|
|
Miałem wczoraj dziwny sen, który był jakby początkiem ObE tzn. wszystko szło niby ok ale w pewnym momencie zacząłem mieć obawy... Sen polegał na tym, że tak jak kiedyś zwykłem w dzieciństwie wybrałem się nad wodę z wujkiem i ciocią, było to jednak dzika plaża. Rzeczywistość wydawała się być podobna, tylko odbita w lustrze i roślinność była jakby bujniejsza. Ktoś napomknął, iż w okolicy zaginęły dwie osoby- początkowo nie zwróciłem na to uwagi,ale jak potem zrozumiałem było to ostrzeżenie. Kiedy wszedłem do wody i pławiłem się nieopodal pomostu pomyślałem o wyjściu z ciała(zaznaczam, że sen nie był świadomy bo pamiętam tylko strzępki wydarzeń) Coś złapało mnie za rękę i przypomniałem sobie; to tak jak w książce Monroe, jakby wyciąganie. Po chwili uświadomiłem się sobie, że jestem w wodzie a coś mnie wciąga pod pomost i jakby pod brzeg. Wyszarpnąłem się, nie było to miłe uczucie i mógłbym przysięgnąć- uścisk czułem po przebudzeniu... Pierwsze o czym pomyślałem to chochliki lub strażnicy. Czy coś próbowało mnie wystraszyć? A może istnieją też negatywne tripy w OBE ? Czyżby zło miało wstęp do tego świata...
|
| ||||||||||||||||||||||