|
|
18:30 (g. zaśnięcia 16:20, przerwa 5min o 17:35) Oglądam TV i widzę że jest to jakiś specjalny kanał na którym pokazane jest czyjeś życie. Przyglądam się bliżej i widzę moją koleżankę Monikę krzątającą się po kuchni i przygotowującą jakieś ciasto (?) Postanawiam przyjść do niej do domu. Zaprasza mnie do środka. Mówię jej że nie wiedziałem że jest w TV kanał na którym pokazują jej życie. Odparła że powinniśmy pójść na górę porozmawiać. Idąc na górę mijam po drodze jakieś dzieci. Na samej górze tam gdzie jest jej pokój jedno z dzieci (nie wiem dlaczego odczucia co do tego dziecka mówią mi że to jej siostra, przecież ona nie ma siostry) zadaje Monice następujące ptanie „To jest ten chłopiec od przytulania? „ Słysząc to uderza lekko gazetą najpierw tą dziewczynkę potem kilka razy mnie. Pytam się jej „A to za co? „ [sen się urywa] Spostrzeżenia: Wiem że to dziecko coś jeszcze do mnie mówiło ale nie potrafię sobie przypomnieć co :/ Dom do którego wszedłem miał białe ściany, schody miały stopnie z drewnianych gładkich paneli i nie były całkowicie obudowane (na czarnym rusztowaniu) To dziecko mówiło coś o mojej pracy powiedziało chyba: - Ciężko pracujesz. Ja odparłem: - Muszę, staram się brać co się da. A ona na to: - Ja mówię że za ciężko pracujesz, a nie za długo... (?)
około 11? Znajduję się w jakimś domu którego nie poznaję. Razem ze mną jest sporo ludzi a wśród nich dziewczyna którą całkiem dobrze znam (czuję że ją znam ale nie potrafię zidentyfikować) Proponuję paru osobom i tej dziewczynie abyśmy wyszli na dwór bo chcę im coś pokazać. Chcę im pokazać pełnię księżyca i powiedzieć że w pierwszą niedzielę po pełni księżyca wypada Wielkanoc (?) Gdy wybiegliśmy na zewnątrz popatrzyłem w niebo księżyc był prawie że w pełni, ale po chwili moją uwagę przykuły dwa obiekty wielkości i świetlistości księżyca aż w końcu nie potrafiłem rozróżnić księżyca. Zastanowiłem się chwilę nad tym co zobaczyłem, byłem zdumiony. Zwróciłem uwagę ludzi którzy ze mną byli na te obiekty i gdy tak na nie patrzyliśmy, maleńkie meteoryty zaczęły spadać paląc się w atmosferze. Z początku były małe ale z każdą chwilą zaczęły spadać coraz to większe aż w końcu doszło do tego że nie spalały się w całości tylko spadały uderzając z hukiem o ziemię. Zaczynało się robić niebezpiecznie. Właśnie w tym momencie popatrzyłem na ludzi którzy byli ze mną i powiedziałem im dokładnie te słowa: „ czyli w 2012 nastąpi koniec cywilizacji? „ nic nie odpowiedzieli, zaczęliśmy uciekać do domu z którego wyszliśmy. Kiedy byliśmy w środku meteoryty zaczęły przebijać się przez ściany. Zeszliśmy szybko do piwnicy i wtedy deszcze meteorytów przestał nas interesować bo ogarnęło nas uczucie bezpieczeństwa, czuliśmy że w piwnicy nic złego nam się nie może stać. W pewnym momencie ktoś spostrzegł że na górze została jakaś dziewczynka. Bez chwili namysłu pobiegłem jej poszukać. Gdy ją znalazłem powiedziałem żeby chwyciła mnie za rękę i szła za mną do schronu. Kiedy szliśmy powiedziała mi spokojnie że wśród nas jest obcy którego poznamy po 3znakach na karku. Powiedziałem jej żeby się nie bała i szła ze mną dalej do schronu. Gdy dotarliśmy do schronu (piwnicy) powiedziałem zaufanym ludziom o tym co mi dziewczynka przekazała czyli o obcym wśród nas posiadającym 3 znaki na karku. Jedna z osób powiedziała mi że widziała mężczyznę z takimi znakami na szyi. Poszliśmy więc we wskazane przez nią miejsce i gdy wszedłem do pomieszczenia ten mężczyzna już na mnie czekał z pistoletem. Teraz wszystko rozgrywało się błyskawicznie. Doszło do szamotaniny, chwyciłem w porę jego rękę z pistoletem i udało mi się go obezwładnić. Po tej walce okazało się że odniosłem ranę na stopie od noża (??? ) rana ta bardzo krwawiła. Ktoś z ludzi zgromadzonych w pomieszczeniu powiedział że jestem zarażony. Odparłem że idę na powierzchnię zabić tylu obcych ilu mi się uda i zapytałem kto idzie ze mną. Paru ochotników się zgłosiło, weszliśmy więc po schodach na górę i wyszliśmy z piwnicy [ koniec snu ]
około 4:00 Obudziłem się z bardzo mocnymi wibracjami i piskiem w uszach, po chwili zdałem sobie sprawę że jestem w stanie oddzielić się od ciała fizycznego. Gdy zacząłem podnosić głowę i tułów pisk zmienił się na szum, widziałem swój pokój w odcieniach szarości. Rozejrzałem się po pokoju. Szum nie ustępował, czułem że nie oddzieliłem się w pełni. Zacząłem rozciągać się w stronę drzwi, lewitowałem nad podłogą, wydłużałem się coraz bardziej i bardziej, ale nie mogłem się oderwać nogami :( poczułem bezsilność. W tym momencie coś zaczęło mnie wciągać do CF mimo moich usilnych prób nie udawało mi się tego powstrzymać (wciągania). W końcu poddałem się, wróciłem do CF, ale nie obudziłem się leżąc z wibracjami byłem w stanie jeszcze podnieść niefizyczną rękę, dopiero po tym jak ją opuściłem, obudziłem się i otworzyłem oczy. Kolory powróciły. To zdarzenie umocniło moją wiarę w OOBE i nigdy go nie zapomnę.
14:20 Znajduję się w jakimś pokoju (nieznanym) Nagle dostrzegam jakieś zawirowania powietrza w rogu pokoju. Te zawirowania wyglądają jak przezroczysty wir. Po chwili ten obiekt zaczyna się poruszać, najpierw wolno potem co raz szybciej. Porusza się w kierunku okna i wylatuje przez nie. Wyglądam przez okno i widzę że nadal krąży w pobliżu. W pewnym momencie podleciał tak blisko że mogłem go dotknąć. Wyciągnąłem rękę lecz obiekt przeleciał przez nią – był niematerialny. Poczułem wibracje w dłoni gdy przelatywał tak jakby był ze skondensowanej energii. Poszedłem szybko po komórkę z aparatem. Gdy przyszedłem obiekt wleciał do pokoju. Ucieszyłem się bardzo gdyż mogłem zrobić mu zdjęcie jako dowód na zjawiska paranormalne :-). Uchwyciłem obiekt w kadr aparatu i spostrzegłem że na wyświetlaczu ten wir (dysk) energii nie jest przeźroczysty tylko różnokolorowy, kolory były bardzo intensywne (tęczowe barwy) Robiłem zdjęcie za zdjęciem, byłem bardzo podekscytowany. Obiekt o dziwo dawał się sfotografować. Już nie latał tak szybko. Po jakimś czasie osiadł spokojnie na ziemi i po woli zaczął przybierać barwy zielono-żółte. Zbliżyłem się do niego i ze zdumieniem zdałem sobie sprawę że jest to żywa istota. Miała śmieszną głowę, trochę przypominała żółwia ale nim nie była. Poczułem że ta istota jest bardzo osłabiona, zrobiło mi się jej żal. Ona sama miała bardzo smutną minę. Wziąłem tą istotę na ręce i pobiegłem pokazać ją rodzinie, ostatnie co pamiętam to wielkie zdziwienie rodziców...
13:00 Poszedłem do szkoły podstawowej (wyglądała jak szkoła nr 4) z kolegą z pracy. Miałem coś odebrać w sali biologicznej. W recepcji była strasznie niemiła baba. Powiedziała coś co mnie bardzo zdenerwowało i tak jej odpyskowałem że poczułem ogromną satysfakcję. Następnie poszliśmy pod salę biologiczną, tam kolega powiedział że nieładnie ją potraktowałem. Zapytałem się go czy ona mnie ładnie potraktowała. [tu sen się urywa] |
Moje Albumy
|