|
|
Hej Wam :) Niedawno tak sobie myślałam o moich przygodach w Astralu, i doszłam do wniosku że wiele z moich wyjść toczy się pewnym schematem, które jakby ustala osoba trzecia (??) chyba mi nie znana jak dotąd. Otóż w moich wyjściach, często mam do wykonania jakieś zadanie. Albo jakaś inna istota mi je daje, albo sama je sobie ustalam. To pierwsze ogarniam i rozumiem, ale co z drugim? Chodzi o to, że zadania które same sobie ustalam są często... dziwne, i gdy myślę o tym poza OOBE, to nie miałam zamiaru tego robić w Astralu nigdy. Często też emocje jakie mi towarzyszą są mi nieznane i bardzo... dalekie mojej osobowości. Nie zawsze, ale w OOBE jestem osobą bardziej religijną i naiwną niż codziennie. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że emocje jakie mną targają podczas OOBE są bardzo prawdziwe i świadome. Tymczasem jak ,,wracam na ziemie" uważam, że to było głupie. Nie wiem jak to wytłumaczyć, po prostu nagle w OOBE zamieniam się w jakąś przyszłą zakonnice (metaforycznie) a gdy się budzę, uważam że to było dziwne, ale zarazem wychodziło od mojej świadomej części mnie. Nie wiem czy jest to związane z usypianiem świadomości czy czym, a może chodzi o to że w OOBE przemawia przez nas wyższa osobowość. Kolejną rzeczą jaką zauważyłam jest to schemat zadanie--->nagroda. Czasem to zadanie tak jak powiedziałam sama sobie stawiam (nie wiedząc czemu, mają oczywiście pewien cel, ale np. nie myślałam o tym nigdy przedtem, tylko nagle dostaje jakiegoś olśnienia, i wiem że muszę to zrobić z jakiś tam nieznanych mi do końca przyczyn), a czasem jakaś postać wskazuje mi co mam robić. Problem w tym, że ja naiwnie to robię. Często po wykonaniu danego zadania, dostaje nagrodę. Głupią patrząc z punktu materialnego, bo ta nagroda za nic nie może zostać przeniesiona do świata naszego. To często coś dobrego do jedzenia (co smakuje w astralu genialnie), jakiś złoty artefakt czy nowy blender do kuchni (!!??). Chodzi o to, że w Astralu bardzo się cieszę z tego prezentu, myślę na co mi się przyda, budzę się, i przypomina mi się że to było OOBE. Jednym słowem- nagrody to nie żadne nauki, pomoc w życiu codziennym, tylko rzeczy które są bezsensu, i na nic mi się nie przydadzą. A mimo wszystko ja wykonuje te zadania. Uznałabym że to tylko jakiś przypadek, ale ten schemat powtarza się praktycznie w każdym OOBE. Gdzieś czytałam, że jeśli musimy wykonać jakieś zadanie w OOBE, i zwierza nam je jakaś istota, to nie powinniśmy do końca jej ufać. A ja jednak ufam, i to robię. Problem w tym że nie bardzo nad tym panuje.
No hej :) Tyle wychodzę a jeszcze nigdy nie latałam! Zawsze tylko zlatywałam w zwolnionym tempie z budynków. Dziś było inaczej. Miałam jakiś sen odnośnie szkoły, zrozumiałam że to sen i postanowiłam wyjść. Moje ciało astralne było dość ciężkie i takie jakby obolałe, ale dało radę, udało mi się wyjść. Zaczęłam się dostrajać, zyskałam wzrok, choć jakoś tak słabo byłam zakotwiczona w Astralu. Nie mogłam lepiej się dostroić. Postanowiłam poszukać opiekuna. Przez chwile zobaczyłam jakiś cień jakieś kobiety ale to potem znikło. Potem tak jakby przez chwile miałam zamknięte oczy astralne, i widziałam przez nie jakieś złote światło? Coś takiego. Postanowiłam że wyjdę z pokoju, wyleciałam więc przez okno, niestety faza mi się trochę wtedy pogorszyła. Przed moim budynkiem mieszkalnym jakieś 200 metrów są inne budynki. Tutaj ta odległość wydawała się być... 1 km? Nie rozumiem tego ale w OOBE wszystko wydaje się być większe. Poleciałam do budynku, na chwilę przystanęłam na jego dachu. I tutaj zaczęły dziać się z moimi myślami dziwne rzeczy. Nagle stałam się bardzo religijna, i uznałam że chce dostać się na najwyższy budynek w astralu, aż do nieba, by być bliżej Boga. No to tak zrobiłam. Na tym najwyższym budynku była taka jakby mgła (chmury zaiste) i skrzynia. Otwarłam tą skrzynie w środku była złota zapinka? Nie wiem nie jestem pewna, ale była trochę w kształcie tego złotego światła którego widziałam na początku wyjścia. Ponieważ to światło jak i zapinka wyglądały trochę jak dziwnego kształtu, złoty, połyskujący lew. Nagle nie wiem co się stało, chyba mnie cofnęło, a przynajmniej tak myślałam. Bo właśnie jeśli chodzi o OOBE, to mam ten problem że często w nim zasypiam, i potem nie wiem czy sny które mam to OOBE czy sny zwyczajne? Pamiętam tylko że śniło mi się że z kolegą szłam do jakiegoś jego mieszkania. I o dziwo jak tam wchodziłam, nagle zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Ktoś sprawił że mój sen nagle był cichy, i powiedział bardzo głośno: Zastanów się, co ty robisz z ludźmi... i tak jakby poczułam jakby wiercił mi (??) w brzuchu. To było mega nieprzyjemne i sprawiało ból, i było raczej w ciele astralnym. Potem powiedział coś jeszcze i znowu zadał ból. To było dziwne o.O
No hej :P Dziś miałam LDka i postanowiłam wyjść. Niestety ale miałam mały problem. Po 1. moje ciało astralne było dość ciężkie, cięższe niż zazwyczaj, a po drugie podczas wychodzenia odczuwałam ból w okolicy klatki piersiowej, brzucha, i nóg. Zauważyłam moje wibracje pierwszy raz od kilku miesięcy je poczułam, były dość silne i to one prawdopodobnie sprawiały mi ból. Wyszłam z ciała, ale nie czekałam aż zdobędę wzrok, gdyż dziwnie sie czułam. Nie wiem z czym to było związane, wychodziłam z dość miłego snu, tymczasem przekraczając granicę OOBE poczułam się dość niefajnie. Jakby ktoś mnie tu nie chciał, dość niepozytywna energia. Może nie była to energia strachu, ale zaczęło mnie to irytować więc wróciłam. Próbowałam znaleźć w sobie miłość i spokój, jednak jak debil zrobiłam to już będąc ciałem astralnym w fizycznym. Faktycznie trochę pomogło ale po chwili usnęłam. Z czym może być związana ta zła energia? Wyszłam do jakiegoś ,,gorszego" focusu czy co?
Jak człowiek zasypia, to się bardziej przestawia na inne energie, dlatego wyczuwamy różne rzeczy, i tak dalej. Tym bardziej jak ktoś jest obenautą. Ja od kiedy zaczęłam wychodzić obserwuje dziwne rzeczy przed zaśnięciem. Oczywiście prócz wibracji (które u mnie są głównie tylko w niektórych częściach ciała??) i umiejętności wstrzymywania świadomości dłużej, często zdarza mi się odczuwać dotyk jak i obecność innych bytów. Często przed snem czuje jak ktoś głaszcze mnie po głowie. Nie mam zielonego kto to jest, ale raczej nie robi niczego nie dobrego więc nie będę się czepiać :P Cały ten dotyk innych bytów jest taki specyficzny, nie typowy dla ludzkiego dotyku, lecz przed zaśnięciem da się go bardziej odczuć niż normalnie w dzień (choć też jest to możliwe). Często potrafię odczuć palce tego czegoś, i wyczuwam wtedy również tego czegoś przepływ energii. Nie są to raczej halucynacje, choć co ja tam wiem. Często gdy zacznę się ruszać, ten dotyk się nie kończy. Poza tym jestem świadoma i często nie jest to w czasie gdy jestem zaspana, więc hipnagogi też to raczej nie są. Poza tym je też mam, i to jest coś innego :P Ostatnio odczułam również, że sobie leże spokojnie, już usypiałam ale byłam świadoma. I nagle wyczułam jakby ktoś położył im rękę na plecach, włożył ją w środek mojego ciała, i pociągnął. Aż mnie wyrzuciło w tył ciałem astralnym, ale ponieważ było to dość nagłe, wstrząsnęły mną emocje i natychmiast wróciłam. A jak tam u Was przed zaśnięciem lub tuż po przebudzeniu, odczuwacie obecność innych bytów lub ich dotyk? Np. opiekunów czy kogokolwiek innego?
Cześć Wam! Dzisiaj uznałam po jednym z moich wyjść, że już chyba nie będę próbować przechodzić do innych sfer :P Wciąż tylko mi się nie udaje i marnuje OOBE, bo po nieudanej teleportacji tracę świadomość i energię. Dzisiejsze OOBE było takie: Wstaje, oczywiście trzeba było czekać na wzrok. Gdy ten się pojawił oczywiście miałam problemy z dostrojeniem. Zaczęłam się dostrajać czuciowo ale wzrok jak zwykle nie chciał. Zauważyłam pierwszy raz w OOBE że stoi klatka z moim kanarkiem, który chyba spał. Po tym jak wyczułam że jestem dobrze zakotwiczona w OOBE, postanowiłam zrobić to, co robię już od dawna, czyli teleportować się do nowoczesnego miasta. Myślałam o tym, i zaczęłam szybko się obracać. Po chwili to chyba ustało, nie pamiętam czemu, albo ktoś mnie zatrzymał albo ja zrezygnowałam bo i tak się nie teleportowałam. Znalazłam się (chyba) w moim pokoju, był tam jakiś gościu, który mi groził, i wgl. był niesympatyczny ale jakiś taki nie straszny. Chyba mnie chciał wystraszyć ale coś mu nie wyszło. Potem wróciłam do ciała bo straciłam świadomość. Acha zauważyłam tylko że od jakiegoś czasu udaje mi się odczuwać identy i odróżniać rózne byty astralne. Np. tego którego dzisiaj spotkałam, nigdy wcześniej nie widziałam. Nie wiem czy to dokładnie o to chodzi, ale dana postać wytwarza jakąś energie (bardziej lub mniej pozytywną) która wpływa na nas tak że tak jakby ją odczuwamy wręcz na sobie?? Ale ta energia, zawsze jest taka, inna, bez względu na to z kim rozmawiamy (tzn. często spotykam się z nowymi bytami, choć często udaje mi się odgadnąć identy postaci które już znam). Np. dziś ten gościu miał dość mocno zauważalny ident, i myślę że jak znowu do mnie przyjdzie ale w innej postaci to go poznam. To o to chodzi, z tym identem, czy ja coś innego odczuwam? Też tak macie, że jak próbujecie się teleportować w dane miejsce to Wam się nie udaje? Jak można to zrobić?
No hej :) Dziś obudziłam się tak nad ranem, nawet nie spr. godziny ani nic, od razu poszłam spać. Miałam bardzo płytki sen, wiedziałam jednak że to sen bo w końcu niedawno się obudziłam. Postanowiłam że spróbuję wyjść. Wstaję tułowiem, i znowu to dziwne uczucie, że wstałam realnie. Nic nie widzę, zastanawiam się czy to dlatego bo mam zamknięte oczy, czy dlatego bo jestem już częściowo w astralu. Chwyciłam się poręczy łóżka i powiedziałam ,,chce wrócić do ciała" nic się nie stało (prawdopodobnie dlatego bo nei chciałam wrócić tylko chciałam spr. czy jestem w OOBE). Zaczęłam próbować włożyć sobie rękę w rękę. Wychodziło to... różnie. Czasem faktycznie delikatnie przechodziły mi palce, ale było to tak subtelne że nie wiedziałam czy to oby nie halucynacje na jawie. A czasem nie mogłam tego zrobić, co tylko bardziej utwierdziło mnie w fakcie że to real. Ale wstałam, bardzo energicznie i szybko jak w OOBE, poza tym odzyskiwałam wzrok powoli więc uznałam że to na pewno OOBE. Gdy już miałam wzrok postanowiłam się dostroić. Zauważyłam że byłam chyba najbliżej strefy fizycznej niż kiedykolwiek. W moim OOBE często brakuje wielu elementów, dziś tak nie było. Były rzeczy które są w realu ale często nie ma w OOBE. Spojrzałam za okno by się troche dostroić, wpierw chciałam to zrobić wpatrując się na napis na myszce, niestety bezskutecznie. Gdy poczułam że jestem już całkiem zakotwiczona w OOBE, postanowiłam że przejdę do miasta z ostatniego OOBE. Zaczęłam szybko obracać się wokół własnej osi (zjawisko przechodzenia na inne strefy). Czułam się przez moment jak w próżni, widziałam jakieś nieprzyjemne twarze (hipnagogi) ogólnie przez moment na prawdę się bałam, ale po chwili uznałam że to przecież tylko hipangogi i muszę się uspokoić. Przez ułamek sekundy widziałam kawałek apartamentu i widok z okna (na miasto) i natychmiast wróciłam bo obudziłam się fizycznie. Najlepsze było to, że tak jakby kiedy moje ciało astralne cofało się do fizycznego, ja jakoś nieświadomie przeszłam myślami do fizycznego ciała i perfidnie poczułam jak ciało astralne wchodzi do fizycznego. (z perspektywy ciała fizycznego) Nad ranem jeszcze medytowałam i udało mi się zrobić to co ostatnio. Tzn. moje ręce wpadły w paraliż, a ja podniosłam astralne ręce. Było to tak realne uczucie że myślałam że zrobiłam to ciałem fizycznym, otwarłam więc oczy nadal czując astralne ręce, i było to ciekawe uczucie bo moje fizyczne ręce leżały a ja miałam wrażenie że są podniesione. Szkoda że wyszłam dziś z bardzo płytkiego snu, pewnie dlatego mnie cofnęło, bo faza wcale mi się nie pogarszała przed powrotem, tylko momentalnie bez powodu mnie odrzuciło w tył i obudziłam się fizycznie. I znowu towarzyszyło mi uczucie, jakbym wracała z dalekiej wyprawy :D
Hej, dziś miałam dosłownie jakąś noc LDków, poszłam spać jak zwykle dość wcześnie, bo wstaje również wcześnie. Jakoś w nocy, może o godzinie 3, miałam pierwszego LDka. Nie pamiętam do końca co tam było, ale wiem że było tam coś związanego z jakąś fikcją. (czyli jak to sny :P Po prostu sen nie był odnośnie mojego codziennego życia) Postanowiłam wyjść. Wychodzę, już wstałam tułowiem, i nie wiem czemu pomyślałam ,,chce wrócić do ciała" i mnie cofnęło. Uznałam że chce mieć to OOBE, więc spróbowałam raz jeszcze. Wyszłam, zaczęłam się dostrajać, niestety przez długi czas nie mogłam nic widzieć, prosiłam nawet o pomoc, niestety nic totalnie się nie stało. Uznałam że wrócę bo odczuwałam że po prostu zjebałam na całej linii, gdyż powinnam wyjść za pierwszym razem. Odkryłam też, na przykładzie tych dwóch wyjść które były jedna po drugiej, że za pierwszym razem faza była lepsza a drugim gorsza. Nie wiem jak to opisać, ale taka dziwna zmiana, jakby za pierwszym razem to wszystko było bardziej realne, a za drugim bardziej senne (może dlatego nie mogłam nic widzieć). Acha, pamiętam że zanim się cofnęłam pomyślałam o tym apartamencie w którym byłam ostatnio. Wydaje mi się że tam się przeniosłam, bo przez chwile mignął mi obraz wnętrza tego mieszkania, i potem uznałam że wrócę bo wzrok mi się nie polepszał. I tu mam pytanie, patrząc po powyższych przykładach, od czego tak na prawdę zależy dobra faza? Dostrojenia? W obu przypadkach nie zdążyłam się dostroić a wyjście wyglądało inaczej. Może to zależy od ilości energii. Jak panujecie nad myślami w OOBE? Skoro tam wystarczy jedna myśl by coś się stało...? Wiem medytacja, ale mimo wszystko wydaje mi się że tylko osoby oświecone potrafią od tak przestać myśleć o jakiś pierdołach. Później miałam jeszcze z dwa LDki, ale w tym drugim szłam z fabułą, a w trzecim trochę eksperymentowałam z Ldkami :P Acha przypomniało mi się, nie wiem czy to było podczas OOBE czy LDka ale probowałam wyczuć energię opiekuna i znowu poczułam ten fajny przypływ energii tylko trochę słabszy (wydaje mi się że to było w snie to może dlatego) Poza tym przed snem (albo w czasie) miałam coś w formie jakieś wizji, to nie były hipnagogi. Nie pamiętam niestety o czym to było.
Dzisiaj wpis taki bardziej z pytaniami i stwierdzeniami. Zacznijmy od tego że im częściej próbuje różne metody wywoływania LDków, tym bardziej zaczynam uważać że metoda naturalna jest najlepsza. (Samoistne odzyskanie świadomości) -Próbowałam piramidkę. Miałam mnóstwo snów ale zero LDków ani OOBE. -Medytacja jest w porządeczku, ale używam ją raczej do zyskiwania energii aniżeli wychodzenia. (jakoś tak nie wiem, nie jestem na tyle cierpliwa) -Próbowałam 4+1. Czasem mi wychodzi z tego wyjść, jak nieświadomie zrobię 4+1. Dziś jednak zrobiłam w pełni świadomie, i wiecie co?? Miałam LDka, ale miałam problem z wyjściem. Zacznijmy od tego że gdy dostałam wibracji i podniosłam się tułowiem, zaczęłam mieć okropne hipnagogi, wydawało mi się że jakiś stworek jęczy mi przy łóżku, potem że na mnie wskakuje o.O. Kazałam mu brzydko ,,zamknąć twarz" to począł się drzeć jak jakiś nienormalny. Przepełniłam się miłością i spokojem to ucichł. Niestety jakoś tak automatycznie otwarłam oczy bo nic nie widziałam, i oczywiście otworzyłam je fizycznie. Często tak mam ostatnio, że wstaje astralnie, ale to jest wszystko takie realne, że mam wrażenie iż robię to fizycznie. Denerwujące, nie powiem że nie, bo często przez to tracę szanse na wyjście. Podnoszę się, czuje ze to jest zbyt fizyczne, więc kładę się z powrotem, i momentalnie mam sen, co oznacza iż mogłam wyjść, no bo tak szybko bym raczej nie usnęła. Wgl. im częściej wychodzę, to te wyjścia nie są już takie magiczne, tzn. nie zrozumcie mnie źle, jest na prawdę fajnie, tylko wyjścia same w sobie są bardzo fizyczne. Często przez to na początku nie jestem pewna czy ja wyszłam, czy wstałam normalnie. TR nie pomagają bo często mi nie wychodzą. Trzeba się jakieś inteligentnej istoty spytać, ale nie zawsze jest w pobliżu. Poza tym zauważyłam co jest winą moich spadków faz. Po prostu robię w OOBE to, co robię często w snach świadomych. Zaczynam tak wczuwać się w fabułę, że tracę świadomość, i zaczynam gadać głupoty. Nie wiem, może trzeba sobie od czasu powtarzać ,,to jest OOBE" by nie tracić świadomości? Bo gdy jestem świadoma że wyszłam, wszystko jest pięknie, ale potem przychodzą jakieś boty, ciekawe miejsca, istoty inteligentne, i nagle zaczynam wczuwać się w to co się dzieje na tyle, że zapominam że to OOBE. Wyjście zaczyna coraz bardziej przypominać słabo dostrojony sen, w którym gada się głupoty, i bardzo często z tego stanu nikt nie jest w stanie mnie odciągnąć. Nawet istoty inteligentne które na moje nieświadome głupie pytania, odpowiadają mądrze, nie są w stanie mnie wybudzić. I zaczyna pogarszać mi się faza, przypominam sobie że to jest typowe dla OOBE, i odzyskuje świadomość, ale już za późno bo się cofam. Poza tym, zastanawiam się jak OOBE działa na nas pod względem psychologicznym. Jak waszę OOBE się skończy, i budzicie się ciałem fizycznym, co czujecie? Osobiście nie czuje się jakbym śniła, czuje jakbym była w jakimś dalekim miejscu, wymiarze, nie wiem, jakby mnie wgl. przez ten czas w łóżku nie było. Nie czuje czegoś takiego pt ,,oo, fajny sen, ale wiem że byłam wtedy w łóżku" mam takie odczucia jakbym wróciła z jakieś dalekiej wyprawy. A wy jak to odczuwacie? :)
No od pewnego czasu miałam problem z wychodzeniem, bo odzyskiwałam świadomość w bardzo płytkich snach (wręcz tylko hipnagogach) i jak wstawałam to ciałem fizycznym. Nie wiedziałam o co chodzi i z czego cha bo nigdy nie miałam takich problemów. Wczoraj poszłam spać z nastawieniem ,,pierdole to" jak gdyby nigdy nic. Wpierw miałam bardzo płytki sen z którego nie dało się wyjść. Potem śniło mi się że byłam bodajże na dachu jakiegoś wieżowca, i miałam opisać czy polecieć do wieżowców obok. Zrozumiałam że to sen bo miasto wyglądało bardzo nowocześnie a ja nigdy w takim mieście nie byłam. Poleciałam sobie chwilkę ale uznałam że wyjdę. Coś mi chyba nie wyszło, nie pamiętam czy zanim wyszłam przerzuciło mnie do innego miejsca, w każdym razie znalazłam się w takim bardzo ładnym nowoczesnym apartamencie. Była noc, tam ktoś ze mną był nie pamiętam kto. I naglę uznałam że wypróbuje metodę z lustrem. Myślę sobie ,,odwrócę się i za mną będzie lustro". Tak się stało, stanęłam przy lustrze, zauważyłam że coś jest nie tak bo moja osoba jest bardzo rozmazana, obok stali też jacyś ludzie ale też bardzo rozmazani (możliwe że przez słabe dostrojenie). No ale myślę sobie że trudno, wkładam rękę i potem cała wchodzę do lustra z magicznymi słowami ,,chce wyjść z ciała". Budzę się astralnie, automatycznie podniosłam ręce, ale tak jakoś nie chciałam wyjść tradycyjnym sposobem tylko siłą woli podniosłam moje nogi i resztę ciała, lewitowałam przez chwilę w pozycji pionowej, a następnie przeleciałam chyba przez jakąś ścianę (nie miałam wtedy wzroku to ciężko powiedzieć) i wylądowałam na ziemi. Znalazłam się w apartamencie bardzo podobnym do tego ze snu, tylko był jeszcze ładniejszy (tamten wyglądał na starszy, a ten w OOBE był bardzo nowoczesny, z widokiem na miasto, dużymi oknami, ładnymi meblami itp). I właśnie nie rozumiem bo jak się tam znalazłam przez chwilę straciłam świadomość?? Bo wgl. byłam totalnym botem tam... Gdy znalazłam się w tym pięknym mieszkaniu (a uwierzcie mi mieszkanie idealne :P) była tam lokajka (??) przynajmniej tak mi się z początku wydawało. Powiedziała mi że ten dom jest mój. Ja w tym OOBE nie byłam sobą, byłam jakimś piosenkarzem wgl. mężczyzną. Widziałam siebie czasem z perspektywy 3 osoby (byłam całkiem przystojna xD). Ta lokajka chodziła za mną, byli jeszcze jacyś ludzie ale oni byli perfidnymi botami. Ten apartament miał chyba dwa piętra ale ja zwiedzałam tylko pierwsze. Chodziłam po tym mieszkaniu i nie mogłam uwierzyć że to wszystko jest moje (i chyba przez to straciłam świadomość). Potem weszłam do pokoju brzydszego, wyglądającego (trochę) jak mój pokój aktualny realny. Kazałam to wszystko wyremontować. Potem poszłam do innych pokojów a gdy wróciłam pokój był już pomalowany i wstawiali meble nowe. Stanęłam w jakimś pokoju i zaczęłam prosić o pomoc w jednej sprawie (bo na chwilę odzyskałam świadomość). Wgl. to było dziwne bo potem znowu świadomość mi znikła a ja znowu czułam się jak facet, nie wiem po prostu takie dziwne wrażenie. Potem faza zaczęła mi znikać a ja wróciłam do ciała. I tu moje pytanie: Po 1. Czemu w tym OOBE byłam mężczyzną (??) i wgl. tak łatwo jest w OOBE tracić świadomość? Macie na to jakiś sposób, by utrzymywać świadomość? U mnie często ona się kończy jak się przeteleportuję do innej lokacji. Po 2. Ten apartament już kiedyś widziałam w śnie, tylko sen był o czymś innym. Czemu tak się dzieje, że pewne miejsca w których nigdy nie byliśmy śnią nam się po kilka razy? Po 3. Czemu często jak wychodzę, jest przy mnie kobieta, najczęściej wpierw ma jakąś role w tym OOBE, a potem stoi za mną po prawej stronie, nigdy nie widzę za dokładnie jej twarzy bo na nią nie patrzę, wiem tylko ze jest młoda i chyba ma brązowe włosy. To ktoś w formie opiekunki? Czy co? Myślałam że mam opiekuna bo często spotykam go w snach, ale może to był tylko bot.
Hej :P Wczoraj położyłam się spać i poprosiłam MTJ, cyz tam opiekuna, by nadesłali mi trochę świadomości w śnie bo chce wyjść. Spełniło się. Śnił mi się koszmar, od początku w sumie w nim miałam świadomość, ale kiedy wszystko zaczęło się robić przerażające i trudne do wizualizacji czegokolwiek postanowiłam wyjść. Nie powiem że nie- miałam zawahania bo jak wiadomo strach w OOBE jest niewskazany, ale z drugiej stronie wychodzenie przez mocne emocje często kończy się bardzo dobrą fazą. No to wyszłam, chociaż miałam wrażenie że moje ciało astralne jest cięższe niż zawsze? Miałam też tak ostatniego OOBE, nie wiem czego to jest winą, może ktoś wie?? W każdym razie wzrok odzyskałam szybko, mocno się dostroiłam, ale o dziwo nie znalazłam się w moim pokoju tylko na klatce schodowej w moim bloku (a więc faza mocno w OSPUO). Wyszłam na zewnątrz, był wschód słońca, ale jeszcze księżyc był na niebie. Wzrok miałam bardzo dobry. Podeszła do mnie jakaś Pani bo coś tam miała problem z samochodem. Ja trochę ją zlałam, wiem nie miło, ale i tak nie mogłam jej pomóc. Spojrzałam się na księżyc i postanowiłam że wyrażę chęć dostania się tam. I nagle jestem. Niestety faza mi się pogorszyła jak po każdej teleportacji, i chyba straciłam trochę świadomość. Nie wiem dlaczego zaczęłam odczuwać chłód i strach. Chciałam wrócić ale uznałam że jeszcze za wcześnie. Nagle obok mnie pojawiła się kobieta, możliwe że ta sama co na początku. Zapytała się mnie dlaczego się boje, ja odpowiedziałam że nie wiem. Po chwili spojrzałam w górę i zobaczyłam kolejną planetę tym razem taką czerwono zieloną. Ale nie chciałam na nią pójść. Znowu zapytała dlaczego się obawiam, odparłam znowu że nie wiem. Przeniosłam się tam. Po chwili spojrzałam gdzie indziej- widziałam słońce. Tym bardziej nie chciałam tam iść. Kobieta zapytała: -Dlaczego? -Bo nie chcę wrócić na ziemie zielona i napromieniowana (!!?? Zaiste oznaki słabej świadomości) -Nie napromieniujesz się... przecież to OOBE, tu nic ci nie grozi. Faza mi się skończyła i wróciłam do ciała. Dodam tylko że jak kobieta ze mną rozmawiała strach trochę odpłynął. I teraz najśmieszniejsze, coś co wywołało u mnie frustracje. Budzę się, przypomniało mi się że jeśli włoży się jakąś ,,piramidę" pod poduszkę to można łatwo wyjść. Chwyciłam taką figurkę w kształcie piramidy i położyłam pod poduszkę. Od razu gdy się położyłam wyczułam wibracje, uczucie wyrywania z ciała, miałam też jakieś hipnagogi bodajże jakieś piosenki słyszałam. I wyszłam z ciała, choć fazę miałam słabo, długo nic nie widziałam.Krzyknęłam w pokoju ,,czy to jest OOBE?" wydaje mi się że usłyszałam ciche ,,tak" ale było bardzo niewyraźne. Potem tak jakby straciłam świadomość i uznałam że to sen. Poszłam do toalety, potem wyszłam, zapytałam się mojej mamy czy to sen czy OOBE. Ona powiedziała że raczej to pierwsze. Zapytałam też czym to się różni (Bot jest częścią naszego umysłu, dlatego uznałam że może znajdę u niej odpowiedź). Ona odrzekła że ja po prostu zwracam bardziej uwagę na OOBE, i bardziej mi na tym zależy. Potem sen się przerwał, i miałam z dwa fałszywe przebudzenia gdzie spr. godzinę. Potem kolejny sen tym razem o tematyce tej piramidy, rozmawiałam tam z koleżanką o tym. Potem kolejne fałszywe przebudzenie, zdałam sobie sprawę że to sen, uznałam że wyczuje fizyczną rękę i wezmę wyrzucę ten trójkąt (piramidę) spod głowy bo miałam strasznie dużo hipnagogów między snami i fałszywe przebudzenia. Tak zrobiłam. Potem się ,,obudziłam" a w sumie tak mi się tylko zdawało, sprawdziłam trójkąta nie było pod poduszką był na ziemi wyrzucony na swoim miejscu. Potem znowu się obudziłam fałszywie, chwyciłam ten trójkąt i położyłam na szafce na której on leżeć nie powinien. Za każdym razem gdy znowu kładłam się spać miałam hipngogi (w śnie o.O?? ) uczucie wibracji, a zarazem znowu miałam kolejne fałszywe przebudzenie. Obudziłam się rano, sprawdziłam czy piramida jest pod poduszką, bo uznałam że pewnie po prostu nie ruszyłam ręką fizyczną i jej nie wyrzuciłam. Patrze ale pod poduszką nic nie ma. Patrzę na ziemi- też nic nie ma. Patrzę na szafkę na której powinna być (nie na tą na którą odłożyłam piramidę w ostatnich snach) i tam była. Podsumowując: W śnie położyłam piramidę pod poduszkę myśląc, że pomoże mi dojść do OOBE. Zaczęłam wyczuwać wibracje, hipnagogi, i uczucie wyrzucania z ciała, bo byłam pewna że piramida mi w tym pomogła. Wyszłam, a potem miałam milion hipnagogów i fałszywych przebudzeń. Dlaczego? Nie mam zielonego. Ponoć piramida pod poduszką faktycznie zwiększa ilość hipnagogów i przebudzeń, ale co z tego skoro jej tam tak na prawdę nie było? Otóż odpowiedź już mam: Siła placebo- ludzkiego umysłu. Byłam od początku pewna że ta piramida jest pod moją poduszką, dlatego udało mi się wyjść i dlatego miałam tyle snów. (Bo piramida ma chyba pomóc w zbieraniu energii a co za tym idzie zwiększa ilość snów) Czy ktoś z was NA PRAWDĘ położył piramidę kiedyś, taką małą figurkę pod poduszkę?? I jak na to reagowaliście? Też mieliście mnóstwo fałszywych przebudzeń? |