|
|
No bo nie wychodzi. Nie wychodzi. Nie za bardzo. Nie myślcie sobie, nie oczekuję, że uda mi się wyjść z ciała w ciągu kilku dni! Bez przesady, aż tak dobra to nie jestem :P Nie umiem pogłębić relaksacji do transu, nawet leciutkiego :( Wczoraj ćwiczyłam bitą godzinę. Schodziłam po schodach. Szłam do drzwi. Byłam piórkiem i sfruwałam. Skakałam nawet z piramidy! I nic. To znaczy żadnego pogłębienia relaksacji, żadnego uczucia ciężkości. O transie nawet nie wspominam. Tylko ciemność stała się trochę taka... przyjazna i mniej przytłaczająca. Może ktoś mi podsunąć jakiś pomysł do wypróbowania? Bo czuję, że stoję w miejscu.
|