Agresja. Biję dziecko(jakby jak ja), tłukę je po twarzy, w prawy policzek. Ma coś zrobić, czego nie chce. Postanawiam je tłuc, aż złamię mu kręgosłup moralny. Tak mi się pojawia- złamię kręgosłup moralny. Dziecko zasypia. Odchodzę.
Do ojca przyjeżdża krewny spod Olsztyna. Łysy, nieduży facecik. Piją alkohol. Ojciec wypił kilka kieliszków i dalej nie chce. Ten drugi upił się, miesza alkohole, pije też piwo. Ojciec wepchnął się pod kaloryfer, w pozycji, która w realu nie jest możliwa. Pojawia się mąż, nie pozwala dalej temu krewnemu pić, ponieważ, gdy jest pijany rzyga. Wszystko będzie obrzygane. Takie słowa mi przychodzą. Pojawiam się ja, znalazłam butelki z piwem. Wylewam je. Krewny ma teczkę, w niej butelki na leżąco. Mąż każe mu iść gdzie indziej pić.