|
|
Witam! W końcu wstałem już przed chwilą żeby opisać kolejne doświadczenia z OOBE. A więc zacząłem o 24.00. Całkowity relaks, rozluźnienie, medytacja. Poczułem odlot, wibracje. Spróbowałem skontaktować się ze zmarłą babcią poprzez jak najlepsze przypomnienie sobie jej za życia. Chciałem jej przekazać informacje, że ją kocham i o niej pamiętam. Poczułem błogość, ciepło wokół siebie i obraz babci i sądzę, że były to wystarczające przesłanki ażeby być pewnym, że nawiązałem kontakt. Po nawiązaniu kontaktu natychmiast wyczułem jakieś dziwne głosy w okolicy mojej głowy. Był to odgłos jakby schodzącego lub wchodzącego człowieka po schodach lub podobne do pstryknięcia palcami innej istoty. Owe pstryknięcia pojawiały się po prawej stronie mojej głowy w odległościach bardzo różnych od 10cm do 2 lub 3 metrów. Wiedziałem że nie są to głosy z fizycznego świata. Powiedziałem w myślach to tej istoty: "Dlaczego pstrykasz i kim jesteś?". Czułem odpowiedź w głowie:"Jestem przyjacielem, a pstrykanie to moja zabawa." W pewnym momencie poczułem również, że nie jestem sam z owym pstrykaczem a jest ich więcej. Co ważne, nie wystraszyłem się wcale tych istot, tylko byłem zdziwiony że podczas próby mojego wychodzenia one są blisko mnie. Poprosiłem ich zatem żeby mi pomogli wyjść z ciała. Kiedy pstrykacz nie za bardzo był gotowy do pomocy, powiedziałem mu żeby odszedł bo pstrykaniem mi przeszkadza, rozprasza moją uwagę. Nie odniosło skutku. Powiedziałem mu to jeszcze raz żeby odszedł i jeśli tego nie zrobi, to wyjde z ciała i nakopie mu do dupy (dosłownie). I nie wiem jak to możliwe - poczułem jakby przypływ energii i jakby mnie wciągało. Odkleiłem się cały, ale nie mogłem za żadne chiny odzyskać wzroku mimo że ciągle o tym myślałem. Niestety poza ciałem byłem nie więcej jak 10sekund, ponieważ owy pstrykacz ciągle mi przeszkadzał i znowu zaczął sobie popstrykiwać pod uchem. I znowu mnie wciągnęło. Sądzę, że zaszedłem dalej niż mogłem zajść. Będę dalej próbował bo jestem bardzo ciekaw kto pstrykał mi nad głową.
|