|
|
No hej :D Muszę Wam powiedzieć że miałam dziś ciężką noc :P Sny były jakieś takie nieprzyjemne, a poza tym miałam co chwilę OOBE które trochę mnie męczyło. Już opowiadam o co chodzi :D Otóz miałam dzisiaj chyba z 6 snów, z czego ten ostatni był mega denerwujący. Trochę fantastyczny ale to pewno z powodu filmów i książek xD. W skrócie śniło mi się że należe do takiej tajnej organizacji, ale w niej był taki gościu który lubił się razić prądem xD Ogólnie bylo to coś takiego że klikało się coś na komórce czy coś takiego i jak przez dany okres czasu zdołałeś przetrwać te porażenie to coś tam wygrywałeś. Postanowiłam że też spróbuje, choć to raczej było tak że ten gościu mnie przymusił. U mnie to jednak nie było tak, że musiałam coś wybrać na komórce, tylko po prostu myślałam w myślach by mnie poraził prąd i tak się działo. Muszę Wam powiedzieć że pierwsze porażenie było okropne. Na prawdę jakby prąd mnie raził, i na dodatek to się działo przez jakieś 5 sekund. Nawet serce zaczęło mnie boleć. Później miałam takie niespokojne przez to myśli, i znowu pomyślałam że chce by mnie poraził prąd (cięzko mi było o tym zapomnieć) tym razem było słabiej ale dłużej, poza tym nie mogłam przez to oddychać. Wtedy pomyślałam że porazi mnie prąd tylko wtedy gdy będę liczyć od 1-5, i tak się stało. Nie raził mnie już gdy po prostu chciałam tego, dzięki czemu nie miałam już z nim problemu. Wyszłam bo odzyskałam świadomość, wstaje tułowiem i słyszę przy mnie ciepły, kobiecy głos -Teraz nie wychodź- postanowiłam że się posłucham i wróciłam do ciała. Kolejny sen, znowu świadomy, postanowiłam że jednak spróbuje. Wychodzę, ale miałam jakieś dziwne hipnagogi czy coś. Słyszałam jakiegoś gościa który mi groził, wgl. taka nie fajna atmosfera się zrobiła. Wróciłam do ciała. Znowu świadomość i wyjście. Znowu ten gościu. Nie chciałam wychodzić gdy on przy mnie będzie. Powrót i znowu sen. Wyszłam, kolejny raz ta niepozytywna istota. Wkurzyłam się. Wyszłam, zaczęłam się dostrajać, nie zważając na tą istotę. Postanowiłam że się uspokoję i wybudzę z siebie trochę ,,energii miłości". Gdy tak się stało, słowa istoty zaczęły cichnąć a ona zniknęła. Miałam okropne dostrojenie. Chciałam wylecieć przez okno ale skończyła mi się faza i wróciłam. Miałam kolejny sen, świadomy. Miałam już tego dosyć, bo wciąż to były fałszywe przebudzenia. Nie wiem czy też tak macie, ale takie sny są po prostu męczące i irytujące. Chciałam się obudzić. Za każdym razem gdy rozumiałam że to sen chciałam się obudzić. Miałam tak z 3 razy pod rząd. Wydawało mi się że się budzę a tu kolejny sen. Jeden raz utknęłam jakby w ciele. Nie wiem czy to było związane z brakiem energii czy czym, ale to nie był taki typowy paraliż. Nie czułam bólu, nie miałam hipnagogów, może to był tylko głupi sen. Miałam ciemność przed oczyma, wydawało mi się że mogę poruszać ciałem fizycznym. Także zaczęłam się wiercić by się obudzić, próbowałam otworzyć sobie oczy, krzyczałam. Trwało to jakąś minute czy dwie. Wiem że to może wydawać się głupie, ale byłam dosłownie zamknięta w astralu. Chciałam ,,wrócić" na ziemie by poczuć fizyczność. Nie ruszałam ciałem fizycznym tylko astralnym, mogłam spokojnie z tego stanu wyjść ale ja chciałam się obudzić. Po chwili kolejne fałszywe przebudzenie, wkurzyłam się ale uznałam że może to jakoś wykorzystam. Chciałam wylecieć przez okno, ale moja podświadomość mi mówiła że to jednak nie sen. Tak więc zaczęłam robić TR, niby wychodziło że sen, więc postanowiłam że przejdę przez okno i wylecę. Przechodzę przez to okno i nareszcie- pobudka! Nie wiem czy też tak macie, ale ten stan który opisałam jest okropny. Osoby które mają rzadko LDki pewnie pomyślą że to było świetne, ale osobiście jak mam takie coś, to czuje się taka bezradna i bezsilna. Jakbym utknęła w astralu i za żadne skarby nie mogła z niego wyjść. Ciągłe fałszywe przebudzenia pomieszane z wyjściami do OOBE są bardzo męczące :/
| ||||||||||||||