń, które z kolei prowadzą do kolejnych alternatyw wydarzeń, a decydujemy wszyscy, choćby i motyl, który powoduje huragan w innej części świata. A to wszystko jest nieskończoną biblioteką zdarzeń usadowioną na niezlokalizowanym fraktalu. Czy w tym zamęcie i natłoku wszystkiego można to pojąć i zrozumieć. I tak i nie. To zależy, ale już kończę tą moją ciężko-umysłową filozofię i może przejdę do czegoś lżejszego. A mianowicie do tego co pojawiło się na forum. Temat wcielenia jest jak zwykle interesujący. Obecnie w tym położeniu co jestem, jestem na Nie, że już nie chcę więcej się wcielać, że już mam dość, mimo że nie pamiętam poprzednich żyć. Ale widząc to wszystko (a wciąż jednak tak nie wiele) w moim krótkim jeszcze życiu już mam dość i jestem gotów bez obaw odejść. Czekam spokojnie z małą nadzieją, że jednak mnie życie w jakiś sposób zaskoczy, ale strachu w "śmierci" nie widzę. Nie żal mi nikogo ani niczego zostawić. To ta wewnętrzna akceptacja mająca również znamiona obojętności tak na mnie działa. Nie mam jednak jeszcze zrozumienia dla paru spraw, jak np dla Rady Galaktycznej. Nie rozumiem na jakim prawie się opierają i jakim prawem działają i przede wszystkim PO CO są? I gdy słyszę w jakichś przekazach wzmianki o nich czy o ich postanowieniach i działaniach, to mam to nich pretensje w co niektórych sprawach, ale muszę ich zgłębić i zrozumieć, bo gdybym teraz umarł i miał taką wiedzę i zrozumienie dla nich jaką obecnie mam, to poleciałbym tam do nich i zrobił im wielką burdę. W niektórych przekazach jest np właśnie o wcielaniu się itp, w które ingeruje RG. Np w sprawie czy dusza musi się jeszcze wcielać, czego musi doświadczyć itd. A może ja po prostu nie chcę? Nie będą mogli mnie zmusić, chyba że przez manipulacje, ale mam nadzieję, że to nie powinno mi grozić jeśli faktycznie są ze światła lub neutralności. Ale jak już powiedziałem muszę w ich sprawie więcej się dowiedzieć i więcej zrozumieć i myślę też, że po śmierci powinienem wiedzieć. Aaa nasunął mi się teraz jeszcze jedna sprawa związana ze stronnością. Jak wiadomo jest strona jasna/światła - pozytywna i ciemna/mroku - negatywna i jest też bezstronność czyli strefa neutralna. strony te charakteryzują się pewnymi cechami jak np dla pozytywu jest rozwój,tworzenie, to dla negatywu jest degradacja, niszczenie, a dla neutralności jest stagnacja, nic nie robienie. Czy jest możliwość istnienia 4. drogi, która będzie swojego rodzaju przeciwieństwem dla neutralności, a zarazem nie powieli innej strony? I czy mogą istnieć światy pozbawione w zupełności zła lub dobra lub jednego i drugiego? przeciwieństwem dla stagnacji nie jest rozwój, ani degradacja, lecz ruch ale nie w progres ani regres, tylko na granicy, pomiędzy. Czym jest taki ruch? Hipokryzją? Chyba nie bo to jest w kwestii negatywu... Czy taki ruch jest nie zdecydowaniem? Czy może taki rodzaj ruchu też leży w sferze neutralności, co wydaje się logiczne i chyba jest już dla mnie odpowiedzią. Jeszcze wracając do wcielania się, kwestii zapominania i karmy jest dla mnie w pewnym punkcie jasne dlaczego tak jest, co może być skierowane dla częściowego zrozumienia dla Rady Galaktycznej. Może zapominamy swoje poprzednie życia byśmy mogli normalnie żyć i przeżywać doświadczenia jakie sobie zaplanowaliśmy a nie roztrząsać to co przeżyliśmy a zostało już przeanalizowane odpowiednio po każdym życiu. Jak byśmy żyli z myślą, że się zabijało ludzi, że się było bestią lub że robiło się jakiekolwiek inne mniej lub jeszcze bardziej okropne, okrutne rzeczy innym czy to samym sobie (to bez różnicy, bowiem czyniąc komuś, czynisz sobie)? Skoro w obecnym życiu niektórzy nie potrafią sobie wybaczyć błahostki podług takim przykładowym przeżyciom. A czy potrafilibyśmy właśnie i innym wybaczyć. Zapominamy o traumie, by było nam łatwiej wybaczyć sobie, innym i przeprosić. Ale czy czas na wybaczenie i przeprosiny z poprzedniego życia jest w czasie życia czy w czasie wolnoduszy? Bo w czasie życia jest łatwiej wybaczyć coś czego się nie pamięta, ale czy tak w ogóle można, np przepraszać nie wiadomo za co? Czy gdy dusza jest wolna od życia inaczej przyjmuje życiowe doświadczenia i potrafi to zaakceptować tak by móc przeprosić i wybaczyć? Po co więc karma? Czy sami się decydujemy i chcemy doświadczyć tego co powodowaliśmy? Myślę, że po części system karmy jest nam narzucana, ale nie wiem przez kogo czy przez RG czy przez nas samych tzn ze sami tak postanawiamy i jest to akt naszej wolnej woli mamy odczucie od wyższego JA czy wciąż nie potrafimy sobie wybaczyć? Nie jestem pewien, ale czuję, że jest możliwość wyjścia z tego systemu a kluczem jest właśnie wolna wola. Kolejna sprawa co do zapominania to forma zabezpieczenia świata przed nami samymi. Niektóre życia mogą być dla nas tak wielkie, niezwykłe i cudowne,że obecnie mogłyby negatywnie na nas wpłynąć poprzez napompowanie naszego ego gdybyśmy się dowiedzieli, że np było się faraonem, królem czy kimś innym wielkim wspaniałym. Pozostaje więc dopuszczenie do pamięci tylko wybranych żyć, które nie powodują skrajnych odczuć, a są "lekkimi" życiami, miłymi, pozytywnymi, neutralnymi czy umiarkowanymi. Dlaczego więc nie pamiętamy to nie wiem. Może robimy za życia coś takiego, że właśnie o tym zapominamy. Jako małe dzieci pamiętamy i wydaje się to dla nas normalne więc nie przywiązujemy do tego wagi, a młode umysły otwarte na nowe doświadczenia i pragnące przeżyć coś nowego z czasem wypierają jakiekolwiek informacje o poprzednich życiach, więc zapominamy. Możemy się "winić" za to sami, bo my nie przywiązujemy wagi by zadbać o to u naszych dzieci i ich nauczyć by one kontynuowały takie poczynanie u swoich dzieci itd, aż w końcu sami gdybyśmy się znowu wcielali w takich czasach to byśmy taką pamięć mieli. Kolejną sprawą jest możliwość inkarnowania w różnych miejscach i czasach oraz alternatywach. A więc mamy do wyboru bardzo dużo możliwości i może jest to tak na prawdę dla nas zabawa i rozrywka, która pozornie trwa latami i czujemy spełnianie misji jakbyśmy grali w jakąś grę rpg czyżby taki pogląd nie mógłby być możliwy z tym, że w bardziej zaawansowany sposób. W owej realnej rzeczywistości - pośmiertnej "budzimy się". Tu trwa to dziesięciolecia, a tam może to np 2 godzinki zabawy? Później robimy sobie tam trochę przerwy i odpalamy inne życie. Przecież wszystko już się wydarzyło, wszystko jest wiadome i rozwiązane w Źródle. I nie ma na to czasu, bo tam nie ma czasu, a tylko istnienie, więc wybór czasu, w którym chcemy żyć jest jak wielka biblioteka tylko, że z płytami cd, które są o każdym życiu w każdym czasie i sobie wybieramy co chcemy dziś pograć? Przyjemny pogląd? Będzie prawdziwy jeśli tylko zechcesz, żeby taki był. Koniec już tej filozofii i tych bzdet. Kończę, bo już chyba wyczerpałem o czym chciałem napisać a kilka spraw i tak wypadło mi z głowy się może następnym razem (za pół roku :) Jeśli ktoś to czyta, to mam informację dla owego czytelnika, że ja to piszę w zasadzie dla siebie. Ale ciekaw jestem czy ktoś w ogóle był w stanie znieść to i przeczytać wszystko aż do tego momentu? Jeśli tak to pozdrawiam serdecznie, a jeśli nie to nie pozdrawiam....... Nie no żartuję.... Poważnie żartuję ;) Pozdrawiam wszystkich.
|
Moje Albumy
| ||||||||||||||