Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Forum OOBE -> Seria Oobe
Moje LD'ki i OOBE,


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 13.08.2013 - 08:40
No Hej :D
Dziś miałam bardzo fajną serie OOBE i fałszywych przebudzeń.
Niestety wyjść miałam tak wiele, że nie pamiętam do końca kolejności.
Cieszę się jednak bo w każdym z tych wyjść zrobiłam coś co chciałam zrobić, i zostały mi w zasadzie jeszcze tylko 2-3 misje które mam spełnić, a potem to już nic w OOBE ,,mnie nie zaskoczy" (choć pewnie teraz tak gadam xD)
Wiem jednak że zaczęło się około godziny 6:30.

OOBE/Medytacja nr. 1-Rozmowa z Buddą:
Przebudziłam się nad ranem o 6:30 i postanowiłam że spróbuje wyjść z paraliżu. No to tak czekam, myślałam przy okazji o moim poprzednim śnie (którego teraz nie pamiętam). Nagle miałam jakiś bardzo krótki sen, przebudziłam się w paraliżu (totalnie bezbolesnym, był to raczej rodzaj transu) i rozmawiałam z kimś.
Wydawało mi się wówczas że to jakiś mnich, on jednak przedstawił mi się jako Budda tudzież jego potomek.
Cała rozmowa odbywała się za pomocą obrazów i tylko kilku słów. Wytłumaczył mi pewny rodzaj medytacji. Chodziło o to, że medytujący (najlepiej na dworze) wyobraża sobie ruch księżyca. Bardzo stopniowy i spokojny. Zaczęłam też tak robić, i zauważyłam że odniosło to swoje rezultaty, gdyż wypchnęło mi ciało astralne (a w zasadzie tułów). Nogi nie chciały przejść. Walczyłam, próbowałam dostroić się rękoma, tak czy tak nie dało rady. Postanowiłam że wrócę i tak się stało.

OOBE nr. 2- Wyciągamy przyjaciółkę:
I teraz to tak sobie myślę o czym napisać, bo nie pamiętam które OOBE było kolejne. A już wiem!
Wyszłam, nie wiem czy ze snu czy co. Przez jakiś czas miałam ciemność przed oczyma. Pomyślałam o powrocie (ach głupia ja) i zaczęło mnie cofać, a ja z tym walczyłam. Trzymałam się kurczowo różnych przedmiotów, i nagle chwyciłam się czyjeś ręki. Od razu cofanie ustało. Pytam się ,,kim jesteś?" niestety nie pamiętam odpowiedzi, bo chyba została mi ukazana w emocjach tudzież obrazach.
Gdy odzyskałam wzrok istoty już nie było.
Nie pamiętam co się działo dalej. Ach tak! Postanowiłam że przejdę do mojej przyjaciółki XY i pomogę jej wyjść (chciała tego). No to tak myślę ,,chce przejść do XY" i zaczęłam tworzyć sobie jej ident. Tak jak się spodziewałam jedynie odrobinka emocji sprawiła że poczułam dosłownie burzę uczuć jaka łączy naszą przyjaźń. Wszystko zaczęło się robić czarne, jakieś obrazy bardzo chaotyczne, czułam coś jakbym się rozszczepiała. Słyszałam tam czyiś głos, miałam wrażenie że opiekuna. Acha, bo ja mówiąc do kogo chce przejść użyłam przezwiska, powiedział mi że lepiej będzie gdy powiem imię i nazwisko. Tak też zrobiłam w tym że imię powiedziałam zdrobniale.
Gdy poczułam że jestem w tym jej pokoju, poczułam się jakoś dziwnie. Po pierwsze taki jakby lekki strach. Wydawało mi się że coś stoi przy jej łóżku. Wszystko było bardzo niewyraźne. Powiedziałam opiekunowi by przejął kontrolę nad moim ciałem astralnym i ją wyciągnął. Miałam wrażenie że ją chwyta i pociąga, niestety natychmiastowo wróciłam do ciała.

Potem miałam jakiś sen, fałszywe przebudzenie. W między czasie budziłam się normalnie i próbowałam wyjść z paraliżu, więc było to strasznie pogmatwane.

OOBE nr. 3- Spotkanie z wokalistą:
Jakoś udało mi się wyjść, nie pamiętam nawet do końca jak.
Znalazłam się w nie w pokoju ale w jakimś mieście. Nieco bajkowym. Były tam takie dziwne ławki,
byliśmy na jakimś przystanku tudzież dworcu. Dwa budynki koło nas, i długa droga ciągnąca się przed nami. Po bokach tej drogi stały domki.

Była tam ja, dwie dziewczyny, chyba jeden chłopak. Ale wgl. było tam mnóstwo ludzi. Nie jestem pewna co to mógł być za wymiar, bo miałam wrażenie że nie zdają sobie sprawy że ja wyszłam do OOBE. Traktowali mnie jak przyjaciółkę, ale chyba nie zdawali sobie sprawy z OOBE.
Wtem zauważyłam gościa, który bardzo przypominał jednego wokalistę. Nie powiem który, bo i tak zaiste mało kto go kojarzy (gościu robi muzyke i wstawia na youtube).
Pogadałam z nim, z czegoś się śmialiśmy, i on tak jakby bardziej zdawał sobie sprawę z tego że jest w ,,innym świecie", choć nadal nie był tego 100% świadomy. Chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy biec bardzo szybko tą drogą koło której stały domki. W końcu weszliśmy do jednego z domów, był bardzo ładny, w progu stała kobieta w średnim wieku która jak się skapnęłam była jego mamą. Na początku się cieszyła że wpadłam. Zaczęliśmy iść w górę po schodach chyba do jego pokoju. Aż nagle jego mama wpadła w jakąś furie i chwyciła mnie za stopę krzycząc coś w gniewie. Zaczęło mi spadać dostrojenie, i wróciłam. Ale o dziwo do miejsca z którego przyszłam.


OOBE nr. 3: Wisielec:
No to wróciłam do tego dworca. Nadal byli tam moi przyjaciele.
Wtedy dopiero zaczęłam z nimi intensywnie rozmawiać. Po chwili powiedziałam że oni wszyscy śnią, ale jeśli chcą możemy wspólnie przejść do OOBE. Powiedziałam im jak mają to zrobić, zaczęli tak robić.
Ja zrozumiałam po chwili że skoro mimo chęci wyjścia nadal jestem w tym miejscu, to to musi nadal być OOBE. Spojrzałam na drogę obok której kiedyś stały domki. Teraz była długa, prosta, i na końcu polna. Zaczęliśmy tam biec. Wybiegliśmy na pole, powiedziałam w myślach że chce pomóc jakieś zagubionej duszy. Biegliśmy dalej, w końcu na polu zauważyliśmy drzewo. Ja poczułam jakiś strach, zrozumiałam że tam ktoś musiał umrzeć. Poczułam tak jakby wszystkie emocje które towarzyszyły tej śmierci, słyszałam jakieś nie do końca zrozumiałe słowa. Zrozumiałam jednak że ktoś tam umarł poprzez głupi wpadek, upadek z drzewa lub zawiśnięcie na sznurze. No właśnie, wypadek a wisielec?

Podeszliśmy tam, na jednej gałęzi siedziała zapłakana dziewczynka. Miała maksymalnie 10 lat.
Pytam się jej jak ma na imię, i sama jej się przedstawiłam. Zapytałam po chwili co się tu stało.
Mówiła dość chaotycznie. Zrozumiałam jednak że (chyba) bawiła się w coś ze swoimi kolegami, obwiązali jej sznur wokół gardła i popchnęli w formie ,,zabawy".
Zapytałam się czy jest sposób jakiś by jej pomóc. Powiedziała ze nie wie. Zaproponowałam by zaczęła szukać miejsca które będzie od teraz dla niej domem, albo by poszukała gdzieś tutaj światła. Dodałam że nie jestem pewna czy niebo istnieje, więc nie musi szukać akurat jego, ale jest mnóstwo fajnych miejsc w których może zostać. Zrozumiała, uśmiechnęła się, i zniknęła.

I to chyba tyle jeśli chodzi o OOBE.
W między czasie miałam mnóstwo fałszywych przebudzeń i nie wiem które to było OOBE a które sen.

Ciekawi mnie tylko czemu dwa razy byłam w jednym miejscu (na tym dworcu), a poza tym kim byli ludzie którzy wciąż mi towarzyszyli? Tak jak powiedziałam, nie byli zbyt świadomi tego że są w innym świecie, to bardziej wyglądało na to jakby tam mieszkali i byli przyzwyczajeni do tego typu spraw.
Gdy rozmawiałam z dziewczynką bardzo mnie wspierali i czasem dodawali coś od siebie.

Zdałam sobie sprawę że chyba pomaganie zagubionym duszom to nie dla mnie. Nie że coś, bardzo ciekawe doświadczenie, ale ja sama nie wiem w sumie jak mogłam jej pomóc. A po tym co powiedziałam czuje pewien niedosyt.

Potem miałam jednego LDka ale już z niego nie wychodziłam bo miałam dość.
Pozdrawiam :)


« Następny starszy · Moje LD'ki i OOBE, · Następny nowszy »

Komentarze

post 13.08.2013 - 20:35
Komentarz #1


Przechodzień


Grupa: Podróżnicy
Postów: 0
Dołączył: 23.07.2013
Nr użytkownika: 9428



Gratuluje super wyjść:) Bardzo przyjemniacko się czytało. Co do przeprowadzania dusz to czy czytałaś coś Bruca Moena? Fajnie inspirujące są jego książki w kwestii tzw. odzyskiwania.
Wiesz, ja ostatnio siedzę na tym forum: http://forum.instytutnoble.pl/index.php
bo są fajni ludzie i jakoś tak kameralnie bardziej. Fajnie by było jakbyś też tam zaglądała i opisywała swoje oobe, zapraszam Cię serdecznie :)
Go to the top of the page
post 15.08.2013 - 03:17
Komentarz #2


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 213
Dołączył: 09.04.2010
Skąd: Manchester
Nr użytkownika: 7886



Kochana widze, ze masz wiele wiele roznych,ciekawych doswiadczen. Co do Twojej ostatniej watpliwosci. Pomagajac nie zawsze mamy pewnosc, czy robimy dobrze, czy czy radzimy dobrze..Wiaze sie to z pewnego rodzaju odpowiedzialnoscia, pewnym ryzykiem, bo przeciez mozemy sie mylic. Ale czy to powinien byc powod by przestac? Nie raz pomagajac ludziom w normalnym zyciu bylam przez nich kopana w dupe, albo glupio narazalam siebie i niestety innych na niebezpieczenstwo. A wszystko przez naiwnosc, nie moglam uwierzyc, ze ktos chcialby mnie celowo skrzywdzic-bo czemu?
Mimo tego, ze nie raz sie przez pomaganie sparzylam to jednak nie mysle nawet by przestac. Taka juz jestem. Nie umiem przejsc obojetnie. Mysle, ze nie ma ani jednego powodu bys przestala pomagac, jesli czujesz taka potrzebe. Zawsze moze pojawic sie lekka nutka niedosytu, moze strachu czy niepewnosci, ale wydaje mi sie, ze to normalne. Uwierz w siebie, ale i pamietaj, ze po pierwsze-kazdy sie czasem myli,a po drugie, ze nie zawsze musimy znac ta odpowiedz, a po trzecie, ze nie zawsze mamy wplyw i kontrole nad tym co sie dzieje. Powodzenia i trzymam kciuki:)
Go to the top of the page
post 15.08.2013 - 11:15
Komentarz #3


Dusza Towarzystwa
*******

Grupa: Podróżnicy
Postów: 205
Dołączył: 24.12.2012
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 9274



CYTAT(Koko1718 @ 15.08.2013 - 04:17)
Kochana widze, ze masz wiele wiele roznych,ciekawych doswiadczen. Co do Twojej ostatniej watpliwosci. Pomagajac nie zawsze mamy pewnosc, czy robimy dobrze, czy czy radzimy dobrze..Wiaze sie to z pewnego rodzaju odpowiedzialnoscia, pewnym ryzykiem, bo przeciez mozemy sie mylic. Ale czy to powinien byc powod by przestac? Nie raz pomagajac ludziom w normalnym zyciu bylam przez nich kopana w dupe, albo glupio narazalam siebie i niestety innych na niebezpieczenstwo. A wszystko przez naiwnosc, nie moglam uwierzyc, ze ktos chcialby mnie celowo skrzywdzic-bo czemu?
Mimo tego, ze nie raz sie przez pomaganie sparzylam to jednak nie mysle nawet by przestac. Taka juz jestem. Nie umiem przejsc obojetnie. Mysle, ze nie ma ani jednego powodu bys przestala pomagac, jesli czujesz taka potrzebe. Zawsze moze pojawic sie lekka nutka niedosytu, moze strachu czy niepewnosci, ale wydaje mi sie, ze to normalne. Uwierz w siebie, ale i pamietaj, ze po pierwsze-kazdy sie czasem myli,a po drugie, ze nie zawsze musimy znac ta odpowiedz, a po trzecie, ze nie zawsze mamy wplyw i kontrole nad tym co sie dzieje. Powodzenia i trzymam kciuki:)


Wielkie dzięki za wsparcie :)
Te słowa bardzo mnie pocieszyły, i faktycznie nie powinnam się poddawać :)
Go to the top of the page

 
« Następny starszy · Moje LD'ki i OOBE, · Następny nowszy »