Poszedłem dość wcześnie spać (22:00) do tego przez dzień również zrobiłem sobie dwu godzinną drzemkę, tak więc byłem dość mocno wyspany jednak i tak stosunkowo wcześnie zasnąłem. Zostałem wybudzony przez wibracje, ich natężenie z każdą chwilą wzrastało, po chwili były równe i miarowe, w uszach pojawił się świst, coś w tym stylu, który stawał się coraz głośniejszy, dłoń wyszła, poczułem że trzymam w niej telefon, zacząłem nim obracać, badać go dokładnie, spróbowałem wstać, dłoń wróciła na swoje miejsce, byłem całkowicie w ciele fizycznym. Położyłem się z powrotem, wibracje znów się pojawiły, jednak nadal nie mogłem wydostać się z ciała, wydawało mi się że obok mnie jest jakaś energia bardzo przyjemna zresztą, na twarzy pojawił się uśmiech. Wciąż trwały wibracje, jednak były one bardzo spokojne, tym razem nie udało się wyjść.
Podczas tego wszystkiego wciąż odbierałem wrażenia słuchowe dochodzące z zewnątrz, był to telewizor w sąsiednim pokoju. Przed zaśnięciem wysłałem również prośbę do NP, do tego powiedziałem sobie "dziś muszę wyjść, nie ma innej opcji!"