Hej. Przez cały czas nie ustaję w próbach osiągnięcia OOBE. Dziś nastąpił przełom. Jednak nie wiem co właściwie się stało. Byłam pewna, że udało mi się wyjść z ciała ale po przebudzeniu już taka pewna nie jestem.
Było tak. Wstałam rano i po rozbudzaniu spróbowałam osiągnąć OOBE. Zawsze zasypiam ale tym razem postanowiłam położyć się na wznak i ugiąć nogi w kolanach (pierwszy raz taka pozycja utrudniająca zasypianie). I tak sobie leżę i staram się nie myśleć o niczym a wibracje nie przychodzą. Aż w końcu w takim półśnie słyszę głos Monroe (tak, tak :) ) mówiący coś w stylu "Tylko tchórze boją się wibracji. Wywołaj w sobie odczucie..." niestety nie pamiętam czego. Zastosowałam się do tych wskazówek będąc w półśnie. I zaczęło się. Chwilowe wibracje i nagle siadam ale myślę sobie, że wstałam fizycznym. Kładę się i otwieram oczy a tu mi ręce wychodzą jakieś takie dziwne i wysuwam się z ciała. To było niesamowicie realne. Myślę sobie, że w końcu się udało. Jednak po chwili miałam wrażenie, że urwała mi się faza i że wstałam fizycznym. No ale i tak byłam zadowolona, że coś osiągnęłam. Po chwili spojrzałam do łóżka i ku mojego zdumieniu leżałam w nim. Dodam tylko, że z tego co pamiętam to miałam na sobie inne ubranie niż mam w rzeczywistości. Poszłam niefizycznym do drugiego pokoju, w którym spał tata. Ale akurat tego dnia mama nie poszła wyjątkowo do pracy a jej nie widziałam. No i stwierdziłam, że idę polatać. Wyleciałam przez okno i znalazłam się w okolicy, w której nie mieszkam od kilku lat. Ale czułam się wspaniale. Cały czas byłam świadoma i kolory były niesamowicie żywe. Ciągle myślałam, że opiszę moje OOBE na forum i że powiem o nim innym osobom. Leciałam w powietrzu po parku i pomyślałam, że zrobię TR. Patrzę na liście, odwracam wzrok, patrzę znów, zmieniają kolor. I tak ze 3 razy. Liście były ale raz zielone, raz żółte, raz czerwone. I wtedy wszystko zaczęło się zamazywać. Pomyślałam, że tracę dostrojenie ale nie mogłam go odzyskać. Dodam jeszcze, że chciałam w międzyczasie odwiedzić męża w pracy i próbowałam przenieść się tam myślą ale mi się nie udało, to wróciłam do latania. Po utracie dostrojenia chciałam wrócić do ciała i tu już mi się zaciera wspomnienie. Później miałam krótki sen, w którym bardzo chciałam powiedzieć ludziom o moim doznaniu ale się obudziłam. Moje "OOBE" trwało z 10-15 minut.
No i teraz nie wiem co mi się przydarzyło. Jednak nawet jeśli to był sen, to i tak fantastyczny i chyba stanowił krok w przód.
Mam jeszcze taką teorię, że sam moment wychodzenia z ciała miał miejsce ale mnie cofnęło i dalej to był sen. Co myślicie?