|
|
Znane nam wszystkim Deja Vu jest nieodłącznym elementem naszego życia. Z moich obserwacji wynika że można je podzielić na trzy kategorie: 1. Obserwatorskie - gdzie odczuwamy że "już to kiedyś było i powinienem zrobić cośtam" ale tylko obserwujemy i nic nie robimy. 2. Ingerencyjne - gdzie robimy coś na przekór, wiemy co zaraz będzie ale celowo zmieniamy swoje zachowanie, aby tak się nie stało 3. Deja Vu "lalkarz" - kiedy wiemy co będzie, robimy to co ma być zrobione itd. Po co to pisze? Z mojego światopoglądu/religii wynika że przed inkarnacją wybieramy "drogę życia" (więcej w poprzednich notkach) której jednak nie musimy przestrzegać w 100%, możemy nawet w ogóle z niej zboczyć itd. Dlatego Deja Vu jest czymś na kształt drogowskazu, na chwilę musimy się łączyć z naszym "wszechobecnym sobą"* i widzimy drogę jaką obraliśmy. W tej chwili wszystko zależy od nas, możemy ją dowolnie zmienić albo też nic nie robić i przejść po niej tak jak chcieliśmy. Rodzi się w tym momencie pytanie: "czy będę miał/a Deja Vu jeżeli podejmę znaczną zmianę w swoim życiu, przez co dalsza "droga życia" nie będzie miała prawa istnieć?". To głównie przez to pytanie wstrzymywałem się z napisaniem tej notki. W końcu jednak znalazłem kilka potencjalnych odpowiedzi. Najwidoczniej musi istnieć jedna bądź więcej "zapasowych dróg" na które możemy wkroczyć. Inna odpowiedzią (moją ulubioną) może być to że jednak nie mamy aż takiego wpływu na nasze życie żeby zmienić w 100% naszą drogę życia. Nawet jeżeli z niej diametralnie zboczymy to poprzez inne nasze decyzje prędzej czy później wrócimy na nią lub w jej pobliże. Istnieje jeszcze kilka prawdopodobnie poprawnych odpowiedzi jednak w mniejszym bądź większym stopniu nawiązują do tych dwóch powyżej. No, tyle dzisiaj chciałem przekazać :) Cheers!
|
|