Raziel's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 20.11.2007 - 17:05
7:30 22.XI.2006
Znajduję się w pokoju przypominającym pokój z akademika. Razem ze mną są jeszcze trzy osoby. Jedna z nich wyraźnie że jest przywódcą (czuję to) Boję się tej osoby, ma blizny na twarzy i emanuje złe. W pewnym momencie „przywódca” mówi do tych dwóch osób aby ze sobą walczyli, położył przed nimi duży nóż myśliwski i kazał im obu go chwycić (pamiętam długą rękojeść) w tym momencie, w tym momencie rozpoczęła się walka, odczuwałem wielki strach. Podczas tej szamotaniny nóż był raz przy jednym gardle raz przy drugim. Nasz przywódca ze spokojem obserwował całe zajście. We mnie coś pękło, postanowiłem ich rozdzielić wskoczyłem na łóżko i złapałem za nóż (równocześnie zaciskając ich dłonie) to było w momencie kiedy jedna osoba była bliska zabicia drugiej. Bezskutecznie starałem się wyrwać ten nóż, ostatecznie poddałem się. Zażądałem od przywódcy żeby to zakończył a potem zrozpaczony wyszedłem z pokoju. Na zewnątrz było dużo ludzi (same młode osoby) nikt nie był zbytnio zainteresowany odgłosami dobiegającymi z pokoju.. Popatrzyłem przez judasza do pokoju. Dalej trwała walka. Zawołałem kogoś z korytarza żeby to obejrzał. To było dziwne ale podszedł do mnie (czuję jakby mnie znał) i zapytał: „nie masz swojej rurki do podglądania?” (chodziło mu o jakąś rurkę do judasza) następnie wyjął rurkę przyłożył do judasza i zaczął patrzeć. Okazało się że patrząc przez judasza nikogo nie dostrzegł (ja również). Zdziwiony tym co zobaczyłem postanowiłem wejść do środka, lecz w tym momencie dowódca otworzył drzwi mówiąc „zapraszam”. Wszedłem do środka a tam była już tylko jedna osoba. Czułem że ta trzecia osoba nie żyje, ogarnęło mnie potworne uczucie smutku. Wpadłem w histerię nie mogłem się pogodzić z tym że ktoś zginął. Po chwili zaproponowałem przywódcy siłowanie się na rękę (O.o) wiedząc że jestem od niego lepszy i że bym wygrał, ale on zlekceważył mnie uśmiechnął się i odwrócił. Stał do nas tyłem i powiedział że jesteśmy następni. Wybiegłem z pokoju.
Teraz znajdowałem się na dworze na jakimś osiedlu. Otoczenie wydawało się znajome, jakby miasteczko akademickie, widziałem same młode osoby. Idąc po chodniku dostrzegłem czołgającą się po chodniku umierającą osobę. W prawej ręce trzymała nóż i wzywała pomocy. Chciałem wezwać karetkę ale jakoś opornie się do tego zabierałem, za mną zauważyłem grupę młodych ludzi. Zwróciłem ich uwagę na umierającą osobę na chodniku, wtedy oni zajęli się już wszystkim. Ostatnie co pamiętam to jak wzywali do niej karetkę przez tel. komórkowy.

 
« Następny starszy · Raziel's Notatnik · Następny nowszy »
 
Moje Albumy