|
|
Cześć Wam :) Miałam to napisać w dzień kiedy ten sen mi się przyśnił, bo od początku odbierałam go bardzo emocjonalnie, jednak uznałam że poczekam, zobaczę czy ten sen faktycznie mnie jakoś otworzył na OOBE. Może przedstawię w skrócie sytuacje przed snem: jakoś tak OOBE mi się ,,znudziło". Nie bez powodu: po pierwsze było bardzo krótkie, po drugie fazy często słabe, po trzecie rzadko kiedy miewałam fantastyczne historie godne zapamiętania, po czwarte często w tych OOBE nawet polatać nie miałam czasu bo było bardzo krótkie. Poza tym, wgl. jakoś tak się rozleniwiłam, zaczęłam wchodzić rzadziej na forum, troszkę pogorszyły mi się kontakty z ludźmi których tu poznałam, toteż nikt nie mógł mnie w żaden sposób wspierać. Ogólnie zostałam zupełnie sama, znudzona, a zarazem rozżalona że OOBE to już kompletnie mi nie idzie, bo zdarzały mi się pojedyncze próby by upewnić się czy ,,nadal to umiem". Niestety próby te mi nie wychodziły, co dodatkowo doprowadzało mnie do depresyjnych nastrojów. Po jakimś miesiącu czy dwóch bez OOBE, przyśnił mi się dziwny lecz zarazem piękny sen. Szłam niedaleko kościoła, drzwi do niego były otwarte, w budynku mnóstwo osób. Była chyba jakaś uroczystość. Obok znajdowały się drzwiczki do takiego jakby dziedzińca. Obok nich znajdował się jakiś ksiądz, zaczęłam z nim rozmawiać. Weszliśmy na ten plac, tłumaczył mi że podczas tej uroczystości ludzie muszą pisać swoje grzechy na kartkach, w formie jakby listu, i wtedy ten list dojdzie do Boga. Nagle z wielkim hukiem otwarło się okno, bo ten plac był otoczony takim jakby murem z oknami. Z okna zaczęły wylatywać te kartki z grzechami, które w locie zamieniły się w białe gołębie, a gdy upadły na ziemie zaczęły tak jakby się stapiać i wtedy na ziemi te gołębie były jakby takimi spłaszczonymi znakami. Znaki te wskazywały drogę. Ja nagle przestałam być zauważana przez księdza, doszedł jakiś drugi, gadali o tym, postanowili że pójdą drogą tych znaków. Znaki te doprowadziły ich pod mój dom. Zdałam sobie sprawę że to sen, acz piękny i bardzo dostrojony. Coś mi powiedziało by wrócić na ten dziedziniec. Tak zrobiłam. Znalazłam się przed nim. Już na placu czekali księża. Podeszłam do nich. Z nieba zaczął zlatywać anioł. Co ciekawe, anioł ten prezentował się wręcz genialnie, pięknie, był dosłownym uosobieniem piękna i miłości. Biła od niego taka niewyobrażalna energia. Tak jak każda istota w śnie jest trochę jakby ,,pusta" on miał wnętrze. Był raczej młody, rzekłabym nawet że lekko przypominał dziecko. Miał blond włosy, takie lokowane, typowe dla aniołów. Ubrany był w białą szatę, nosił przy sobie miecz, a jego skrzydła nie miały wyraźnej struktury, były raczej połyskującym światłem. Cały emanował takim błyskiem. Zaczął coś do mnie mówić, niestety nie do końca pamiętam co. Ci księża próbowali zrobić z nim coś złego, ale on się nimi nie przejmował. Oni mnie nie widzieli, jednak On wyczuwał moją obecność. Wzniósł się ku górze, księża chwycili go za stopy i nie chcieli puścić. Powiedział -Nie poddawaj się- i wyrwał się z ich uścisku, zniknął przy tym stapiając się w jasności nieba. Było mi smutno że mnie opuścił, chciałam by wziął mnie ze sobą, ale on odszedł zostawiając pocieszające ,,nie poddawaj się". Od razu dodam że nie doszukuje się tu jakiś bardzo religijnych kontekstów, choć sam sen był bardzo religijny, wyjątkowy, piękny, niesamowity, uczuciowy. Nawet jak teraz o nim myślę to zdaje się że był MAGICZNY. A najlepsze jest to, że po tym wszystkimi ja nagle dostałam takiej energii, tyle siły, i już po tygodniu miałam OOBE. Niezbyt rewelacyjne, ale kolejne było znacznie lepsze. LDki pojawiają się coraz częściej, więcej mi się śni, ogólnie trzymam poziom :) I kto by pomyślał że jeden sen mógł tyle zmienić w ludzkiej psychice. A jednak :)
| ||||||||||||||||||||||