Raziel's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 11.09.2009 - 19:39
Moment zaśnięcia: około godziny 17.30
moment wybudzenia: godzina 19.30

Jadę swoim samochodem jakąś drogą asfaltową. Dostrzegam że po kolei na tablicy rozdzielczej wszystko gaśnie, kierownica zaczyna ciężko się poruszać - tak jakby samochod zgasl i nie było wspomagania. Spoglądam w lusterko wsteczne. Za mną jadą samochody. Postanawiam zjechac calkiem na pobocze. Tablica rozdzielcza ciemna, nic się nie świeci. Zatrzymuję się tuż za rowem na poboczu. Próbuję odpalić samochód, ale bezskutecznie. Nic nie działa. Nagle samochod zaczyna się toczyć po woli do tyłu. Nerwowo próbuję jeszcze raz odpalić, jeszcze raz i jeszcze! Lecz bez rezultatu. Gdy samochód dotacza się do krawędzi rowu wpadam w panikę, próbuję otworzyć drzwi ale są zacięte. W tym momencie samochód spada w dół.
W rowie na dnie spostrzegam, że za mną jest jakieś jezioro, przystań, jakieś jeepy, łodzie, a JA SIĘ DALEJ STACZAM, teraz do wody. Nic nie mogę zrobić, wszystko zacięte. Kiedy samochód znalazł się w wodzie poczułem że to już jest koniec i w tym momencie kiedy woda wdzierała się do wewnątrz samochodu kiedy już czułem ją w płucach, kiedy pogodziłem się z nieuniknionym, doszło do mnie że to się NIE DZIEJE NA PRAWDĘ, że jestem we śnie i że zaraz powrócę świadomością do ciała fizycznego, tak jak to się działo w poprzednich snach i będę miał możliwość wyjścia z ciała. Po tym jak to pomyślałem mnóstwo bąbelków z wodą wypełniło moje ciało i nastąpił przeskok swiadomosci do ciala fizycznego. To było uczucie jakbym umierał (całkiem fajne i przerażające za razem).
Powrociłem ale nie wybudziłem się do końca. Słyszałem dziwny dźwięk ogłuszający i narastający w miarę chęci wypłynięcia z ciała (bo zorientowałem się że jestem w tym momencie kiedy jest to możliwe). Próbowałem wypłynąć lecz coś mi przeszkadzało. Ogłuszający dźwięk zaczął ustawać, aż w końcu utraciłem tę możliwość wyjścia. Obudziłem się w dziwacznej pozycji leżąc na brzuchu a prawą rękę miałem zgiętą i opartą pięścią o środek łózka :)) To chyba to niewygodne ułożenie ciała mi przeszkodziło.

entry 20.11.2007 - 17:15
10:50 (koniec snu)

Uciekałem przed jakimiś ludźmi ubranymi tak jakby pochodzili z XIX wieku. Nie wiem za bardzo dlaczego mnie gonili, ale tego co pamiętam (z odczuć) byłem kimś bardzo znanym i różniącym się od innych mieszkańców (odstawałem od normy) Na początku niewiele osób za mną biegło, pamiętam jak sprytnie uciekłem tym którzy czekali na mnie obok starego kościółka przeskakiwałem z łatwością przez wysokie mury i kraty. Pod koniec dobiegłem na jakieś wzgórza uciekałem dalej ale byłem już osaczony i to że mnie dorwą było już kwestią czasu bo byli z każdej strony. W tej bezradności, nagle przyszło mi do głowy aby zacząć się turlać po trawie w dół po wzgórzu, lecz to nic nie dało było ich zbyt wielu :/ widziałem już ich łapska chcące mnie schwytać. Pewnie by im się udało gdybym się nie obudził...

Pogoda: Słonecznie z 18stopni (wskazywał na to sposób ubrania tych ludzi), niebieskie niebo, chyba była wczesna jesień. Ludzie goniący mnie byli ubrani na czarno z białymi elementami (to sie chyba nazywa kreza)
Uczucie dominujące: strach przed schwytaniem

entry 20.11.2007 - 17:15
9:40

Przyśnił mi się jakiś chłopczyk. Z wyglądu przypominał mojego kuzyna Adasia. Rozmawiałem z nim o OOBE. Mówiłem mu że nie mogę ostatnio wywołać OOBE, wtedy on udzielił mi wskazówek co zrobić aby wywołać. Powiedział że gdy następnym razem moja mama zadzwoni do mnie z pytaniem czy ma dłużej zostać w pracy to żebym powiedział że tak, żeby została do ósmej i żeby po powrocie mnie nie budziła.

xD dzięki Adaś, ta wskazówka mi się na pewno przyda :-D

entry 20.11.2007 - 17:14
18:30 (g. zaśnięcia 16:20, przerwa 5min o 17:35)

Oglądam TV i widzę że jest to jakiś specjalny kanał na którym pokazane jest czyjeś życie. Przyglądam się bliżej i widzę moją koleżankę Monikę krzątającą się po kuchni i przygotowującą jakieś ciasto (?) Postanawiam przyjść do niej do domu. Zaprasza mnie do środka. Mówię jej że nie wiedziałem że jest w TV kanał na którym pokazują jej życie. Odparła że powinniśmy pójść na górę porozmawiać. Idąc na górę mijam po drodze jakieś dzieci. Na samej górze tam gdzie jest jej pokój jedno z dzieci (nie wiem dlaczego odczucia co do tego dziecka mówią mi że to jej siostra, przecież ona nie ma siostry) zadaje Monice następujące ptanie „To jest ten chłopiec od przytulania? „ Słysząc to uderza lekko gazetą najpierw tą dziewczynkę potem kilka razy mnie. Pytam się jej „A to za co? „ [sen się urywa]

Spostrzeżenia:
Wiem że to dziecko coś jeszcze do mnie mówiło ale nie potrafię sobie przypomnieć co :/
Dom do którego wszedłem miał białe ściany, schody miały stopnie z drewnianych gładkich paneli i nie były całkowicie obudowane (na czarnym rusztowaniu)

To dziecko mówiło coś o mojej pracy
powiedziało chyba: - Ciężko pracujesz. Ja odparłem: - Muszę, staram się brać co się da. A ona na to: - Ja mówię że za ciężko pracujesz, a nie za długo... (?)


entry 20.11.2007 - 17:13
około 11?

Znajduję się w jakimś domu którego nie poznaję. Razem ze mną jest sporo ludzi a wśród nich dziewczyna którą całkiem dobrze znam (czuję że ją znam ale nie potrafię zidentyfikować) Proponuję paru osobom i tej dziewczynie abyśmy wyszli na dwór bo chcę im coś pokazać. Chcę im pokazać pełnię księżyca i powiedzieć że w pierwszą niedzielę po pełni księżyca wypada Wielkanoc (?) Gdy wybiegliśmy na zewnątrz popatrzyłem w niebo księżyc był prawie że w pełni, ale po chwili moją uwagę przykuły dwa obiekty wielkości i świetlistości księżyca aż w końcu nie potrafiłem rozróżnić księżyca. Zastanowiłem się chwilę nad tym co zobaczyłem, byłem zdumiony. Zwróciłem uwagę ludzi którzy ze mną byli na te obiekty i gdy tak na nie patrzyliśmy, maleńkie meteoryty zaczęły spadać paląc się w atmosferze. Z początku były małe ale z każdą chwilą zaczęły spadać coraz to większe aż w końcu doszło do tego że nie spalały się w całości tylko spadały uderzając z hukiem o ziemię. Zaczynało się robić niebezpiecznie. Właśnie w tym momencie popatrzyłem na ludzi którzy byli ze mną i powiedziałem im dokładnie te słowa: „ czyli w 2012 nastąpi koniec cywilizacji? „ nic nie odpowiedzieli, zaczęliśmy uciekać do domu z którego wyszliśmy. Kiedy byliśmy w środku meteoryty zaczęły przebijać się przez ściany. Zeszliśmy szybko do piwnicy i wtedy deszcze meteorytów przestał nas interesować bo ogarnęło nas uczucie bezpieczeństwa, czuliśmy że w piwnicy nic złego nam się nie może stać. W pewnym momencie ktoś spostrzegł że na górze została jakaś dziewczynka. Bez chwili namysłu pobiegłem jej poszukać. Gdy ją znalazłem powiedziałem żeby chwyciła mnie za rękę i szła za mną do schronu. Kiedy szliśmy powiedziała mi spokojnie że wśród nas jest obcy którego poznamy po 3znakach na karku. Powiedziałem jej żeby się nie bała i szła ze mną dalej do schronu. Gdy dotarliśmy do schronu (piwnicy) powiedziałem zaufanym ludziom o tym co mi dziewczynka przekazała czyli o obcym wśród nas posiadającym 3 znaki na karku. Jedna z osób powiedziała mi że widziała mężczyznę z takimi znakami na szyi. Poszliśmy więc we wskazane przez nią miejsce i gdy wszedłem do pomieszczenia ten mężczyzna już na mnie czekał z pistoletem. Teraz wszystko rozgrywało się błyskawicznie. Doszło do szamotaniny, chwyciłem w porę jego rękę z pistoletem i udało mi się go obezwładnić. Po tej walce okazało się że odniosłem ranę na stopie od noża (??? ) rana ta bardzo krwawiła. Ktoś z ludzi zgromadzonych w pomieszczeniu powiedział że jestem zarażony. Odparłem że idę na powierzchnię zabić tylu obcych ilu mi się uda i zapytałem kto idzie ze mną. Paru ochotników się zgłosiło, weszliśmy więc po schodach na górę i wyszliśmy z piwnicy [ koniec snu ]

2 Stron V   1 2 >  
Moje Albumy