witam.
tym razem mam do opisania swoje kolejne doznanie o ktorym sobie przypomnialem wlasnie. leze i sie relaksuje i po chwili kiedy relaksacja nie jest niczym zaklucona (nawet jesli jest to ja to staram sie pomijac koncentrujac sie na relaksie) dochodzi do mnie mrowienie (moze to słabe wibracje?? ) dochodzi brak czucia ale dochodzi tez WYOSTRZONY SŁUCH a to dla tego ze w czasie poczatkowej nawet niekiedy relaksacji ale na pewno w glebokiej slysze dzwieki wokol mocniej. tzn. jest tak ze jesli cos obok stuknie ktos kichnie lub cos za sciana czy w drogim pokoju cos sie wydarzy. lub dzwonek do dzrwi uslysze.--- dzwieki. ja to slysze mocniej i wpada mi to prosto do glowy :) oczywiscie uszami ale hmm : slysze dzwonek slysze go slabo (normalnie) nagle ten dzwiek jakby troszke przeciągnięty dolatuje do mnie do mojej głowy czuje jak sie zbliza i ŁUP jest ten dzwiek w glowie. on tak naprawde to leci normalnie tylko tak jakby ja go czuje z opoznieniem i bardzo dotkliwie tak jak by was ktos przestraszyl. MACIE COS TAKIEGO?? moze to jest tak ze ja sie relaksuje a taki dzwiek jest jednak slyszalny i moze on rozbudza poprostu tyle ze z takim efektem czucia go mocniej. to co opisuje to w sumie reakcja moja na dzwieki tylko w fazie relaksacji.
pozdr.