|
|
Jestem na klatce schodowej. Próbuje wejść na korytarz, ale słyszę w swojej głowie głos który budzi moją świadomość. -Chciałaś zobaczyć, jak się umiera - przypomina mi. Nie mogłam zaprzepaścić takiej okazji. Zgadzam się od razu, a głos ani ;przez moment nie milknie.Wiedział, że tego chcę. -Zaczyna się od oderwania, gdy twoje ciało traci energie- To było dla mnie oczywiste. Głos informował mnie o oderwaniu duszy od ciała. Typowy motyw, w każdej wizji śmierci. -Potem zaczynasz się rozpadać - I na te słowa, poczułam jakbym stała się bardzo kruchą figurką ze szkła. Powolutku cząstki mnie zaczęły oddzielać się od mojego ciała, i opadać krusząc się na miliony kawałeczków. - W twoim przypadku trwałoby to trochę. Sporo tego nazbierałaś - mówi dalej. -Potem wydaje ci się, że trafiłeś do świata z którego już nigdy nie odejdziesz. Chodzisz więc po nim, i nie czujesz że znikasz. Zapadasz się coraz głębiej, do czasu aż kompletnie zapomnisz I po tych słowach mnie przeniosło. Znalazłam się przed blokiem na placu zabaw. Widzę moją nauczycielkę, która prosi mnie bym dołączyła do reszty. Patrzę na swoje ciało, jestem ubrana w białą długą sukienkę a na dworze pogoda w kratkę. Widzę że sukienka się pobrudziła, więc proszę nauczycielkę by pozwoliła mi wrócić i się przebrać. Idę więc w stronę bloku, ale nigdy do niego nie docieram. Jestem w bardzo dużym parku. Uliczki są poplątane między drzewami, jest tam kilka osób które mnie znają. Trochę mnie popędzają, chcą bym poszła z nimi i coś zrobiła. Początkowo za nimi idę, ale po drodze zauważam mojego pacjenta, który już nie żyję. Podchodzę do niego i witam się, wygląda na smutnego, gdy tylko przy nim jestem zaczyna do mnie mówić, choć wszystko odbywa się na poziomie telepatii bo nie dostrzegam ruchu jego ust. -Myślałem już, że będzie lepiej. a wtedy to się pogorszyło - mówi mi. - najgorszy był ten ostatni oddech - dodaje. Po chwili osoby które są ze mną w parku, nadal mnie pospieszają, chcą bym stamtąd poszła. -Mam nadzieję że cię nie przestraszyłem - mówi pacjent. Kiwam głową w zaprzeczeniu, i zapewniam go w myślach, że nie. Po chwili pacjent znika, i pozostaje w parku tylko z tymi ludźmi. Zaczynam iść przez park spotykając jeszcze inne osoby, ale nie znam ich. Po chwili dochodzi motyw jakiś kryształów, które tam szukam. Ale szybko się budzę przez hałas w domu.
| ||||||||||||||||||||||||||||||