Moje LD'ki i OOBE,


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

11 Stron V  « < 7 8 9 10 11 >
entry 24.05.2013 - 18:36
Podczas ostatniego wyjścia postanowiłam zobaczyć swoją przyszłość.
Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć że spełniło się to już w 75%.
Mam tylko pewne ale: Wizje nie ukazywały DOKŁADNEJ przyszłości,
prędzej nawiązywały do pewnych wydarzeń ale na podstawie podobnych sytuacji.
Np. zdarzyło mi się że kilka dni po tej ,,wizji" ktoś z mojego otoczenia zaczął mówić na dany temat (na temat o którym było w wizji).

-Poza tym ostatnia wizja była związana z teatrem. Dziś przyszła do mnie siostra która powiedziała, że niedługo przyniesie mi nagranie z jej występu w teatrze. Powiedziała takze, że słabo tam wyszła, w wizji również tak mówiła.

-Widziałam koncert. Dwa dni temu moje koleżanki rozmawiały o jakimś koncercie przy mnie.

-Coś jeszcze było z 2 lutym, niestety nie pamiętam jak to się sprawdziło, chyba było to związane z czymś co przeczytałam w internecie?

-Płacz- ostatnio dużo kłótni przeżyłam i płacz widziałam nie raz.

Podsumowując: Wizje się spełniają, ale nie muszą zupełnie nawiazywać do tego co nam się przytrafi, lecz nawiązują do sytuacji nieco podrzędnych w naszym życiu (drobnych sytuacji, których wielu z nas nie zauważa i specjalnie się na nich nie zatrzymuje).

W następnym OOBE mam zamiar zobaczyć moje poprzednie wcielenia. Zobaczymy jak mi pójdzie :)


entry 19.05.2013 - 08:08
No Hej :)
Obudziłam się dziś rano niezmiernie zdenerwowana, gdyż znowu nie udało mi się wyjść z LDka,
Leże tak leże, moje ciało cierpnie, czułam wibracje wszystko niby spoko. Ale się ruszyłam bo nie wytrzymałam dłużej cierpnięcia. Potem znowu leże wibracje tym razem słabsze, leżałam na brzuchu i naglę zaczęłam mieć bardzo silne hipnagogi. Wydawało mi się że mój tata coś gada (w rzeczywistości spał). Nawet nie pamiętam do końca kiedy znalazłam się w paraliżu. Wiem że miałam taki bardzo płytki sen i się z niego wybudziłam. Postanowiłam wstać astralnie. Nie byłam pewna czy wstaję astralnie bo wszystko było realne, czułam takie ociężałe ciało jakbym dopiero wstała, ale poczułam też pierwszy raz od kilku miesięcy uczucie oddzielania, więc byłam pewna że to to. Wstałam. Wzrok wolno się dostrajał. Nawet nie zdałam sobie sprawy że wyszłam do mojego poprzedniego pokoju niż aktualnego (a zatem faza mocno w OSPUO).

Wpadłam na genialny pomysł, chciałam wyczuć energie mojego opiekuna. I wiecie co? Wyczułam! I to było świetne. Znacznie mocniejsze niż np. czuje to na codzień. Taki zastrzyk bezpieczeństwa, miłości, zaufania... z tego co pamiętam dostałam to wraz z takim mocnym ,,powiewem" wiatru. Wtedy zdałam sobię sprawę, a w zasadzie dopiero teraz, że opiekun jest przy mnie zawsze w OOBE nawet gdy go nie widzę. On wgl. zawsze przy mnie jest :) Ale ta energia to... coś pięknego.

Po chwili patrzę się na biurko na którym stoi taka mała dziewczyna. Tzn. to nie było dziecko, dorosła kobieta ale minimalnych kształtów (trochę jak lalka Barbie). Rozmawiałam z nią, był też przy mnie bot mojej znajomej. Zapytałam się tej nazwijmy ją ,,laleczki" czy to sen czy OOBE. W myślach pojawiło mi się że sen, ale ona odpowiedziała OOBE. (Co za tym idzie zapewne nie była moim botem, bo bot odpowiada to co ty myślisz, przynajmniej w snach). Zapytałam się jej jak mam się pogodzić z taką jedną dziewczyną, nie pamiętam już co mówiła bo faza mi się wciąż pogarszała, ale brzmiało to mniej więcej tak że nie muszę. Wtedy tego nie rozumiałam, dopiero jak się obudziłam zdałam sobie sprawę że ta kłótnia z tą dziewczyną to był sen.

Ale wracając do tego OOBE, jakoś tak nadal nie byłam pewna czy to sen czy OOBE. Zaczęłam przekładać rękę w rękę, szło mi to różnie. Ale dość mozolnie. Nie mogłam przełożyć ręki w okno. Nagle zdałam sobie sprawę że jest otwarte. Chciałam wyskoczyć ale bot koleżanki powiedział ,,nie wyskakuj! co ty robisz!" jakbym miała od tego zginąć. Nie byłam pewna czy to OOBE, no ale przecież gadająca lalka to chyba nie w realu. (xD) Zapytałam się lalki czemu opiekun mi się nie pokazuje w OOBE. Wtedy jeszcze nie zdałam sobie sprawy że on przy mnie jest, mimo podmuchu energii. Wgl. zauważyłam że w OOBE często zapominam o tym co stało się przed chwilą, i jestem zupełnie nieświadoma niektórych sytuacji.
W każdym razie laleczka odpowiedziała ,,Bo poszedł do więzienia astralnego za wywołanie złego snu" XD.
I jak mniemam to kolejny żart ze strony mojego dowcipnego opiekuna. I chyba mu się udał bo jak to czytam to mi się śmiać chce. I pomyśleć że ja w to wtedy uwierzyłam.

Ale dobra, mówię do laleczki czy pokaże mi moją przyszłość. Nic nie odpowiada. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że zniknęła. Mówię więc to samo do MTJ. I zaczynam mieć wizje, dziwną, głośną, szybką.

Napiszę to w podpunktach, choć nie wiem czy cokolwiek z tego się sprawdzi:
1. Ktoś umrze 2 albo 3 Lutego bądź Lipca (już nie pamiętam ale chyba Lutego). Wiem że codziennie
ktoś umiera no ale taką wizje miałam...
2. Widzę płacz jakieś kobiety
3. Koncert, głośna muzyka, znana mi, bodajże Avril Lavigne, chociaż znacznie głośniejsza piosenka niż mi znane
4. Szkoła teatralna? Teatr. Coś w tym stylu. Ale nie wiem czy to nie był już sen taki krótki po powrocie. W każdym razie słyszałam tam głos mojej siostry która mówiła że ta rola czy coś jest słaba. Czy też ta szkoła teatralna? Już nie pamiętam. Ale ja mówiłam że zawsze coś.

A teraz jeszcze dorzucę dwa moje sny bo ciekawe, gdyż przed zaśnięciem pytałam
Opiekuna o kilka spraw. Na jedno dostałam odpowiedź w czasie OOBE ,,czemu mi się nie pokazuje". Dlaczego? A no dlatego bo choć go nie widać to zawsze jest przy mnie (a astralne więzienie to może sobie w dupkę włożyć xD).

Dobra sen 1:

Śniło mi się że moja babcia umarła i tak jakby udawało jej się zmartwychwstać.
Pytałam ją jak jest po ,,drugiej stronie" jak wygląda niebo.
Ona powiedziała że jest piękne, tylko z godzinę dziennie świeci księżyc.
Ogólnie mówiła że jest tam fajnie. Moja mama się wkurzała bo nie rozumiała
czemu akurat babcia ,,zmartwychwstaje" i że na pewno ją okłamuje
i wcale nie umarła. Ale ja mojej babci wierzyłam.

Sen 2:
Śniło mi się że mówiąc w skrócie chodziłam nago xD. Obraziła się za to jedna z moich
koleżanek z którą mam słaby kontakt. Ogólnie niby jej pocisnęłam, ale nic takiego
nie powiedziałam. Potem dużo osób przez to zwróciło się przeciwko mnie. Trochę
mnie to denerwowało bo ta dziewczyna wmawiała wszystkim że ja obgaduję i wgl
cisnę bo ludziach, a nic takiego nie miało miejsca.


W OOBE zapytałam się Laleczki jak mam się pogodzić z tą dziewczyną ze snu 2.
W realnym świecie jesteśmy pogodzone dlatego pewnie odpowiedź brzmiała ,,nie musisz" :).

A tak jeszcze odnośnie tej Laleczki mam teorie że to był jakiś
NP zupełnie nie związany ze mną albo ,,forma" ukazania się mojego opiekuna.
W sumie on żartobliwy jest z tego co zauważyłam więc forma laleczki barbie
wydawała mu się zaiste najodpowiedniejsza do ukazania.

I tyle :)




entry 16.05.2013 - 14:37
Hej Wam :P
Już od kilku dni nie mam żadnego OOBE, z LDkami też słabo, ale co tam, nie zrażam się,
bardzo często tak mam że mam serie OOBE a potem przez tydzień, dwa czy trzy spokój totalny.
No ale nic.

Przypomniała mi się pewna sytuacja z przed ok. 2 lat? Było to za ,,czasów" gdy
bardziej od OOBE interesowały mnie senniki. Był pewien krótki okres czasu gdzie
czytałam wpisy o różnych ,,ezoterycznych" sprawach na pewnym forum.
Napotkałam tam informacje o możliwości kontaktu z aniołem stróżem (mówiąc bardziej oobowo Opiekunem).

Metoda prosta i pewnie każdemu z Was znana- po prostu siedzimy w ciszy i prosimy aniołka by dał nam jakiś znak. Postanowiłam że spróbuje. Dodam że trochę źle do tego podeszłam. Młodszym się było (nie powiem że dzieckiem bo nadal jestem :P) to do tego typu spraw ze strachem podchodziłam... ale nic mówię w ciszy, a w zasadzie proszę bym Anioł da mi znak. Czułam dłoń na prawej ręce, potem na ramieniu, ale to było tak subtelne, że poprosiłam Anioła a coś więcej. I tu nagle po paru sekundach, w mojej głowie tak skoczyło ciśnienie, niemiłosiernie mnie rozbolała, pamiętam że do końca dnia czułam się zmęczona i chora.

I wiecie co to sprawiło? A no to, że przez kilka następnych lat, nie próbowałam kontaktu, bałam się że mój Anioł jest zły (jak to brzmi) albo to był jakiś diabeł czy inne złe widmo którym straszą księża.
Nie czułam wtedy miłości od Anioła Stróża, pewnie dlatego bo sama ją blokowałam. Potem poprosiłam by nigdy więcej tak nie robił.

Patrząc z perspektywy czasu, mój opiekun pewnie wiedział że się przestraszę, ale ja jestem taką osobą, która jak dokładnie czegoś nie udowodni, to nie uwierzy.
Wtedy myślałam że to zły byt. Teraz nie wiem, powątpiewam, przecież przed tą rozmową prosiłam go o obronę. Pewnie wiedział że to mnie wystraszy, ale był też świadomy ze za kilka lat i tak powrócę do chęci kontaktu z nim. Możliwe też, że chciał przez to pokazać, że jeszcze nie jestem gotowa na jakieś ,,głębsze" wciskanie się w ezoterykę. Od tej sytuacji nie czytałam tam nic na tym forum. Na tamtym forum nie, ale kilka miesięcy temu przyszłam tu :P.

Jestem ciekawa czy to on, muszę się go zapytać, choć szczerze mówiąc mam pewien problem:
Czuje go przy sobie, wiem że mnie ochrania, ale jednak gdy proszę go w OOBE o spotkanie
to nie przychodzi? Już łatwiej mi zagadać do MTJ by mnie gdzieś zaniósł, niż porozmawiać z Aniołem Stróżem. Wiem że mnie słucha, poza tym rozmawiałam z nim czasem w snach i kiedyś w transie, ale mimo wszystko w OOBE chyba nigdy? Raz go widziałam w jednym z pierwszych wyjść, przestraszyłam się i wróciłam, może dlatego nie chce mi się pokazać? Ale przecież wie że teraz bym już się nie cofnęła.

Też macie takie problemy z komunikacją z Opiekunem w OOBE?
Bo wiem że dużo osób opowiada, jak to ich ten Opiekun nie prowadzi przez ten świat astralny.
Często z nimi rozmawiają, on ich prowadzi i często go widzą w poza.
A u mnie nawet jak go proszę to nie przychodzi, a wyszłam już nie raz.
Może znacie jakiś powód, dlaczego tak może być?

entry 12.05.2013 - 06:52
Cześć Wam :) Dawno nie miałam OOBE.
Dnia wczorajszego trochę sobię pomedytowałam. Zauważyłam że przez to OOBE
było dłuższe i ładniejsze. Podobnie jak sny. Niestety nie rozumiem jednego, i jeśli ktoś jest
w mi w stanie powiedzieć: Dlaczego na początku moje OOBE było tak wspaniałe, tzn. np. jak się latało to czuło się ten wiatr a teraz nie? Nie mam co prawda już problemu z zacinającym się obrazem ani niczym, ale jednak zauważyłam że im częściej wychodzę tym to wszystko robi się bardziej podobne do normalnego snu, acz piękniejszego i innego.

Ale nie ważne. Dziś miałam fajne LDki ale o nich nie piszę bo nie widzę takiej potrzeby. Dodam tylko że są bardziej stabilne od kiedy medytowałam i trudniej jest z nich wyjść.
Jedziemy dalej pierwsze wyjście:

Wychodze jak gdyby nigdy nic. Ładnie się dostroiłam wzrokowo i czuciowo. Wylatuje przez okno, nie mam stop klatek obrazowych (takich pogorszeń faz). Gdy wylądowałam bo mieszkam na 5 piętrze poprosiłam MTJ by mnie zaprowadził w jakieś ciekawe miejsce. Lecę i po chwili znajduje się w takim jakby lasku. Obok jest mały budynek gospodarczy. Jestem tam moja koleżanka. Gadam z nią ale widać że jest botem. Coś mi proponuje bym zobaczyła smsy. Patrzę na komórce mam jednego smsa od ,,znajomy". Sms był dość przyjaznej treści acz nieco chwilami wątpiłam. Ten ktoś był mężczyzną, mówi że nie żyje od kilku lat, nawiązuje coś do praojca, i prosi o spotkanie. Nie byłam pewna o co chodzi więc nie odpisałam. Trochę się bałam że to może być ktoś zły. Po chwili zaczęłam krzyczeć do opiekuna:

-Opiekunie przyjdź!- Nikt nie przychodzi.
-Opiekunie dlaczego mi się nie pokazujesz? Jesteś tylko energią, czy masz jakiś kształt.

I tak mi się przypomniało że to z opiekunem mówiłam przed przeczytaniem Smsa.

Zaczęła mi się pogarszać faza i wrociłam. A tak przynajmniej myślałam.
Leże w łóżku z przyjaciółką. Pokazuje jej tego smsa, ona coś nawiązuje do praojca
i mistrza zen, ale serio nie pamiętam co. Po chwili takie- kurcze, jej tu nie powinno być. To jest sen!

Mówię sobie że chce wyjść z ciała. Raz, drugi trzeci nic... myślę sobie- kurde mnie nie cofnęło tylko przeniosło. Po chwili mówię sobie że chce wrócić do ciała (nie wiem czemu ale odczuwałam obecność jakiegoś wrogiego bytu). Wracam i budzę się ciałem astralnym w fizycznym. Dostrzegam że mój pokój jest cały czarny i jest w nim mnóstwo negatywnej energii. Poczułam się jak w jakieś negatywnej przestrzeni.
Czułam że zaraz coś złego się stanie. Mówię sobie ,,chce wrócić do ciała". Powtarzałam to chyba 3 raz do czasu aż mnie cofnęło. Tak jak widzicie OOBE bardzo stabilne, ale ma to też swoje minusy. Myślałam przez moment że nie wrócę, nawet powstała w mojej głowie myśl że umarłam w śnie i dlatego nie mogę wrócić. Masakra :/

Potem kolejny ldek, tutaj właśnie odkryłam jakie mam stabilne sny. Dobra wychodze. Długo nie mogłam otrzymać wzroku więc siedziałam na łóżku i dostrajałam się w czuciu. Nagle dostrzegłam że ktoś koło mnie siedzi (dotknęłam tego coś nóg). Zapytałam kim jest. Nie odpowiedział. Po chwili dotknęłam jego ręki i zapytałam się czy jest moim opiekunem. Nadal bez odpowiedzi. Chwycił mnie za ramie i pociągnął do tyłu tak, żebym leżała. Próbowałam się wyrwać ale jakoś nie dawałam rady. Po chwili dotknął mnie drugą ręką na czole. Ja czułam że tracę energie ale zarazem zaczęłam lepiej widzieć. To trwało z sekundę. Gdy już
odzyskałam wzrok widziałam tylko jak wychodzi z mojego pokoju- czarna ,,dymna" postać. Raczej mężczyzna.

Szybko odzyskałam energie i jakoś strach nie przychodził. Nie wiem czemu myślałam że to opiekun, mimo braku odpowiedzi i pobrania energii. Teraz wiem że nie był opiekunem. Na moim łóżku leżały dwa batoniki, jeden był napoczęty. Wiem że nie powinnam tego robić, bo na pewno zostawił to ten byt, a ugryzienie czegoś takiego jest symbolem ,,zgodzenia się na zaproszenie". Acz ciekawił mnie smak i czułam że to coś w formie nagrody (??). Zjadłam, był faktycznie dość realistyczny. Patrze przez okno- ciemność. Cofnęłam się trochę do szafy i zaczęłam skakać wyobrażając sobie że zmienia się czas na ranek. Widziałam jak przychodzi wschód aż w końcu jest rano. Mówię sobie ,,nooo, tak to ja mogę pracować :)" i właśnie nie wiem czy mnie cofnęło do snu czy to nadal było OOBE, ale znalazłam się w pięknym miejscu.

Było tak jakby ,,z przyszłości" albo po prostu był to Dubaj czy inne bogate miasto. Było dużo wieżowców, było raczej ciepło bo ludzie chodzili w strojach. Tam była taka jakby zjeżdżalnia z wieżowca. Spróbowałam i było fajnie. :P Jedyne co to nie czułam ciepła ani wiatru, był ale lekki, więc pomyślałam że to może sen. Mówię sobie ,,chce wyjść z ciała" nic nie przychodzi, żadne wibracje, więc mówię sobie ,,chyba już wyszłam". Patrzę na telefon bo jakiś znajomy mi o tym przypomniał. Spam od ,,znajomy" pt:
-Odpowiedź a,b, C, czy d?

I tak dalej. Było tego mnóstwo. Pytam się czy któraś z tych odpowiedzi może mi sprawić krzywdę (napisałam w smsie). Nagle znalazłam się w jakimś miejscu nadal w tym ładnym mieście, gdzie wybieraliśmy bronie i różne inne rzeczy. Tam do kogoś wrogiego strzelałam ale nie pamiętam.

Potem spr. smsy- odpowiedź była twierdząca. Od początku chciałam wziąć C, ale nie byłam pewna czy ten ktoś tego nie podkreślił by mi sprawić krzywdę. Za każdą odpowiedzią miałam otrzymać jakąś nagrode. Wybrałam C, nagle rozmowa przeniosła się z smsów i zobaczyłam jakby jakąś reklamę co dostałam.
Nie pamiętam co, ale to było coś pozytywnego. Mój sen się skończył, czy tam OOBE.


I tu moje pytanie:
Czy nie wydaje wam się dziwne ten układ nagród i tak dalej?
Tzn. że ktoś jakby sobie ze mną pogrywa.
Dalej- kiedy pewnego dnia ktoś mnie zaatakował (patrz wpis wcześniej) w mojej głowie
rodziło się słowo ,,foreign" czyli nieznany/obcy. Tutaj wręcz przeciwnie- znajomy.

Tak jakby gra przeciwieństw, tylko czy to nie jest tylko zmyłka?

Acha wczoraj podczas medytacji też czułam że ktoś mnie dotyka po głowie, w tym samym
miejscu, ale nie czułam spadku energii.

Więc co?

entry 05.05.2013 - 03:32
No dobra, godzina 4 w nocy to kiepski czas na pisanie tej notki, ale i tak
nie śpię, bo kilka godzin temu doznałam czegoś dziwnego.

Zacznijmy od snu. Śniło mi się coś, że byłam na jakimś zlocie obenautów, i tam
wybierano ,,najlepszego" obenauta z forum. Trochę się wkurzyłam bo miał
zostać wybrany jakiś ktoś, kto wyszedł z dwa razy, a miał dostać
takie wyróżnienie. Nie zależało mi na tej całej nagrodzie, ale wiedziałam
że jest wielu bardziej doświadczonych obenautów. Ten sen był dziwny, bo był
nieświadomy, budziłam się w nim na ok. 1 sekunde i zasypiałam.
Potem sen się jakby przerwał (?) chyba, a ja obudziłam się w paraliżu.

Na początku wgl. się nie bałam, bo paraliż miałam już 3 raz w życiu, nawet hipnagogów
nie miałam. Czułam wibracje ale były dość liche. Zaczęłam się ruszać ciałem astralnym (chciałam fizycznym)
i dopiero wtedy zrozumiałam że to jest paraliż, bo nie miałam duszności, ucisku na klatce, tylko się ruszać nie mogłam, i czułam jakby mi się oddzielało ciało astralne od fizycznego kiedy się tak ruszałam.
Ale to trwało sekundę. Nie chciałam wyjść bo jak wiadomo trochę się bałam, bo mimo
wszystko paraliż to paraliż.

Wtem poczułam jak coś chwyta mnie za plecy, i zaczyna ciągnąć do góry. To coś
nie robiło tego z ciałem fizycznym tylko astralnym. Zrozumiałam że chce mnie wyciągnąć
z ciała. To tak trochę wyglądało jakby to coś oplątało mi ręce wokół pleców no i po prostu
wyciągało. Na początku myślałam że moja dusza sama się ,,wyrywa" ale czułam totalnie czyjeś
ręce. Poza tym podniosła mi się tylko klatka piersiowa i brzuch, gdy wyrywa się dusza/świadomość, to wydaje mi się że po prostu zaczynasz się unosić w całości od razu, a nie tylko brzuchem.

Myślę sobie: może to opiekun? Ale po chwili przypomniało mi się że mi powiedział kiedyś
że nie pomoże mi w wyjściu bo już sama umiem to robić.
Bałam się ze jak to coś mnie wyciągnie to będzie chciało mi coś zrobić, albo że
będzie jakiś straszny i wgl...

Zaczęłam panikować, to działo się przez kilka sekund. Zaczęłam się wyrywać ciałem astralnym,
ale zrozumiałam że tylko mu pomagam. Nie mógł tak jakby rąk i nóg oderwać,
bo nie były do końca uśpione, ale o tym zaraz.

Po chwili pomyślałam że muszę przejść myślami do ciała fizycznego i spróbować się poruszać. Bo słowa
,,nie nie nie, nie chce wychodzić, chce wrócić" które powtarzałam z 5 razy nic nie dawały.
Raz nawet poprosiłam by to coś mnie puściło ale nie słuchało. Tym bardziej zwątpiłam w to iż
jest to opiekun albo jakiś dobry byt.

Udało mi się poruszyć ręką fizyczną która nie była uśpiona, tzn. nie była w paraliżu (nie wiem czemu, może dlatego że ten sen był płytki?), i mnie cofnęło do ciała. Gdy przestałam ruszać ręką to coś znowu zaczęło mnie wyciągać, tym razem szybciej i z większym ,,impetem". Ja znowu ruszałam ręką.
Po chwili paraliż ustał a ta postać... zniknęła? No właśnie nie wiem, bo ja jej nie widziałam, nawet nic nie mówiła, tylko ją czułam. Próbowałam potem usnąć ale się bałam. Gdy już ten pierwszy strach minął nie mogłam usnąć, ale nie wiem czemu, po prostu nie mogę.

Wiem tylko że jak usypiałam to czułam na sobie czyjeś łapy. Ale to samo było wczoraj wieczorem. Czasem tak mam, ale zawsze sobie tłumacze że to może opiekun. No właśnie, poprosiłam w myślach opiekuna by wygonił ten byt. Nie wiem czy zadziałało miejmy nadzieje że tak.

Mieliście coś takiego, słyszeliście o czymś takim?
Co to mogło być, co mogło się stać gdybym jednak z tego ciała wyszła i tak dalej?

entry 03.05.2013 - 07:00
Hej Wam :)
Wczoraj jak zasypiałam miałam coś w formie wibracji. Tzn. mam sobie hipnagogi, słyszałam jakąś muzykę i coś tam się działo w śnie. Po chwili zdałam sobie sprawę że usypiam, i jakoś tak ta muzyka ucichła.
Otworzyłam oczy, nie ruszałam się , i czułam jak wibracje zaczynają mnie przechodzić od stóp.
Udało mi się utrzymać ten stan jakoś do kolan, bo usnęłam. Świadomie. Lecz w śnie straciłam tą świadomość.

Jakoś nad ranem miałam coś w formie koszmaru, śniło mi się że byłam chora i pielęgniarka musiała mi podawać zastrzyki.
Po jakimś czasie odzyskałam świadomość a wtedy pielęgniarka zrobiła się nie miła.
Gdy chciała mi dać ten zastrzyk, powiedziała że bd z czymś jeszcze. Jako iż
byłam świadoma to bałam się bólu ukłucia igłą. Nagle przeniosłam się do jakiegoś szpitalu.
Tam ta pielęgniarka dźgnęła jakiegoś gościa igłą w krtań. Potem chciała to zrobić mi,
ja ją zaczęłam przytrzymywać, walczyłyśmy, do czasu aż powiedziałam magiczne słowa
,,Chce wyjść z ciała" :)

No i piękne wyjście oczywiście. Na początku miałam problem z widzeniem. Chwyciłam starą książkę która leży na mojej półce, i zaczęłam ją czytać. Z lewej strony był tekst z podziałem na role po angielsku a po prawej stronie po polsku.
Wzrok mi się wyostrzał, a ja wpadłam na genialny pomysł.
Krzyknęłam:
-Opiekunie, gdzie jesteś!?
Chwila ciszy, przypomniało mi się że nie powinnam krzyczeć bo znowu ktoś by mi powiedział bym była cicho.
-Jestem tutaj!- Po sekundzie ktoś powiedział, głośno, ale tak jakby z dala. Nie widziałam go.
-Gdzie?- Zapytałam. I usłyszałam dobrze znany mi dźwięk przekręcenia zamka w drzwiach. Tak jakby
ktoś chciał otworzyć drzwi. No to podchodzę do drzwi wejściowych, na początku się zawahałam ale myślę sobie że skoro to opiekun to na pewno mnie nie wystraszy. Chciałam spojrzeć przez wizjer ale uznałam
że zniszczę sobie przez to zabawę. Otwieram drzwi, widzę pustą klatkę schodową. Myślę sobie, o co chodzi? Cofnęło mnie.

Jak teraz patrzę na to z perspektywy czasu, to ten zamek jest od strony domu a nie klatki, więc Opiekun otwierając drzwi musiał być w domu xD. Ale oczywiście ja- geniusz, na początku nie zrozumiałam przesłania.
Ogólnie to zauważyłam że mój Opiekun lubi mnie podpuszczać, o ile to właśnie był on. :P
Głupie żarty sobie ze mnie robi. :P

entry 02.05.2013 - 11:51
Hej Wam.
Dziś miałam dwa dziwne sny. Tzn. możliwe że było ich więcej, ale dokładnie zapamiętałam
te dwa, bo byłam tam ,,pół świadoma".
Pierwszy sen:

Byłam na sali gimnastycznej w mojej szkole. Było tam parę ludzi, moich znajomych, staliśmy w grupie i coś tam gadaliśmy. Nagle do sali wszedł lew. Chyba młody był, bo jego grzywa nie była jeszcze taka zacna jak u starszych osobników, no ale był.
Wszyscy zaczęli się bać, lew się na mnie patrzył. Wraz z koleżankami i chyba nauczycielką podzieliliśmy się na grupy. Jedna grupa została na miejscu, a druga miała wycofać się z sali. Ja byłam w tej drugiej.
Trzeba było iść cicho i nie biec, bo lew mógł zaatakować. Wciąż się na mnie patrzył, i było widać że coś chce ode mnie.
Nagle zdałam sobie sprawe że to sen, jednak nie tak w 100%.
Powiedziałam na głos: A teraz ja ucieknę a ty nie będziesz mnie atakować. Dobrze?
Pokiwał głową. Wyszłam z sali.

Drugi sen był dziwny. Śniło mi się że byłam w szpitalu na oddziale intensywnej terapii.
Moi rodzice chcą bym została lekarzem bądź pielęgniarką, a w tym śnie to było jakby kilka
lat później. Zobaczyłam na korytarzu jakiegoś człowieka na łóżku, podpiętego do jakieś aparatury.
Chyba był martwy. Wtedy nie wiem czemu, bo to raczej był nieświadomy sen, zaczęłam
krzyczeć że nie chce zostać pielęgniarką, i poczęłam płakać. Poczułam że po moim realnym policzku
spływa łza. Czułam moje ciało lecz na chwile. Wiedziałam że to sen, ale szybko straciłam świadomość.
Potem widziałam znajomą moich rodziców która jest pielęgniarką oddziałową, chyba chciała
dać mi pracę. Ale ja się nie zgodziłam bo ten szpital był jakiś dziwny i straszny, choć mi znajomy
bo już raz tam byłam (w rzeczywistości wygląda normalnie).

Potem rozmawiałam z jakimś gościem i sen mi się urwał.

Trochę dziwny ten drugi sen. Tzn. emocje w nim były bezsensowne, tak jakby wydarte z kontekstu.
Nie wiem może to woła moja wewnętrzna jaźń, że tak na prawdę nie chce być
pielęgniarką? Bo w sumie nie jest to moim marzeniem, ale zdolności biologiczno chemiczne
sprawiają że będzie to chyba najlepsze wyjście.

Też często płaczecie w snach z jakiś błahych powodów? :P

entry 22.04.2013 - 06:34
Hej Wam!
Dziś obudziłam się tak o 6 czy tam 5, bez żadnego ldka, i sobie myślę: Kurde, to dziś nie będzie już raczej OOBE... no ale dobra, poleżałam tak, i jakoś tak zasnęłam nawet nie wiem kiedy. Śniło mi się że byłam na parkingu w samochodzie mojego ojca. Chyba poszedł na chwilę do domu a ja miałam tam siedzieć. Zdałam sobie sprawę że to sen, nawet nie pamiętam po czym. Weszłam na przednie siedzenia i zaczęłam jechać. Szło mi całkiem dobrze, ale po chwili uznałam że wyjdę.

Mam wibracje (woow, nareszcie od kilku dni je czułam! Już odkryłam dlaczego ich nie czułam- za szybko wychodziłam) i ciemność przed oczyma. Jednak coś widzę. Jakiegoś gościa, znowu w garniturze (co ja mam z tymi garniturami?) tym razem jednak w innych kolorach... żółty tam był, czerwony chyba i biały bodajże. Miał takiego żółtego kwiatka. Myślę sobie- ale śmieszny hipnagog!- Ale nie byłam pewna czy to hipnagog, trochę się bałam podnieść ręce z tego powodu, i usnęłam.

Potem znowu jakiś sen i wyjście. Tym razem bardziej udane bo nie czekałam na wibracje tylko od razu wyszłam. I to było śmieszne, bo prawie się przewróciłam xD Szczęście że chwyciłam się szafy, ale prawie o coś się potknęłam. Dobra otrzymuje wzrok, patrzę przez okno, i właśnie nie pamiętam czy ktoś tam był czy nie. Bo miałam dziś w nocy 3 wyjścia (tzn. nad ranem) i mi się wszystkie mylą. Chyba był wieczór. Wyskakuje przez okno. Niestety skończyła mi się faza z tego co pamiętam i sie cofnęłam (bardzo często jak latam albo coś to kończy mi się faza! To bardzo nie miłe)

Znowu wyjście, tym razem uznałam że pojade windą na dół. Szybko przechodzę przez dom, wydaje mi się że widzę tam jakiegoś psa (chyba mojego psa który zmarł kilka lat temu) i jakąś postać, ale była strasznie szara i zamazana uznałam że nawet do niej nie podejdę. Wychodzę, wchodzę do windy w której jest ciemno. Ledwo co udało mi się znaleźć guzik na parter. A i tak nie wiem czemu winda zawiozła mnie na jakieś 3 piętro. I znowu znalazłam się w moim domu ale na 3 piętrze tak jakby. Patrzę przez okno w pokoju, widzę tam koleżankę z klasy która się ze mnie śmieje i karze mi zejść na dół. Dobra zlatuje, fajne uczucie jak zwykle, trochę tracę fazę, ale po chwili ona wraca. I naglę stało się coś dziwnego. Przed moim blokiem zrobiło się ciemno, i powstała taka jakby konstrukcja z drabin i rusztowań. Na niej było parę takich dziwnych stworków źle do nas nastawionych i jeden który jakby nim rządził (kobieta). Oczywiście już strach co zrobić, bo ja totalnie wizualizować w OOBE nie umiem. Miałam już wzywać opiekuna bo ta główna maszkara do mnie się zbliżała. Wtem wpadłam na pomysł pewien. Zamiast zniszczyć ją agresją zaczęłam ją przytulać i mówić -Ciii, spokojnie- Głaszcząc przy okazji. I o dziwo wszystko ucichło! Te jej towarzysze także zrobili się całkiem przyjemni. Ciemność przed oczyma miałam, taka jakby kończąca faze, ale na szczęście udało mi się z tego wyjść. Coś tam jeszcze robiłam ale nie pamiętam. Pamiętam tylko motyw że chyba z tą koleżanką się ścigaliśmy, widziałam gdzieś moją ciocie która kazała mi w czymś pomóc ale ją olałam (no w końcu to tylko sen, czyż nie? :))

Potem kolejne wyjście, stałam w moim pokoju. Przyszło mi na myśl przyzwać opiekuna. Na początku zaczęłam prosić go cicho na głos by przyszedł. Rozglądam się po pokoju... no ale nikogo nie ma. Nawet mnie w łóżku nie było. Nie dałam się oczywiście znieść pozorom :)
Kolejny raz krzyknęłam ,,Opiekunie proszę Cię byś przyszedł!" Zrobiłam to na prawdę głośno, lecz zamiast jego wizyty, w przeciągu sekundy pojawiło się u mnie paru ludzi którzy powiedzieli ,,Cicho!". :P i zniknęli.
Myślę sobie, dobra leje to, wyskakuje przez okno. Faza co chwilę mi się przerywała na szczęście udawało mi się ją jakoś odzyskać i nie usnąć. Wyobraziłam sobie telefon, chciałam spotkać się z tą dziewczyną która ostatnio mi pomogła. Zadzwoniłam do niej, i powiedziałam ze spotkamy się na przystanku tramwajowym. Wydaje mi się że na chwile zjawiła się przy mnie, ale jakoś nie zwróciłam na to uwagi.

Poszłam na tramwaj, ale przy okazji dość mocno zrywała mi się faza. Tak mocno że chyba usnęłam, i dalszą fabułę miałam w zwyczajnym śnie.
Tramwaj był mały, znacznie mniejszy niż normalnie, uznałam że do niego wejdę. Była tam koleżanka z klasy, pomyślałam sobie że może to ta dziewczyna tylko w jej postaci.
-Kim jesteś?
-Księżniczką (??)
-Jak mogę spotkać opiekuna?
-Eee no... musisz... (i tu nie pamiętam co mówiła ale pamiętam że to był stek bzur).

Miała przy sobie chipsy, spróbowałam smakowały tak jak w realu tylko nieco gorsze. Potem ten smak był już okropny. To choćby jeden znak że był to już LDek a nie OOBE (smak nierealny).
I chyba usnęłam albo przeniosłam się do innego snu ( o ile to przedtem było LDkiem)
Pisałam tam na kartce pytania do mojego opiekuna a on odpowiadał (o ile to był on). Na jedno pytanie odpowiedział,,nie" niestety nie pamiętam czego dotyczyło. A potem chyba zadałam pytanie dlaczego nei mogę go zobaczyć w OOBE. Zaczął mi to tłumaczyć i sen mi się przerwał :((

Acha przypomniało mi się że podczas jednego wyjścia chyba tego gdzie widziałam ten garnitur, czułam że moja ciało same ,,odlatuje" bez podnoszenia się. Jednak trochę się tego faktu przestraszyłam bo zbliżałam się wówczas do tego garnituru i się cofnęłam.

No właśnie, dlaczego Opiekun co najwyżej pokazuje mi się w snach, rozmawiam z nim, ewentualnie w paraliżu, a nie w OOBE?
Chodzi mi tu badziej o takiego opiekuna nie MTJ. Wiem że wielu ludzi go nie odróżnia ale ja raczej tak. Moim zdaniem MTJ to ktoś kto nas prowadzi do jakiś fajnych miejsc i tak dalej i tak dalej, uczy wielu rzeczy, ale opiekun jest tą istotą która w razie czego pomoże. Więc? Dlaczego w OOBE nie mogę spotkać opiekuna?

entry 20.04.2013 - 08:30
Dziś miałam głupi sen o jakieś babci która przez wichurę wzniosła się w powietrze a potem spadła i się zabiła.
Na początku myślałam że to sen, i odczułam że moja podświadomość robi wszystko bym nie dostała LDka.
Tzn. za każdym razem gdy myślałam że to sen, podświadomie miałam zawahania.

No ale dobra, pomyślałam o wyjściu, bo w sumie gdyby to nie był sen to by się nic nie stało.
Ale wyszłam. Dość szybko dostałam wzrok. Wystarczyło dotknąć szafy, odwrócić się, i już wzrok był :)
Zaczęłam dotykać okna w celu wylecenia na zewnątrz. No ale kurde, było twarde jak w rzeczywistości i nie mogłam przejść. Pomyślałam o otworzeniu okna, ale myśle sobie- a niech to no chce przez nie przelecieć a nie otwierać. Pomyślałam o tej dziewczynie którą spotkałam w jednym z moich pierwszych wyjść (były tam wtedy dwie dziewczyny, wpis o tym jest notatniku ). Nagle znalazła się przy mnie, ale widziałam ją tylko kątem oka. Powiedziała że mam mocno naprzeć na okno. Zrobiłam to. Stałam na parapecie po drugiej stronie, nie odwracałam się by ją zobaczyć ani nic (nie wiem w sumie czemu). Pomyślałam o oddychaniu bo zdałam sobie sprawę że nie potrzebuje oddechu... no i ech... zaczęłam się dusić. Tzn. tak jakby przeniosłam swoje myśli do ciała i poczułam płytki oddech jaki występuje podczas OOBE. Zaczęłam się dusić, próbowałam jakoś od tego myśli odciągnąć by nie potrzebować oddechu, niestety nie dało rady. Cofnęłam się bo duszności były nie do wytrzymania.

Potem wyszłam raz jeszcze, ale to wyjście gorzej pamiętam.
Pomyślałam o dostrojeniu się do smaku (byłam ciekawa czy coś będzie smakować jak w realu).
Ale zanim to zrobiłam zaczęłam się dostrajać językiem dotykając podniebienia (gdzieś o tym czytałam, o takiej metodzie).
Wzrok szybko przyszedł, a ja tylko chwile byłam w swoim pokoju i potem przeniosłam się do kuchni. (nawet nie wiem jak, po prostu mnie tam przeniosło, pewnie bo pomyślałam o smaku). Oglądam tak tą kuchnie, wyglądała jak moja, nawet blat z dotyku był bardzo realny. Po chwili zdałam sobie sprawę że żuje coś smacznego. Ze smaku i konsystencji udało mi się zgadnąć że to żelka. Była pyszna, smak i efekt gryzienia był bardzo realny. Mogę tutaj spokojnie powiedzieć, że w OOBE jedzenie smakuje lepiej niż w LDkach (bo w nich najczęściej czuje tylko taki kwaśny albo gorzki posmak niedobry xD. Taki jakby śliny :P)
Potem nie pamiętam co się działo ale wydaje mi się że mnie cofnęło.

Zastanawiam się kim jest ta dziewczyna. Może jest przewodniczką? Albo jakimś NPkiem? Tzn. to w sumie to samo... no ale jest znacznie bardziej pomocna od opiekuna. A może to on? Kto tam wie :P
W każdym razie to miłe z jej strony że mi pomaga :)



entry 19.04.2013 - 05:38
Dziś w nocy miałam sen w którym zrozumiałam że to nie jawa.
Wgl. tej nocy miałam jakieś pojebane sny. Albo ktoś mnie chciał zgwałcić, albo
wyszło że jestem złodziejką. Wiele razy między innymi w tym śnie o gwałcie,
ktoś miał nade mną wielką kontrolę. Potem zrozumiałam że to sen, dostroiłam się i uznałam że wyjdę z ciała.
Wyjście znowu poszło gładko, gdyby nie fakt że ,,noga mi się odwinęła" i zaczęłam w ogromnej prędkości wirować. Nie mogłam tego zatrzymać. Wpierw uznałam że muszę się uspokoić. Ale to dawało marne efekty.
Poprosiłam opiekuna o pomoc, na początku tez nic. Po chwili poczułam jakby ktoś próbował mnie chwycić. Nawet nie pamiętam za co bo to działo się szybko. Po paru sekundach poczułam ból w okolicy trzeciego oka. i mocny szum. I teraz nie jestem pewna. Albo coś samo mnie ,,wypchało" do jakiegoś miejsca, albo to był mój MTJ. Nie jestem pewna czy nie poprosiłam go o pokierowanie.

Znalazłam się na jakieś polanie. Było tam mnóstwo jakiś zwierząt, wszystko działo się szybko. Była tam jakaś postać ubrana na czarno latająca. Ona tym wszystkim ,,rządziła". Po chwili wyjście zaczęło zmieniać się w koszmar. Ten gościu zaczął odliczać do sześciu. Za każdym razem mówił coś w stylu ,,czuj" albo ,,patrz". To tylko to co udało mi się zapamiętać. Za każdym razem pokazywał mi też jakieś obrazy które przypominały plagi egipskie. Za szóstym razem usłyszałam krzyk dziewczynki, która notabene bała się bardzo tego 6 wyroku. I nagle wszystko zaczęło się szybko spełniać... widziałam umierające pola, i atakujące wilki, które notabene potem zrobiły się przyjazne.

Czułam że to wszystko ma za zadanie wystraszyć mnie. Opiekowałam się tą dziewczynką. Nagle wilki podbiegły do jednego z drzew i zaczęły go obszczekiwać. Nie bez powodu. Był tam ul z którego zaczęły wylatywać pszczoły nakierowane na mnie. Zaczęłam krzyczeć do tego gościa żeby zmiatał stąd bo ja tutaj rządzę. Zaśmiał się. Próbowałam go porazić jakimś laserem.. .ale nie potrafiłam go wizualizować! I tu mój problem, często w OOBE nie umiem tworzyć tego co mnie otacza, a w snach nie mam z tym problemu... Po chwili gdy osy zaczęły na mnie wędrować schowałam się pod kołdrę która nie stąd ni zowąd się tam wzięła. Oczywiscie przykryłam też dziewczynkę. Zaczęłam prosić a wręcz błagać opiekuna o pomoc. Nagle zobaczyłam że z nieba zaczynają wylatywać jakieś... modliszki wojownicy? Tak bym to nazwała. Atakowały pszczoły a potem tego gościa. Jedna modliszka, największa, podleciała do mnie i coś mówiła, niestety nie pamiętam co.

I tu moje pytanie:
Jak kreować coś w OOBE!? Bo na prawdę nie wiem... pamiętam że w śnie przypominałam sobie że przecież on na pewno niedługo osłabnie, ale był bardzo silny no i musiałam się jakoś bronić, ale nie umiem nawet głupiego lasera zrobić.

11 Stron V  « < 7 8 9 10 11 >