|
|
Witam moje kochane duszyczki! :3 Witam Was serdecznie po dość długiej przerwie. :) Nie będę się zbyt długo tłumaczyć- zbłądziłam i tyle. Dlatego też nie miałam żadnych większych i ciekawszych wyjść, toteż nie było o czym pisać. Wgl przez pewien czas temat oobe i rozwoju duchowego zupełnie zniknął z mojego umysłu. Na szczęście- już wrócił :) A co jak co ale powroty do rozwoju to ja lubię najbardziej :D To takie fajne, entuzjastyczne chwile, to wyczekiwanie co nam ciekawego przyniesie nasz własny duch :) A dzisiaj trochę o czymś, pewnej dziedzinie, która przez wielu jest zaiste niedoceniana. Albo jest źle opisywana- zbyt fantastycznie, lub wręcz przeciwnie- zbyt realnie. Albo ludzie uważają że nie jest to im potrzebne. Nie wiem zupełnie skąd takie podejście :/ Powiem Wam jedno- oczywiście że medytacja nie jest Wam potrzebna! Jeśli chcecie zostać na takim poziomie jak przykładowy Kowalski, a więc na poziomie pierwotnego zwierzęcia i nie będzie Wam to przeszkadzać- to oczywiście medytacja jest zbędna. Wybaczcie za chwilę ironii i dość mocnej chamówy :b Nie myślcie że taka jestem zawsze- ja doskonale rozumiem że nie każdy może odnajdować się w tematach rozwoju duchowego (na każdego przyjdzie pora, w tym czy innym wcieleniu), że nie każdy jest świadomy jak bardzo medytacja może pomóc w życiu. Ale jeśli to teraz czytasz to proszę- wytrwaj do końca. Może i tekst będzie długi, i nie zawsze będzie pokrywać się z twoim światopoglądem, ale pamiętaj że tylko silni i wytrwali zdobywają najwyższe szczyty i najpiękniejsze cele. :) Opowiem Ci o sobie, żeby lepiej przedstawić mój przykład- Mam na imię Wiktoria, mam 17 lat. Mało?? Może i mało :) W wieku bardzo wczesnego dzieciństwa miałam wiele świadomych snów, były one spowodowane niczym innym jak próbą obrony- obrony przed okropnymi straszydłami i koszmarami. Koszmary mojego własnego umysłu powodowały że budziłam się z płaczem w nocy. Nie można było tak żyć, udało mi się więc nauczyć świadomego śnienia zupełnie nieświadomie (świadomego nieświadomie- śmieszne? może trochę :) ), dzięki czemu udawało mi się odganiać potwory i inne nieprzyjemne istoty. Umiejętność której nauczyłam się w dzieciństwie została mi do dzisiaj, i jest nieodłączną częścią mojego życia. Uwaga, jeśli jeszcze nie śniłeś świadomie- TY TEŻ MOZESZ! Do świadomego śnienia doprowadziła mnie prosta potrzeba- potrzeba spokoju i bezpieczeństwa. Tak pierwotne a zarazem przydatne, nie sądzisz? W wieku około 13 lat zaczęłam interesować się czakrami, aniołami, wieloma ezoterycznymi ,,okultystycznymi" ,,złymi" rzeczami. Przy niczym jednak nie zostałam na długo. W wieku 14 lat po raz pierwszy spotkałam się z tematem OOBE. Gdy usłyszałam o wizji widzenia siebie z perspektywy trzeciej osoby, powiedziałam sobie w duszy ,,Boże jeśli istniejesz, nie doprowadź do tego by kiedykolwiek mnie to spotkało!". Hm... a więc Bóg nie istnieje. W wieku 15 lat powróciłam do tematu OOBE, nadal z pierwotnym strachem. Ale jednak moja natura- chęć niszczenia lęków która dawała o sobie znać już we wczesnym dzieciństwie- sprawiła że w końcu się odważyłam, i w wieku 16 lat w styczniu udało mi się po raz pierwszy wyjść. Nie żałuje. OOBE miałam bardzo często. Ale to nie o tym dzisiaj. W wieku 16 lat jakoś w czerwcu 2014 roku, zaczęłam medytować. Chwila dla mnie... niezwykła. Ogromna zmiana w życiu, odwróciła do góry nogami mój światopogląd, zdegradowała go zupełnie po to by stworzyć zupełnie inną osobę. Oto właśnie dała mi medytacja. A teraz to co człowieczki pragnące sukcesu lubią najbardziej- możliwości i skutki medytacji. No bo przecież nie będziemy medytować tylko dla relaksacji prawda? Przede wszystkim zaznaczę że medytować trzeba się nauczyć, to nie trudna praktyka ale rzadko kto umie od razu wyciszyć umysł. Wiele zależy też od czynników takich jak stres, dzień, ogólnie samopoczucie. W gorszym dniu nasza medytacja może nam średnio iść. Ale nie przejmujcie się człowieczki, ja w Was wierzę :) Dobra to teraz co by osoby nie medytujące, lub medytujące źle zmotywować do nauki i praktyki, opiszę jakie zmiany zauważyłam od czasu mojej medytacji: 1. Mniejsze stężenie w moim umyśle negatywnych odczuć i myśli. Brak stresu, nienawiści, nietolerancji, agresji. Spokój spokój, i jeszcze raz spokój. 2. Większe stężenie pozytywnych emocji- szczęścia, miłości, mądrości, spokoju, tolerancji, miłosierdzia. 3. Odczuwanie Boga tak, jakbyśmy żyli w nim lub jakby on żył tuż obok nas. Niesamowite, nie do opisania uczucie. 4. Odczuwanie miłości do siebie, innych, świata. Samoakceptacja, a także akceptacja świata i ludzi jak i innych istot. Zrozumienie prawdziwej, nie fizycznej, nie płciowej, nie uzależnionej od wielu czynników MIŁOŚCI. 5. Poczucie wolności a zarazem jedności ze światem 6. Odkrycie swoich ukrytych zdolności- telepatia, jasnowidzenie, intuicja, uzdrawianie i wiele więcej. 7. Poza tym te wszystkie skutki pozytywne o których piszą w poradnikach ,, o tym jak zdrowo żyć- czyli dobra dieta, sport i medytacja". A więc po prostu medytacja jest zbawienna dla zdrowia i o tym mówią eksperci. Mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale wiem też że nie jestem w stanie w słowach (które są strasznie ograniczone) opisać Wam całej zmiany. Gdy zaczynacie medytować, jeśli robicie to wystarczająco często i dobrze, nie tylko sie relaksujecie- także uzdrawiacie swoje ciało i duszę. Dajecie początek zupełnie innej osobie. Jakiej osobie? Boskiej osobie. Boskiej części Was. I wiem że dla części z czytelników będzie to herezja co teraz powiem ALE- Każdy z Was jest Bogiem. Tylko odkryjcie to w sobie :) To nie takie trudne jak piszą na prawdę. Wystarczy trochę dobrych intencji i nieco pracy nad sobą :) A kiedy już odkryjecie swoje nieograniczone możliwości ,zrozumiecie że to Wy kreujecie świat, a nie świat kreuje Was. Zaczniecie zauważać że możecie wszystko, i że nie istnieją marzenia ,,nierealne" czy ,,głupie". Wgl jak można mówić że coś jest nierealne czy realne, skoro nigdy nie otworzyliście swoich prawdziwych, boskich oczu, i nie widzieliście prawdziwego świata? Ludzie żyją w ciągłym śnie. Medytacja i otwarte serce Was z tego obudzi. Powodzenia :)
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||