Obudziłam się o 4 jak skowronek dzięki Noble :-)
Wstałam pospacerowałam po domku i poczytałam trochę książkę. Myślałam też o tym, że jak wyjdę polecę prosto do pokoju Mamy - popatrzeć jak śpi.
Do łożeczka wróciłam po 50 min., niestety mój żołądek obudził się chyba aż za bardzo, bo poczułam się bardzo głodna i strasznie mi to przeszkadzało.
Emocji bylo tyle, że jeszcze kilka osób mogłabym obdzielić :-P i żadna część mnie nie chciała zasnąć.
Mimo wszystko nie chaiałam zmarnować tej nocy i żeby nieco sobie ułatwić postanowiłam poddać się zasypianiu... hipnagogi gotowe.. ale chodzi o to, że jak sobie postanowię nie tracić świadomości to, nawet przysnowszy, co co kilka sekund ją odzyskuję. Leżałam na wznak, bo nigdy tak nie sypiam, ale się męczyłam i w końcu przewróciłam się na bok... no i w końcu zasnęłam najwyraźniej...
a potem - nie wiem po jakim czasie - odzyskałam świadomość w chwili jak mnie coś wysysało i czułam, że lece jakby w szeroki tunel...nagle zobaczyłam swój pokój w półmroku, tak że ledwo co mogłam dostrzec... wszystko działo się tak szybko...niewiele zastanawiając się przeleciałam do pokoju Mamy.. patrzyłam na nią, ale ciemno wszędzie było, a potem już tylko strzępy pamiętam, chyba pzrez sufit do sąsiadów... jakieś łóżko, nie widziałam kto na nim śpi... i tyle...
Boję się, że to tylko moja wyobraźnia sobie taki scenariusz snu ułożyła...dlatego myślę, że to było albo LD albo sen o OOBE.
Z reszty nocy jakeś sny pamiętałam w momencie, kiedy się budziłam, żeby przewrócić się z boku na bok...
Czy ktoś mi może powiedzieć co to było?