Moje LD'ki i OOBE,


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

11 Stron V  « < 9 10 11
entry 21.03.2013 - 06:11
Hej Wam :)
Może zacznę od mojego snu z którego wyszłam. Otrzymałam świadomość spojrzałam za okno, ładna pogoda, myślę sobie ,,polatam sobie. " Wchodzę na parapet wyskakuje, kątem oka widze jakiegoś gościa na drodze na dole (mieszkam na piątym piętrze) ale po chwili uznałam że chce mocniejszych wrażeń i że chce wyjść.
Okej ciemność przed oczyma, wibracji praktycznie zero, a może po prostu nie zdążyłam ich poczuć bo od razu wychodziłam.

Podniosłam ręce położyłam po boku (przez przypadek włożyłam moją astralną rękę do brzucha, okropne uczucie), potem wygramoliłam nogi. Wstałam bez problemu. Aż się zdziwiłam, bo gdyby nie efekt oddzielania od ciała pomyślałabym że po prostu stałam fizycznym ciałem. Podchodzę do okna i patrze na pokój. Nikogo nie ma (na szczęście). Momentalnie pomyślałam o opiekunie, ale szybko ta myśl wyszła mi z głowy bo się złych rzeczy o opiekunach naczytałam (że wielu z nich to manipulatorzy i żywią się naszą energią). Nie patrzyłam na łóżko, nawet nie przyszło mi to na myśl. Patrze przez okno, piękna pogoda, zero śniegu, wgl. jasno było jakby godzina 10 rano. Patrzę na dół tam ten sam gość co w śnie tylko tak jakby zamarł w bezruchu. Trochę dziwne. Uznałam że się dostroję zanim wylecę, patrze na parapet, ale co to!? Nie mogę się dostroić, mimo wpatrywania się parę sekund się nie wyostrzał obraz. Więcej, nawet tego nie potrzebowałam, bo parapet wyglądał idealnie, nawet odbijało się na nim światło. I nagle zaczynam robić się senna, próbuje z tym walczyć niestety sen wygrywa. Zamykam oczy czuje że wracam do ciała i usypiam.

Krótki sen, nawet nie wiem o co w nim chodziło, tzn. nie pamiętam. Wiem że już parę sekund od rozpoczęciu snu znowu pomyślałam o wyjściu.

Tym razem podczas wychodzenia nie włożyłam sobie ręki astralnej w brzuch (xD) za to podczas wyciągania nóg poczułam jakby mnie prądzik przeszedł. Tzn. tak jakbyś dotknął np. naelektryzowanej piłki, to nie było straszne uczucie zabolało tylko leciutko. Znowu wychodzę bez problemu. Ledwo otworzyłam oczy, teraz czas był zgodny z rzeczywistością (było ciemno) tylko przestraszyłam się bo perfidnie przed moimi oczyma ktoś stał, chyba w białym garniturze. Momentalnie pomyślałam o powrocie.To trwało zaledwie z 2 sekundy, więc nie zdążyłam poznać jego wibracji by stwierdzić czy jest dobry, zły, czy może neutralny.

Dodam że już raz widziałam ten garnitur, podczas pewnego wyjścia gdy obudziłam się ciałem astralnym w fizycznym, nie zdołałam wyjść bo widziałam nad sobą sylwetkę mężczyzny ubranego w biały garnitur (nie widziałam twarzy, tak jak w dzisiejszym OOBE) Mężczyzna ten nie tyle nie chciał pozwolić mi wyjść, on po prostu nade mną lewitował, nie robił mi krzywdy, ale pamiętam że zamiast wyjść dokładnie zaczęłam przyglądać się jego garniturowi i zasnęłam.

Jak myślicie, któż to mógł być? Wiem że to mógł być każdy, ale jakieś przypuszczenia? Spotkaliście się z czymś takim?

entry 14.03.2013 - 21:22
Cześć Wam :D
Dziś tak szybciutko opiszę rozmowę w LD z opiekunem.
Może bez zbędnych wstępów:

Podczas jednego snu zdałam sobie sprawę że śnię. Na początku rozmawiałam z przyjaciółką, jednak gadała bez sensu więc dałam sobie spokój. Wzięłam komórkę, nacisnęłam kontakty, i zaczęłam wpisywać ,,opiekun". Oczywiście zadzwoniłam, nie słyszałam sygnału łączenia (co jest chyba dość normalne, w końcu ten telefon to tylko symbol łącznika, ale nie musi przypominać nam do końca telefon realny). Wiedziałam że mogę zadać pytanie.

-Jesteś moim opiekunem?-Standartowe pytanie na początek, by mieć pewność że źle się nie dodzwoniłam :P
-Tak
-Jak masz na imię?- To mnie najbardziej ciekawiło, bo w pewnym LD'ku napisał mi (przez sms) że ma na imie Alexander, uważam jednak że był to jedynie wymysł mojej wyobraźni.
-(i tutaj zaczął mówić coś, czego ja totalnie nie mogłam zrozumieć, nawet dźwięku nie mogłabym powtórzyć. Pewnie powiedział swoje imię w języku anielskim, nie zrozumiałym dla ludzi. Ciekawe :)) po czym dodał- Abraj
-Każdy człowiek ma tylko jednego opiekuna?
-Tak
-Kim więc są przewodnicy?
-(i niestety tutaj poczułam dziwne coś, jakbym mówiła wraz z nim, pewnie to było spowodowane tym, że nie odpowiedział zbyt prędko, a moja podświadomosć zaczęła wymyślać odpowiedź. Cięzko mi było więc to zrozumieć ale cały przekaz brzmiał tak) Przewodnicy są to istoty które oprowadzają cię po drogach astralnych -Będę musiała się pewnie jeszcze niedługo dopytać o parę szczegółów :). Następnie zadałam pytanie związane z moim życiem prywatnym, a dokładnie wyborem szkoły. Niestety nie odpowiedział. Może uznał że to nie wiele zmienił :P Potem się rozłączyłam bo nie mogłam wymyśleć żadnego więcej pytania

Ogólne spostrzeżenia po pierwszej rozmowie z opiekunem (nie w formie pisania wiadomości):
-Podczas tego gdy on mówił, czułam jakby szum w uszach (jak podczas wychodzenia). Słyszałam jego głos, był raczej męski, ale nie taki stuprocentowo męski.
-Niestety miałam wrażenie że moja podświadomość płata mi figle, przez co nie zrozumiałam odpowiedzi odnośnie przewodników
-Mam wrażenie że opiekunowie nie za bardzo chcą odpowiadać na pytania odnośnie jakiś życiowych wyborów. W końcu to wszystko zależy od nas :)
-Było to mega ciekawe doświadczenie. Podczas gdy odpowiadał, miałam wrażenie jakby szeptał mi odpowiedzi do ucha, był obok mnie, ale nie w śnie (bo tam go nie było) tylko w fizyczności.
-Nie zniechęcajmy się początkową ciszą w słuchawce. Nie spodziewajmy się że po tym jak wykręcimy numer opiekuna, zapyta on ,,halo?" XD

Ogólnie polecam metodę z dzwonieniem podczas snu :D Bardzo efektowna. W końcu wtedy nasz mózg jest w innej fazie niż podczas dziennego życia, i może odbierać sygnały od naszych opiekunów :)

entry 04.03.2013 - 17:24
Cześć Wam :)
Już od jakiegoś czasu miałam zamiar założyć notatnik.
Ale za każdym razem myślałam sobie ,,i co ja im tam napiszę?".
LD'ki mam od dzieciństwa, ale czasem występują u mnie z 5 razy w miesiącu i tyle.
No ale nie ważne :P W tym notatniku będę pisać jakieś ciekawe sny, ale najczęściej wyjścia z ciała.

Moje pierwsze wyjście miało miejsce w nocy z sobotę na niedziele.
Zacznijmy od tego że tej nocy miałam jedynie nieświadome sny.
Postacie w tychże snach nakierowywały mnie by podjąć jakiekolwiek działania w celu wyjścia.
Już tłumaczę o co chodzi :)

Zacznijmy od snu pierwszego (nieświadomego):
Powiedziałam mojej koleżance że jestem w OOBE.
Ona na to:
-Tak? Pomożesz mi wyjść?
-Jasne! - I włożyłam swoją rękę w jej rękę w celu pomocy jej... ach, przynajmniej tak mi się zdawało z początku. Nagle odzyskałam świadomość, i zdałam sobie sprawę że tak na prawdę moja dłoń jest włożona do mojej ręki...było to mega dziwne uczucie. Aż się przestraszyłam, i obudziłam w paraliżu. Miałam hipnagogi. Wpierw jakiś jęk jakby jakiegoś potworka, a potem słyszałam jak moja siostra rozmawia z ojcem... dziwne, mega realne.

Obudziłam się, była 3:33 (ha! magia :P) niestety strasznie się przestraszyłam tego paraliżu i uznałam że więcej nie usnę (przestraszyłam się bo miałam problemy z oddychaniem). Popisałam coś na komputerze, ponudziłam się... w końcu uznałam że idę spać bo zmęczona byłam.

Potem miałam serie snów coś a'la ,,próbujemy nieświadomie wyjść z ciała". Tzn. znowu postacie ze snów chciały bym wyszła... i nagle dostawałam świadomość, myślałam więc że nie chce wyjść, i koniec snu.

Kolejny sen był dziwny:
Miałam fałszywe przebudzenie, śniło mi się że tak jakby są na mnie prowadzone jakieś badania psychologiczne, właśnie o tym jak zachowuje się ciało podczas OOBE. Była tam psycholożka. Powiedziałam jej że mi nie wyszło. Powiedziała że mam spróbować jeszcze raz. Zgodziłam się. Pomyślałam o wyjściu z ciała, dostałam wibracji, ale że ciemność przed oczyma jakoś nie nastawała, uznałam że wypróbuje metodę z wizualizacją lustra.
Okej, na początku ręka nie chciała przejść, ale potem dało radę. Ciemność przed oczyma. Wibracje jakby ustały... co było trochę dziwne, bo na ogół jak mam ciemność, to czuje wibracje. (w czasie wybudzenia były dość mocne) Podniosłam głowę i ręce. Niestety jak zwykle zablokowało mnie w nogach (a przynajmniej tak mi się wydawało, choć tak na prawdę nawet nie chciałam ich podnieść). Pomyślałam ,,Opiekunie proszę pomóż mi wyjść". Przez sekundę przeszło mnie wrażenie że nikt mi nie pomoże... no bo przecież co się miało stać? Nie byłam wtedy nawet pewna czy opiekun istnieje.

Nagle coś chwyciło mnie za rękę. Wiedziałam że to on, po prostu to wiedziałam. Momentalnie pociągnął mnie, nie czułam żadnego bólu odrywania ani nic... Poczułam lekkość. Czułam że lece do przodu, przelatuje przez ścianę (widziałam ją od boku). Zatrzymałam się chwile za ścianą i poczułam że lewituje nad podłogą... trwało to sekunde i się cofnęłam.

Ale wiem jedno... to było pierwsze OOBE :) Szkoda tylko że trwało tak krótko, ale przynajmniej poszło dość gładko! Zastanawiam się czemu mnie cofnęło. Dostrojenie miałam raczej dobre ( w końcu przeleciałam przez ścianę), starałam się zachować spokój. Może po prostu za daleko poleciałam jak na ten pierwszy raz? :)


11 Stron V  « < 9 10 11