|
|
Witam Was po krótkiej przerwie :D Ostatni dzień mojego wyjazdu, a ja oczywiście mam LDka i OOBE :P Przejdźmy do OOBE. Wstałam z łóżka, przez długi czas nic nie widziałam, dostrajałam się poprzez tarcie nóg. Coś tam zaczęłam widzieć, ale zdawało mi się że w OOBE jest noc, gdyż widziałam jedynie kontury mebli. Coś mi powiedziało by się położyć na takim wielkim łóżku z baldachimem. Co ciekawe wyszłam nie do swojego pokoju, był on raczej starszy ale bardziej bogaty niż mój aktualny. Często mi się zdarza że wychodzę do dziwnych miejsc, nie wiem skąd to się bierze. W każdym razie położyłam się na tym łóżku, i tak jakby na górze tego łóżka była jakaś płachta, czy coś takiego. Na nim odbijała się jakaś ludzka twarz. Na początku się przestraszyłam, ale po chwili ten ktoś zaczął wymawiać moje imię, a ja jakoś tak zyskałam do niego zaufanie. Chciał by mu pomóc. Rozdarłam płachtę paznokciami a ten gościu spadł na mnie, nie sprawiając przy tym bólu. Coś tam do mnie mówił, nie pamiętam co. Podeszłam do okna, z całych sił starałam się nie myśleć o powrocie ale oczywiście pomyślałam. Zamiast jednak wracać do ciała, cofnęłam się nieco i chwyciłam się poręczy łóżka, dzięki temu chyba nie wróciłam. Przeteleportowało mnie do jakiegoś samochodu, chyba karetki. Był tam laptop, a obok mnie siedział ten gościu. Zaczęłam z nim rozmawiać, był istotą inteligentną. Zadawałam mu pytania, w głowie wymyślałam sobie odpowiedzi a on odpowiadał co innego (a więc nie był zależny od mojego umysłu). Zrozumiałam że może to być jakaś postać mojego opiekuna. Zapytałam czemu rzadko mi się pokazuje. Odpowiedział że wcale nie rzadko, tylko nie potrafię go dostrzec w niektórych postaciach. Zapytałam czy zawsze jest przy mnie. Odparł że tak, tylko czasem na krótki moment gdy wie że jestem bezpieczna, opuszcza mnie na chwilę jednak już za kilka sekund wraca. Niestety nie zapytałam go o imię, ani nic takiego. Pytałam go jednak o wiele rzeczy, OOBE było długie. Dostrzegłam także że czyta w moich myślach, ale zachowywał się tak, jakby tego nie chciał pokazać. Był dla mnie miły, ale nie odczułam od niego aury mega dobroci i miłości. Nie wiem, spotkaliście kiedyś opiekuna w OOBE? Bo dużo osób mówi że musi posiadać swoistą aure bezinteresownej miłości, ten jej nie posiadał więc może to nie był opiekun? Choć podświadomość mówiła mi że to On. Raczej nie gadał bezsensownie, chociaż OOBE miało pewnego rodzaju fabułę, i czasem jakby żył nią. Boże, zadawałam mu milion pytań a pamiętam jedynie niektóre. Co więcej, nie był jakimś tam kanonem piękna niczym anioł, pokazał się w postaci normalnego chłopaka. A wiem! Zapytałam go, czy może jakoś oddziałowywać na świat fizyczny, odpowiedział że tak ale tylko w małym stopniu. Zapytałam także czy znaki jakie mi dawał faktycznie były od niego, odpowiedział że w większości tak. Już nie pamiętam do końca wszystkiego. Nie wiem, był miły, ale nie czułam od niego aury miłości. Jak myślicie, czy to był on czy atrapa? Acha, jeszcze powiedziałam mu żeby w kolejnym OOBE nie pokazywał się nade mną tylko koło mnie, bo bym zawału dostała. Zaśmiał się ale odpowiedział że ok. Co o tym myślicie?
| ||||||||||||||||||||||||||||||