|
|
Miałem sen, że byłem u dziadków na wsi z rodziną. Zorientowałem się w pewnym momencie iż dziadek przecież już nie żyje. Odzyskałem częściową świadomość, że znajduje się w śnie. Na tyle słabą, że nie zrobiłem testu rzeczywistości. Chwaliłem się rodzinie, że mam świadomy sen. Zacząłem rozmowę ze zmarłym dziadkiem uświadamiając go, że umarł. Potem sen przerodził się w koszmar, sny takie traktuję jak zabawę więcej w nim śmiechu niż strachu. Straszyło coś w ciemnych pomieszczeniach więc ruszyłem za głosami. Spotkałem psy który jeden drugiemu urwał głowę. Trzeci sen zaczął się w starym miejscu zamieszkania wyszedłem na dwór z butelką wina i jackiem danielsem. Miałem w planach schować się w zacisznym miejscu, była ładna pogoda po prostu lato. Skierowałem się w stronę jednostki wojskowej do miejsca z budynkami nie oddzielonych płotem z drutem kolczastym. O dziwo płotu w ogóle nie było, ale zauważyłem kręcącego się żołnierza więc się cofnąłem do miejsca obok z widokiem na drogę i na budynki gdzie mieszkałem. Piłem te wino nie wiedzieć czemu, spojrzałem na markę przeczytałem Crivit miało niebieską nalepkę. Teraz sprawdziłem co ta nazwa oznacza którą z skądś kojarzyłem, a więc jest to odzież sportowa. Piłem te wino aż ktoś z dachu hangaru wojskowego nie zaczął do mnie strzelać z wiatrówki. Prawię trafiłem napastnika pustą butelką po winie która się rozbiła o beton. Nagle zauważyłem, policja i inne służby mundurowe zaczynają się zjeżdżać przez chwilę myślałem, że to po mnie. Zabierali sąsiadów do aut, postanowiłem się dowiedzieć co się dzieje. Mało mnie by nie zawineli, ale jakoś się im wykręciłem.
|
|