Obudziłam się o piątej rano i nie mogłam zasnąć. Leżałam sobie spokojnie przez dłuższy czas.
Stawałam się coraz lżejsza i lżejsza, aż w końcu znalazłam się pod sufitem. To było zachwycające uczucie.
W moim pokoju napotkałam dywan z dzieciństwa. Przeniosłam się następnie do innego pomieszczenia. To mi wystarczyło. Dawno tego nie robiłam, więc nie miałam ochoty zbytnio oddalać się od ciała. Bardzo chciałam się pokazać mamie w tym stanie.
Przyjrzałam się zegarom w całym domu. Część z nich pokazywała tę samą godzinę – około wpół do dziesiątej, a inne nie chodziły.
Obudziłam się z uczuciem błogości.