|
|
Pierwsze noworoczne OOBE mam już za sobą :-) Poszłam spać przed drugą, a obudziłam się jakoś po piątej. Nie mogłam zasnąć. Pomyślałam, że wykorzystam ten czas na rozbudzanie umysłu, czyli po prostu spokojne leżenie w łóżku, uważne, przytomne i obecne. Po około dwóch godzinach nagle poczułam się jakoś inaczej. Coś jakby "przeskoczyło" w moim sposobie odczuwania siebie, jakbym dostroiła się do niefizyczności. Postanowiłam wstać, ale jeszcze przez moment miałam wrażenie, że jestem w fizycznym świecie. Po chwili znalazłam się w moim dawnym pokoju w domu rodziców. Ujrzałam tam dziecięcy dywan w ulice, co lekko mnie zszokowało, ponieważ został wyrzucony wiele lat temu. Potem jak zwykle - fruwanko. To, co lubię najbardziej. Usiłowałam wyfrunąć przez balkon, na otwartą przestrzeń, ale wówczas poczułam ciężar w brzuchu i projekcja zakończyła się. Niebawem ciało ponownie usnęło i trafiłam do świata snu, w którym mogłam zaspokajać zachcianki ego. Zbudziłam się w cudownym błogostanie.
19.12.2015 We śnie ujrzałam linę zwisającą z sufitu. Postanowiłam wspiąć się po niej, ponieważ gdzieś czytałam, że jest to nadzwyczaj skuteczna technika wyjścia z ciała. Lina zaczęła się rozciągać i robiła się coraz dłuższa, co utrudniało przemieszczanie się w górę. Jednak w końcu udało się i po chwili postrzegałam świat z perspektywy sufitu. Może się wydawać, że sen i OOBE to podobne stany, ale w tym przypadku różnica w percepcji była bardzo wyraźna. Miałam zupełnie inne poczucie siebie, jakbym uwolniła się z czegoś niewygodnego.
Ostatnio miałam możliwość skorzystać z metody 6+6. Jest bardzo skuteczna, o czym przekonałam się już 4 lata temu, aczkolwiek całkiem nieświadomie i nieumyślnie. Tym razem w świecie niefizycznym obejrzałam reportaż o życiu młodych ludzi dotkniętych niepełnosprawnością. Wystąpili w nim m.in. chłopak bez nosa i dziewczyna upośledzona umysłowo. Następnie znalazłam się w miejscu, w którym nic nie było widać. Próbowałam unosić się w górę, ale od razu opadałam na dół. Wobec tego poddałam się i po prostu spoczywałam nieruchomo w tej cichej przestrzeni. Panowała w niej ciemność, ale było miło i spokojnie.
Obudziłam się o 7 rano, a potem znowu przysnęłam. Znalazłam się w swoim mieszkaniu, chociaż fizycznie przebywałam w innym lokalu. Wyjrzałam przez okno i stwierdziłam, że śnię, ponieważ widok był niezgodny z rzeczywistością. Wykorzystałam okazję i po chwili patrzyłam na świat z perspektywy sufitu. Bardzo to lubię. Następnie postanowiłam wypróbować kilka jogicznych pozycji, których nie potrafię wykonać w fizycznym świecie, między innymi stanie na rękach. Później już śniłam nieświadomie, ale nie przeszkadzało mi to.
Właściwości świata astralnego nadal są dla mnie zagadką. Rano odkleiłam się od mojego ciała fizycznego i uniosłam się w górę. Obejrzałam się za siebie. Łóżko było puste. Na początku udawało mi się przenikać przez ściany, ale potem wszystko zgęstniało i stało się to niemożliwe. Otoczenie zrobiło się bardziej solidne. Nadal jednak mogłam pływać w powietrzu. Obudziłam się w dobrym nastroju. Zdarza się, że po powrocie do ciała przez resztę dnia czuję się zamulona i słabo dostrojona do świata fizycznego, aczkolwiek tym razem tak nie było. |
Moje Albumy
|