|
|
(sen poprzedzający ten z 7:30 tego dnia) Jadę samochodem, bardzo szybko. Wyprzedzam jakiś samochód. Jest noc, droga poza miastem. Po tym jak wyprzedziłem samochód zaczynam jeździć zygzakiem co raz bardziej i bardziej. Teraz myślę o uczuciach tego kierowcy co jedzie za mną. Widzę jakieś budynki przy drodze, jadę bardzo blisko nich, ocieram się o nie i wracam na drogę, ocieram się samochodem i znów powracam na drogę. Nie mogę opanować pojazdu. Docieram do końca jezdni i spadam samochodem w przepaść. Teraz widzę to z innej perspektywy. Widzę jak samochód spada w bardzo głęboką przepaść (jakby do wnętrza ziemi) sporo tam lawy i wszystko jest rozżarzone do czerwoności. Samochód spadł na coś w rodzaju półki skalnej, jest cały [klik] :/
|
Moje Albumy
|