|
|
Hej :) Nie wiem totalnie jak opisać zdarzenia dzisiejszej nocy, bo wiele się działo (hah, jak to brzmi :P), więc nazwałam to ,,astralnym zawirowaniem". Kurcze, chciałam napisać o tym rano, bo więcej bym zapamiętała, niestety czasu nie miałam. Przebudziłam się jakoś o 4:30, ale dosłownie na chwilkę. Spojrzałam na godzinę i leżałam. Po chwili poczułam że nie wyczuwam mojego ciała fizycznego, a mimo wszystko sen nie nadchodzi. Lekko podniosłam ciało astralne, a w zasadzie jedynie jego tułów. Spojrzałam dwa razy na godzinę- dwukrotnie inna. Nie wiem czemu położyłam się z powrotem do ciała. Po chwili zaczął się sen. Śniło mi się że moja babcia umarła. Skapnęłam się jednak że to sen, więc szybko postanowiłam że wyjdę. Wyszłam z ciała, chyba się przeniosłam do jakiegoś dziwnego pomieszczenia. Było ciemno, ja leżałam na łóżku. Nie byłam w swoim pokoju, niby widziałam tam jakieś zarysy mebli ale były bardzo ciężko zauważalne. Po prostu ciemność jak w nocy. Wydawało mi się że okno jest na przeciwko łóżka, w moim normalnym pokoju naprzeciwko łóżka są drzwi. Po chwili jednak zaczęło się dużo dziać, w krótkich chwilach, raz wracałam do ciała a po chwili znowu wychodziłam. Dlatego nie mogę Wam powiedzieć na pewno, czy sytuacja którą opisze działa się Poza czy w LDku (choć dla wielu to to samo). Siedziałam na tym łóżku, było okropnie ciemno. Czułam jakby jakaś kobieta przy mnie stała. Opowiadała o sobie. Robiła to tak płynnie i dokładnie, że czułam jakby czytała to z kartki. Mówiła dość sporo o OOBE, o swoich doświadczeniach, powiedziała że chyba od 3 lat uczy się tego. Coś tam wgl. gadała dużo, niestety już nie pamiętam o czym. Wiem tylko że było to dość sensowne. Mówiła o swoich problemach, o tym ile ma lat jak ma na imie itp. Ja siedziałam na łóżku i po prostu ją słuchałam (choć nie widziałam jej osoby). Ona jakby nie zdawała sobie sprawę że tu jestem, po prostu o sobie opowiadała. Po chwili coś ,,przerwało". Nie wiem czy ona zniknęła czy co, ale jakby znowu położyłam się na tym łóżku a ona już była cicho. Przez chwilę straciłam świadomość i po prostu leżałam. To było dziwne bo widziałam po prostu ciemność i wydawało mi się że usypiam (choć nie byłam zmęczona, ale tak jakby zapomniałam że jestem w astralu i postanowiłam iść spać). Po jakimś czasie poprosiłam opiekuna by pokazał mi moją przyszłość. Wyczułam mocniejsze wibracje, a po chwili zaczęłam mieć jakby hipnagogi. Na środku tej całej ciemności którą widziałam pod astralnymi oczyma, najpierw pojawiła się jakaś jakby biała plama, a potem niedźwiedź, a w zasadzie tylko jego głowa. Po chwili zaczął ryczeć. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Znowu przeszłam do snu bądź OOBE. Wstałam z łóżka, nadal byłam w tym dziwnym pokoju. Zamknęłam oczy i pomyślałam ,,chce zobaczyć na prawdę przepiękne miejsce". Gdy otwarłam oczy, w pokoju było już jasno. Podeszłam do okna, a za nim zobaczyłam miasteczko... przepiękne, domki ustawione symetrycznie, gdzieś z dala widać było jezioro. Może same miasteczko nie byłoby tak piękne, gdyby nie barwy jakie je przedstawiały. Światło było bardzo nienaturalne, kolory ciężkie do opisania. Światło było jakby mocniejsze niż w realu, a kolory ciężko mi jest do jakiś przyrównać. Niemniej od razu poczułam takie dziwne drżenie serca kiedy coś nam się spodoba (miejsce, człowiek czy cokolwiek innego :)). Miałam zamiar wylecieć przez okno, ale miasteczko zaczęło robić się coraz bardziej normalne i zwykłe, barwy zaczęły przypominać te które widzimy na co dzień, a po chwili spadła mi faza i wróciłam do ciała. Potem miałam krótki sen i się obudziłam o 5:55 :)
|